Katastrofa smoleńska


7-go kwietnia przylatuje do Smoleńska jakiś ważniak więc jest pretekst żeby pojawiły się w Smoleńsku dwie samojezdne/mobilne/przenośne radiolatarnie (patrz: link do zdjęcia* - na samym dole), które niby są teraz bardzo potrzebne, bo wiadomo: ważniak to ważniak. Po ich „wykorzystaniu” znikają z lotniska, ale nie tak znowu zupełnie, bo zostają zainstalowane w pobliskim lesie lub zagajniku.

Od 7-go do 10-go mamy więc 3 dni na takie ich ustawienie i skalibrowanie w pobliżu lotniska (krzaki-zagajnik-las) żeby po wyłączeniu radiolatarni stacjonarnych i włączeniu tych samojezdnych, nowy- wirtualny pas do lądowania, był przesunięty 70 metrów w lewo i około 1000 metrów „do przodu” co akurat wspaniale się składa : bo wówczas początek płyty wirtualnego lotniska znajduje się kilkanaście metrów poniżej wierzchołka zalesionego wzniesienia, bezpośrednio nad pustą doliną. Dolina ma głębokość 60 m i rozpiętość około kilometra.

Ciche i ustronne miejsce. Wprost wymarzone na taką inscenizację: polski samolot jak nic - uderzy prosto w trawiaste zbocze (tuż poniżej wierzchołka lub prosto w sam czubek wzniesienia). W najgorszym razie, jak pilot okaże się asem, to i tak walnie w drzewa, które rosną na górze (patrz: opracowanie trajektorii lotu wg Siergieja Amielina* - tylko to prawdziwe - bo w sieci jest już masa imitacji – cenzura ma różne oblicza).

10-go kwietnia, gdy polska załoga melduje, że zbliża się do lotniska, kontroler lotów podaje im odpowiednio „skorygowane” ciśnienie atmosferyczne zmierzone na poziomie płyty lotniska. Tak skorygowane, żeby wskazania barometrycznego wysokościomierza TU-154 w połączeniu z obrazem wirtualnego lotniska, spowodowały przyziemienie samolotu w pożądanym miejscu. Jednocześnie wieża informuje, że zalecane jest lądowanie w Moskwie żeby pilot nie miał wątpliwości co do gęstości mgły (o mgle będzie za chwilę) oraz był od razu nastawiony na kierowanie samolotem, tylko i wyłącznie na podstawie sygnałów z podstawionych radiolatarni i wskazań oszukanego wysokościomierza. Radiolatarnie wyznaczają dwie rzeczy: potrzebny kierunek lotu oraz umiejscowienie początku i końca lotniska w przestrzeni.

Wszystko poszłoby zgodnie z planem gdyby nie jeden drobiazg : czynnik ludzki - pilot był fachowcem wyższej klasy niż zakładali organizatorzy. W ostatniej chwili zorientował się w sytuacji i gwałtownie poderwał samolot. Udało mu się nawet przelecieć nad całym zalesionym wzgórzem ścinając jedynie gałęzie wierzchołków drzew. Niestety TU-154 to maszyna, która nie jest zaprojektowana do tego typu manewrów w czasie podchodzenia do lądowania (z opuszczonym podwoziem i otwartymi klapami). Po paruset metrach „lotu koszącego” samolot opada nieznacznie w dół silnie uderzając lewym skrzydłem w duże drzewo.

Uderzenie w lewe skrzydło zmieniło trajektorię lotu oraz uruchomiło zapalniki specjalnych bomb zainstalowanych w samolocie. Detonacja nastąpiła w powietrzu, dlatego na zdjęciu satelitarnym (patrz: zdjęcie z 12-04-2010 1px=50cm*) katastrofa nie wygląda przekonująco: samolot rozsypał się po okolicy jakby ktoś rzucił garść klocków lego na dywan. Miało być inaczej : ładunki miały odpalić mniej-więcej pół sekundy po zetknięciu z ziemią. Wówczas ew. świadkowie opowiadaliby: samolot leciał nad doliną, pilot nie zauważył wzniesienia bo była mgła, uderzył prosto w zbocze/wierzchołek/drzewa a potem nastąpił wybuch. Dokładnie tak jak to robią samoloty na filmach amerykańskich gdy się zderzają z jakąś górą.

Taki scenariusz tłumaczy wiele innych dziwnych zjawisk:

  1. krwawą jatkę i zmasakrowane zwłoki zamiast trupów i rannych; których nikt ze świadków, jak i nasi dziennikarze, mbasador Bahr nie widział, a powinni.
  2. śmiertelność 100% - przy zaplanowanej operacji świadkowie są niemile widziani (przy prawdziwych wypadkach jest odwrotnie);
  3. dziwny manewr następnego samolotu, który podchodził do lądowania - wieża podała mu już prawidłowe ciśnienie więc wysokość miał ok ale nie zdążyli jeszcze przełączyć radiolatarni z tych lewych-mobilnych na prawidłowe- stacjonarne;
  4. cztery strzały na amatorskim filmie nakręconym parę minut po katastrofie (patrz: filmik zrobiony komórką 1min 24sek*) - po co te strzały? - rannych pasażerów/członków załogi, którzy cudem ocaleli, trzeba było.. niestety.. dobić;
  5. informację o tym, że 3 osoby przeżyły katastrofę - ta informacja szybko została odwołana, jak się pojawiła? np. tak: dwóch pracowników lotniska albo przypadkowych świadków przybiegło na miejsce zdarzenia jeden z nich wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił na numer alarmowy 112 żeby wezwać pomoc, może potem zdążył zrobić jeszcze jeden telefon np. do znajomego dziennikarza? - informacja wydostała się na zewnątrz i potem trzeba było ją odkręcać;
  6. informację o dwóch nadliczbowych i niezidentyfikowanych ciałach, do których nie pasuje żaden kod DNA z listy ofiar tragedii, jak to możliwe? a może było tak: tych dwóch przypadkowych świadków (patrz: punkt nr 5) trzeba było natychmiast zlikwidować, warunki nie pozwalały na inne rozwiązanie niż zabicie ich, zmasakrowanie zwłok i wymieszanie ze szczątkami pasażerów;
  7. zeznanie montażysty TVP - mówił, że polski samolot krążył 2 godziny nad lotniskiem zanim wylądował - to nie był polski samolot lecz jakiś inny, no dobrze ale po co tak długo krążył? - produkował mgłę a dokładnie: niską chmurę deszczową (patrz: wikipedia i dwa hasła: jodek srebra, zasiewanie chmur);
  8. natychmiastowe aresztowanie kontrolera lotów - bardzo dziwne posunięcie, skoro od razu było wiadomo, że wypadek to wina pilota i złej pogody; wszystko wskazuje na to, że to nie było żadne aresztowanie tylko np.: usunięcie „kontrolera” ze strefy publicznej, po to żeby go nikt nie nękał pytaniami;
  9. sugerowanie, że pilot słabo znał j. rosyjski a już zupełnie „nie kumał” rosyjskich cyferek - po co to było ? a no po to, żeby przygotować grunt na wypadek odkrycia przez polskich techników lotniczych/prokuratorów, że wysokościomierz w samolocie miał źle wprowadzoną wartość ciśnienia atmosferycznego;
  10. przedziwna informacja w Polsat News (patrz: link na dole*), o tym, że Wiktor Bater wiedział o katastrofie 16 minut przed katastrofą! Jak to możliwe ? - najwidoczniej akcja czyszczenia miejsca katastrofy trwała 16 minut, a informator Pana Batera mógł dostać sms-a lub telefon od kogoś z trójki ocalałych. Gdy jeszcze żyli. Natomiast pan korespondent, ze zwykłej reporterskiej ekscytacji, zbyt szybko się, tym newsem pochwalił.

Na koniec: ten scenariusz tłumaczy również wszystkie niby – wpadki organizacyjne, czyli:

  1. organizatorzy nie byli pierwsi na miejscu upadku samolotu i nie obstawili terenu, jak to wytłumaczyć? - trochę czasu zajął im dojazd z pierwotnego miejsca zasadzki;
  2. niezgodna z „protokołem” likwidacja świadków, tych (prawdopodobnie było ich dwóch), którzy byli pierwsi na miejscu katastrofy - organizatorzy musieli działać szybko, nie było czasu na ceregiele, zwłoki zawlec do samochodu? - za daleko a teren podmokły i błotnisty;
  3. jak to możliwe, że ktoś nagrywa tam film i potem go wrzuca na Youtube ?! to już jest skandal nie lada ! - nie było czasu na obstawienie terenu, były dużo pilniejsze sprawy, takie jak likwidacja świadków i dobijanie pasażerów/załogi;
  4. dlaczego strzelano (niepotrzebny hałas) zamiast ich np. udusić - no niestety czas naglił, liczyła się każda sekunda, trzeba było zaryzykować, że ktoś usłyszy;
  5. dziwny manewr następnego samolotu - tutaj znów zabrakło czasu, tym razem na przełączenie mobilne
  6. miejsce upadku samolotu - tuż obok zabudowań, lotniska, w podmokłym terenie, obok głównej drogi, to wszystko wskazuje na wypadek lub jakąś amatorszczyznę, de facto - był to wypadek przy pracy - „wina” pilota.

Na razie, tak mi się wydaje, otwartym zagadnieniem pozostaje odpowiedź na pytanie : kto tą egzekucję zaplanował, kto zlecił, kto ją wykonał, kto był współorganizatorem ? Kto ?

Wiktor Bater wiedział o katastrofie 16 minut przed katastrofą:

dostał wiadomość od kogoś z cmentarza w Katyniu, być może od kogoś kto przeżył i dzwonił do rodziny, znajomych, a nie bezpośrednio do Batera, co nam się, usiłuje wmawiać, tym samym dyskredytując i dezinformując.

Też ciekawe:

http://www.wykop.pl/artykul/347274/sluzby-specjalne-i-po-przemuja-wladze-w-polsce-analiza/

[...]

A także przypomnijmy fakty:

  1. W nocy z 30 czerwca na 1 lipca 2008 roku akcją zbrojną zostają przejęte z BBN przez SKW (Służbę Kontrwywiadu podległą Premierowi Tuskowi) akta z Komisji Weryfikacyjnej do spraw WSI. Zostają też zajęte twarde dyski m.in. z komputera Jana Olszewskiego
  2. Publikacja Raportu z likwidacji WSI wskazuje na powiązania wielu znanych polityków i funkcjonariuszy państwowych (w tym Bronisława Komorowskiego) z WSI którego funkcjonariusze szkoleni byli w Moskwie w siedzibie GRU.
  3. Aneks do Raportu WSI pozostaje w gestii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (pod opieką Władysława Stasiaka lub Aleksandra Szczygło) i czeka na odtajnienie oraz publikację.
  4. Sam zarzut dotarcia do części aneksu powoduje rewizję służb podległych Tuskowi u znanych dziennikarzy i urzędników oraz aresztowanie i zniszczenie dziennikarza Sumlińskiego.
  5. Wiedzę o agenturze GRU w WSI (a właściwie WSI-GRU) oraz SB wśród polityków i działaczy państwowych posiada także IPN w swoich zbiorach zastrzeżonych, do których dostępu strzeże Janusz Kurtyka - Prezes IPN.
  6. W sierpniu 2008 r. podczas ataku Rosji na Gruzję Prezydent RP Lech Kaczyński konsoliduje przywódców państw z Europy Środkowej i razem z nimi, działając w charakterze żywej tarczy wyrusza do stolicy Gruzji. Ten gest pobudza także wpływową opinię międzynarodową (Francja, USA, WB) do działania co razem zmusza Rosję do wycofania swoich wojsk do Osetii. Lech Kaczyński staje się najbardziej znienawidzonym politykiem przez Władze Federacji Rosyjskiej i postrzegany jest jako istniejące zagrożenie dla rosyjskich planów imperialnych.
  7. Jest już rok 2010. Kandydatem PO do wyborów prezydenckich zostaje Marszałek Sejmu Bronisława Komorowski. Wygrana jednak nie jest pewna wobec poparcia jakie wciąż ma Lech Kaczyński i możliwości ujawnienia brzydkiej karty zawartej w Aneksie do raportu WSI.
  8. Marzec 2010 - Sejm RP głosami PO i Lewicy przegłosowuje ustawę mającą doprowadzić do zmiany Prezesa IPN na popieranego przez PO i Lewicę - czyli partie antylustracyjne. Ustawę blokuje Prezydent RP Lech Kaczyński - zapowiada przekazanie jej do Trybunału Konstytucyjnego.
  9. Marzec 2010 - Obraduje Komisja Sejmowa ds. wyjaśnienia Afery Hazardowej, w której działa Zbigniew Wassermann - śledczy PiS i Koordynator Służb Specjalnych w czasach likwidacji WSI. Komisja pomimo większości z PO zaczyna po woli demaskować aferzystów.
  10. W 2011 roku odbędą się wybory parlamentarne. Wygrana PO - partii, która przez 4 lata nie odniosła żadnych sukcesów, nie przeprowadziła żadnych reform oraz zasłynęła Aferą Stoczniową, Aferą Hazardową, Przeciekową, Prywatyzacji Szpitali i uzależnieniem Polski od dostawy gazu z Rosji wydaje się coraz mniej prawdopodobna. Zwłaszcza w przypadku odtajnienia Aneksu do Raportu WSI przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
  11. PO potrzebuje sukcesu i dofinansowania, lecz nie ma na to pieniędzy, gdyż Państwo zostało koszmarnie zadłużone. Na drodze do 8 mld zł. z NBP stoi jego prezes Sławomir Skrzypek.
  12. Pomimo jednej rocznicy zagłady polskich oficerów w Katyniu Premier Tusk z PO w reakcji na propozycję Premiera Federacji Rosyjskiej Putina podejmuje w marcu 2010 decyzję o rozdzieleniu obchodów w Katyniu na cześć oficjalną z Putinem i Tuskiem (i jego zapleczem z PO) oraz nieoficjalną z Kombatantami i Prezydentem Kaczyńskim (oraz jego zapleczem z Kancelarii Prezydenta, BBN i gośćmi). Premier Tusk nie zabiega u władz rosyjskich o obecność Prezydenta RP na tej samej, oficjalnej uroczystości.
  13. Spotkanie Tuska i Putina jest pełne sukcesów i komentowane, jako przełom w stosunkach Polsko-Rosyjskich. Uwaga: Rządowa delegacja ku zaskoczeniu obserwatorów nie przylatuje do Smoleńska wygodnym Tu-154 lecz wojskową CASĄ.
  14. 10 kwietnia 2010 na tzw. uroczystości nieoficjalne w Katyniu wylatuje prezydencki Tu-154 i rozbija się w niejasnych okolicznościach pod Smoleńskiem. Gina miedzy innymi; Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką, Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Janusz Kurtyka, Sławomir Skrzypek i Zbigniew Wassermann.
  15. Godzinę po katastrofie obowiązki Prezydenta RP przejmuje Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Nie ma spiskowej teorii dziejów, jest natomiast spiskowa praktyka służ rosyjskich słynących z bezwzględności (np. próba otrucia biotoksyną Juszczenki - ówcześnie prozachodniego kandydata na Prezydenta Ukrainy), głęboko zakonspirowanej agentury (patrz archiwa Mitrochina i Bukowskiego oraz tzw. teczki moskiewskie) oraz mistrzostwa w dezinformacji i propagandzie.

Czyż nie jesteśmy bombardowani teraz miłością i jednością, nagłymi pięknymi gestami ze wschodu, panslawistycznym porozumieniem i zewsząd dobrym słowem na temat tego, którego przez 3 lata opluwano? Czyżby można o Kaczyńskich nagle dobrze mówić bo w końcu, w czyjejś opinii, stali się niegroźni? Czy nie macie wrażenia, że odwraca się teraz naszą uwagę fundując narodowi uduchowione i makabryczne w istocie „igrzyska”?

Tymczasem patrzmy co dalej robi PO i organy państwa od niego zależne.
Bo:
Quis custodiet ipsos custodes?

Ps.:
Na jakiej podstawie prawnej Bronisław Komorowski ok. godz. 10.00 w dniu 10.04.2010 przejął obowiazki Głowy Państwa jeżeli w tym samym czasie Rzecznik MSZ na konferencji prasowej mówił o tym, że prawdopodobnie 3 osoby przeżyły i są ranne, i że ta informacja będzie sprawdzana? Skąd Komorowski wtedy wiedział, że wśród tych co przeżyli nie ma Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Czy do przejęcia obowiązków Prezydenta RP przez Marszałka Sejmu nie jest potrzebne formalne stwierdzenie zgonu Prezydenta?

  1. Skąd Komorowski był tak pewien śmierci Prezydenta RP, że zdecydował się zaryzykować złamanie Konstytucji RP?
  2. W wywiadzie udzielonym w niedzielę ok południa Monice Olejnik, Jolanta Szczypińska powiedziała, że informację o katastrofie uzyskała jako jedna z pierwszych (wszyscy zgromadzeni nie mieli jeszcze o niczym pojęcia) od Antoniego Macierewicza, którego spotkała spacerując wśród grobów. Ciekawe skąd On o tym wiedział?)
  3. TV podaje, że są 2 ciała obce nieznajdujące się liście pasażerów. Przypadkowi świadkowie których trzeba było się pozbyć?

Materiały:
trajektoria lotu w pionie i w poziomie oraz galeria zdjęć Siergieja Amielina: http://picasaweb.google.ru/Amlmtr/MWzNeJ#

opis opracowania Siergieja Amielina: http://www.altair.com.pl/start-4421

filmik zrobiony komórką 1min 24sek oryginał:

filmik zrobiony komórką, wersja w zwolnionym tempie -2x:

filmik zrobiony komórką, wersja z objaśnieniami:

Wiktor Bater wiedział o katastrofie 16 minut przed katastrofą:

zdjęcie satelitarne 12-04-2010 rozdz. 1px=50cm:
http://www.flickr.com/photos/digitalglobe-ima… mapa
satelitarna Smoleńska z opisem obiektów:

http://www.wikimapia.org/#lat=54.8278621&lon=32.0705509&z=15&l=28&m=b

radiolatarnia na kołach wygląda np. tak:

albo tak (wojskowy pojazd z dziwną anteną na dachu):

http://lh6.ggpht.com/_06bGa1QkqOY

Klich, Tusk co wy na to? odpowiedzcie!!!

Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oskarża polski rząd o bezczynność w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy pod Smoleńskiem. Edmund Klich, stojący na czele Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, ujawnił w rozmowie z reporterem TVN24, że w Rosji panował wielki bałagan, jego ludzie pracować musieli na własny koszt, a on sam „był zmuszany przez ministra Bogdana Klicha (zbieżność nazwisk przypadkowa) do współpracy z polskim prokuratorami”. Cytat jego wypowiedzi: Nie mieliśmy żadnego wsparcia. Na moją prośbę do ministra Bogdana Klicha, że nie mam jeszcze tłumacza, dostałem odpowiedź: „to co pan robi tam od trzech dni. To pan powinien go sobie załatwić”.

Dalej pan minister Klich powołując się na swoje rozporządzenie zmuszał mnie wprost do współpracy z polską prokuraturą. Kiedy mówiłem: panie ministrze, ja nie mogę współpracować z prokuraturą bo strona rosyjska ma do mnie pretensje, odpowiadał: „ja tego nie przyjmuję do wiadomości” – skarży się Edmund Klich.

Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych stwierdził także, że polskie władze przyjęły w śledztwie bierną postawę, uzależniając się od wyników dochodzenia prowadzonego przez Rosjan. „Projekt raportu o przyczynach katastrofy przygotowuje strona rosyjska, a my mamy 60 dni na odpowiedź i to wszystko. Oni mogą te nasze uwagi uznać, albo nie” – twierdzi Klich. Jeśli samolot leciał zgodnie z planowaną trasą, a o godzinie 8:20 (o tej porze Prezydent dzwonił z samolotu do swojego brata) przebywał już głęboko nad terytorium Rosji, zbliżając się do Smoleńska, gdzie planowane lądowanie miało nastąpić o 8:25, to jak można wytłumaczyć 31 brakujących minut?

Przecież zgodnie z oficjalną teorią samolot podchodził do lądowania tylko raz i nie okrążał lotniska, lecz leciał w linii prostej, bezpośrednio z Polski. Śledczy nabierają wody w usta, strona rosyjska niechętnie dzieli się informacjami, na zapisy czarnych skrzynek jest „zapis” - to wszystko potwierdza, że istnieje inna, być może jeszcze bardziej makabryczna wersja wydarzeń.

Edmund Klich powiedział, że gdyby ujawniono dane ze śledztwa, zapis rejestratorów lotu, etc, spowodowałoby to skandal międzynarodowy. O co mu w tej wypowiedzi chodziło?, co chce Polakom przekazać? Ciekawa hipoteza, znaleziona w sieci, dająca zbyt wiele do myślenia, mającym swój rozum. Porównując szczątki ukraińskiego TU 154 i naszego, poniższa wersja wydarzeń znaleziona w sieci daje do myślenia. Tylko ten ukraiński spadł z 1000 metrów, nie jak nasz ponoć z kilku, kilkunastu, a efekt ten sam

http://www.1001crash.com/photo-accident-polk_TU154-lg-2-nbimage-6-image-polk_TU154_im2-i-2-fichier-polk_TU154_im.html

bardzo to dziwne, bo ponoć konstrukcja TU 154 jest bardzo mocna, etc. teraz czytajcie to co znalazłem w sieci, oryginalna pisownia: BYŁY DWA SAMOLOTY - z innego Forum:

DWA SAMOLOTY SMOLEŃSK - KATYŃ (bardzo ciekawa hipoteza, powinna być brana pod uwagę, ponieważ nam pokazują to co mamy widzieć, oraz mówią to co powinniśmy słyszeć), Prezydent Kaczyński i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku - jak to pokazano całemu światu ale w innym miejscu.W Smoleńsku rozbił się samolot bliźniak. Bliźniak ten był pusty – bez pasażerów i załogi. Przypuszczalnie chciano mieć absolutna pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez stracenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić o ile ktoś by przeżył. W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota.

W Tv widać było rozbity samolot ciał ofiar nikt nie widział. Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się, na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np. polski kamerzysta telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bahr, stwierdzili zgodnie, że nie widzieli ciał ani zabitych, ich porozrzucanych szczątków, a takie być powinny, (vide Las Kabacki, były szczątki, rzeczy a tu nic, pustka jakby samolot był faktycznie pusty), ani rannych, ani żadnych rzeczy, etc, rozsypanych wokół, co jest normalne w takich tragediach i przy tak rozbitym samolocie.

Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był a Kabatach i widział jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuż po zderzeniu samolotu z ziemią. Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali ze zdumieniem i pełna świadomościowa niezwykłości tego faktu. Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta ani następni operatorzy, którzy filmowali strażaków polewających wrak woda. Ani jeden raz kamera okazała coś co mogło przypominać ciało ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież znajdować się w samolocie oraz obok. Samolot ten leciał z niska prędkością a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemie.

Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie co powinno umniejszyć efekt ew. rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie bliźniaku byli ludzie to widać by było też ciała ofiar wypadku, szczątki, ubrania, a tu dosłownie nic. Kamery nie okazały też ani plandek lub koców, które w takich wypadkach narzuca się, na ciała zabitych, worków na ciała czy ich szczątki. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ewentualnych ciał, czy ich szczątków.

Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka nie przybył nikt z personelu medycznego. Pokazano tylko trumny przy w wożeniu ich na miejsce wypadku jaki i przy wywożeniu ich do Moskwy zdezelowanym gruzawikiem. Pytam po co na lotnisku był zapas trumien na 132 osoby?, czy to rosyjski standard?, bo lista pasażerów im podana tydzień wcześniej liczyła właśnie 132 osoby. Co było w trumnach nikt nie widział. Pakowanie skrwawianych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego jaki sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladu krwi ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.

Władze Smoleńska grotesko wręcz podały, że wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet ilu było zabitych - nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą, było: wszyscy zabici. W przypadku takiej katastrofy podaje się, ilu ciał doliczono się, wśród zabitych a ile ciał możne brakować - zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.

Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano , ze wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami - w tle takich właśnie komentarzy – wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu.Kadłub - w części środkowej - leząc na ziemi wyglądał być w bardzo dobrym stanie! Leząc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze,które wyglądało na dobrze zachowane choć wskazujące na ślady braku tak foteli jak półek bagażowych itp. Wyglądało to jakby nastąpił tam wybuch , który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Coś tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.

Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak jakby cześć cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki. Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie - tez jak skorupka jajka - co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także podobne do rury lub łuski pocisku , które zostały rozerwane silą wybuchu od środka a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemie.

Film pokazujący tak zniszczona konstrukcje zaginał i możne nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli ktoś nagrywał te sceny w domu powinien kopie tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie. Co charakterystyczne ogon części kadłubowej - pokazany na innym filmie – ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny. Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje jeżeli założymy , że kadłub cylindryczny jest jednolity a cześć ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubową.

Przygotowując konstrukcje do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemie jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczna konstrukcje części cylindrycznej. Stąd ta różnica. Fakt, że konstrukcja ogonowa została celowo osłabiona jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. także tych ostatnich, Rosja jak i poprzednich, są dostępne w Google i porównać skutki, zniszczenia, etc, z naszym TU 154 M. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej , podczas kiedy u bliźniaka nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się, bowiem , że wrak zachowa się, w całości i trudniej będzie ukryć fakt braku ciał. Bliźniak był tak właśnie przygotowany - konstrukcja osłabiona - do rozpadnięcia się, na mnóstwo kawałków na rozleglej przestrzeni.

Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki - „prawdziwy” - miał paliwo na cala drogę powrotna i przy takim właśnie uderzeniu plunąłby ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw , że eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwilę przed zderzeniem się, z ziemia - co podważy wersje o błędzie pilota.

Co uderza, to jest praktycznie pełna obojętność władz rządowych w dziedzinie kryminalistyki sadowej. Nie było oględzin zwłok i sekcji aby zbadać przyczyny śmierci, co w takich wypadkach jest rzeczą wręcz nieodzowną, szczególnie kiedy chodzi o tak wysokie osobistości. Jak na razie to NIKT W POLSCE nie zwrócił uwagi na tak niesłychanie ważne dochodzenia przyczyn katastrofy i faktu, że nie było ANI JEDNEJ osoby, która wyszłaby z życiem.

Przeciw temu pokazuje film jaki został l zrobiony przez prywatna osobę będącą w pobliżu katastrofy, lecz w innym miejscu od jakiego wskazują władze polskie i rosyjskie „Uważam, że jest NIEODZOWNA komisja międzynarodowa do zbadania przyczyn katastrofy, jak i przyczyn śmierci WSZYSTKICH, którzy zginęli w tej katastrofie. Ta tragedia musi być w pełni wyjaśniona i nie ogłoszenie jej wyników na dziesiątki lat. później, jak to ma się, rzecz Generałem Władysławem Sikorskim, który zginął w Gibraltarze”

Inż. Jerzy Skoryna

Administrator: Mirosław J. Wiechowski
Strona grupy: http://groups.google.com/group/ciemnogrod?hl=pl

About these ads

2 komentarzy

Filed under Uncategorized

2 responses to “Katastrofa smoleńska

  1. jodek

    Teorie o jodku srebra mozna latwo sprawdzic pobierajac do analizy glebe z okolic lotniska.

  2. podajdalej11

    Kasandra albo podajdalej11, Jesli masz odwage Polaka lub Rosjanina: Jan.24/2011, USA.
    Niezmiennie z uporem Kasandry proponuje Rodakom i braciom Rosjanom:
    1) Zorganizowania w Smolensku miedzynarodowego wspolzawodnictwa w ladowaniu podczas mgly bez procedur i bez kontrolera. Na warunkach jakich ladowal Tu-154, w Smolensku w dniu 10 kwietnia 2010 roku.
    Cel wspolzawodnictwa to jak uniknoc podobna katastrofe Smolenska w przyszlosci.
    2) Zorganizowanie w Smolensku corocznego miedzynarodowego turnieju szachowego pod nazwa „Przeslanka do wypadku” w celu upamietnienia katastrofy Smolenskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku.
    Wiecej info pod:
    Click here: Sensacyjne zeznania pilota Jaka-40. To byl wyrok smierci dla Tu-154
    Click here: Pamieci ofiar katastrofy TU-154M – 47 Szkolny Pulk Smiglowców.
    Mr.Jan Tarwid.Kapr.Rez.Lot.Pol.47Szps. E-mail: tarwidemb@aol.com

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s