Polscy prokuratorzy czekają na materiały


Grażyna Zawadka 24-04-2010, ostatnia aktualizacja 24-04-2010 02:06

Brak czarnych skrzynek może spowolnić pracę prokuratury

Na materiały z rosyjskiego śledztwa, np. protokoły przesłuchań świadków czy opinie biegłych, polscy prokuratorzy mogą czekać wiele miesięcy. To od Rosjan zależy, kiedy i co im udostępnią.

Politycy i prawnicy

Czy można było walczyć, by śledztwo samodzielnie prowadziła polska prokuratura?

Niektórzy politycy sugerują, że tak. – Rosjanie powinni pomagać np. przy badaniu szczątków maszyny, ciał ofiar czy przesłuchiwaniu rosyjskich urzędników. Ale biorąc pod uwagę, że samolot należał do polskiej armii, a na jego pokładzie był prezydent Polski oraz dokumenty, nośniki informacji niejawnych, wyjaśniać okoliczności wypadku powinna strona polska – mówi „Rz” poseł PiS Karol Karski, wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych. I przytacza konwencję chicagowską z 1944 r. – Konwencja ta mówi, że państwo, na którego terenie doszło do zdarzenia, może przekazać prowadzenie postępowania każdemu innemu państwu, w szczególności temu, do którego należał samolot.

Prawnicy wyjaśniają: – W pierwszej kolejności śledztwo prowadzi to państwo, na terenie którego nastąpiło zdarzenie. Chociażby dlatego, że musi wyjaśnić, czy np. doszło do zaniedbań rosyjskich kontrolerów, czy też zawinił pilot. Ustalenie tego ma znaczenie także dla strony rosyjskiej – podkreśla prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.

Dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zaznacza: – Standardy międzynarodowe przewidują, że jeżeli na terenie danego państwa dochodzi do sytuacji, kiedy ktoś traci życie, to państwo ma obowiązek zbadać wszystkie okoliczności tego zdarzenia.

Polacy i Rosjanie

Śledztwa są więc dwa: rosyjskie i polskie – prowadzone przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. A polscy śledczy nie mają wyjścia – o materiały zgromadzone w rosyjskim postępowaniu muszą występować w ramach pomocy prawnej.

Tak jest np. w sprawie kluczowego dowodu – dwóch czarnych skrzynek tupolewa. Mogą one długo nie trafić do rąk polskich prokuratorów. W ciągu dwóch tygodni mają otrzymać jedynie analizy zapisów.

– Poprosiliśmy najpierw o analizy, czyli to, co jest łatwiejsze dla tamtej strony do przełknięcia – mówi „Rz” jeden ze śledczych. Ale do badań niezbędne są materiały źródłowe, czyli oryginalne nagrania rozmów pilotów.

– Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić pełnych badań na podstawie przegranych zapisów. Do tego potrzebne są czarne skrzynki – potwierdza prof. Ćwiąkalski. – Ich brak nie tamuje śledztwa, ale je opóźnia.

Chociaż – jak mówi były minister – nie można się dziwić Rosjanom, że najpierw sami chcą zbadać nagrania i doprowadzić swoje śledztwo do końca.

Polscy śledczy już wystąpili do strony rosyjskiej także o inne materiały. – Skierowaliśmy dotąd trzy wnioski o pomoc prawną. Czekamy na ich realizację – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego. Z informacji „Rz” wynika, że chodzi m.in. o protokoły oględzin z miejsca katastrofy, w tym samolotu, przesłuchań świadków, np. rosyjskich kontrolerów, protokoły sekcji zwłok i badań genetycznych.

Co dostali? Oficjalnie „Rz” nie uzyskała odpowiedzi. Z nieoficjalnych informacji wynika, że niewiele. – To dopiero początek śledztwa – ocenia jeden z prokuratorów. – O ile pamiętam, oczekiwanie na pomoc prawną z Rosji w różnych sprawach, nie tylko karnych, trwało zwykle dość długo. W tym przypadku wszystko toczy się znacznie szybciej – zaznacza prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

Spraw, które muszą wyjaśnić polscy śledczy, jest wiele. Są nawet wątpliwości co do godziny katastrofy. Z analizy „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że prezydencki Tu-154 rozbił się nieco wcześniej, niż dotąd podawano.

Rozmówca gazety, ekspert pracujący przy analizie czarnych skrzynek, uważa, że mogło do niej dojść nawet dziesięć minut wcześniej. Rosyjski korespondent Polsat News Wiktor Bater twierdzi, że telefon o kłopotach z lądowaniem otrzymał już o godz. 8.49. Tymczasem za moment katastrofy przyjęto godz. 8.56. „DGP” pisze, że wtedy na lotnisku zawyły syreny alarmowe.

Szef komisji i MON

Z kolei szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich ujawnił w TVN 24, że w Rosji panował wielki bałagan. – Nie mieliśmy żadnego wsparcia – mówił. Z jego relacji wynika, że wojskowi „dokoptowani do cywilnej komisji” nie słuchali go i to on musiał wypełniać ich polecenia.

Twierdzi też, że minister obrony Bogdan Klich, powołując się na swoje rozporządzenie, zmuszał go do współpracy z polską prokuraturą. – Kiedy mówiłem: – Panie ministrze, ja nie mogę współpracować z prokuraturą, bo strona rosyjska ma do mnie pretensje, odpowiadał: – Ja tego nie przyjmuję do wiadomości.

Natomiast córka Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie, powiedziała w TVP, że kiedy przyjechała zidentyfikować ciało ojca, rosyjscy śledczy pytali ją, po co właściwie Wassermann do Rosji przyleciał.

Co wydarzyło się od 10 kwietnia

10 kwietnia

– Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) powołuje komisję do zbadania katastrofy. Rosja zgadza się, by na jej terenie w czynnościach śledczych uczestniczyli polscy prokuratorzy. Śledczy zaczynają prace na miejscu katastrofy. Z wraku wydobywane są ciała ofiar. Udaje się odnaleźć dwie czarne skrzynki.

11 kwietnia

– Śledczy otwierają czarne skrzynki i zaczynają analizę ich zapisów. Ostatnia, trzecia skrzynka zostaje odnalezia po południu.

12 kwietnia

– W Moskwie rodziny rozpoczynają identyfikację ofiar. Prokurator generalny Andrzej Seremet informuje, że nie ma danych, by na pilotów wywierano presję w sprawie lądowania w Smoleńsku.

13 kwietnia

– Rosyjska rządowa komisja badająca przyczyny katastrofy informuje, że w samolocie nie doszło do wybuchu i pożaru, a silniki pracowały do końca. Prokuratura Wojskowa ujawnia, że eksperci poznali treść rozmów z dwóch czarnych skrzynek. Na miejscu katastrofy podnoszone są szczątki samolotu.

15 kwietnia

– Do Polski trafia na badania trzecia czarna skrzynka, zawierająca techniczne parametry lotu, a nie zapis rozmów

16 kwietnia

– Koniec dochodzenia w miejscu katastrofy. MAK informuje, że samolot zahaczył o drzewo kilometr przed pasem startowym, do lądowania podchodził tylko raz, a skrzynki nie zarejestrowały usterek technicznych.

20 kwietnia

– Polscy śledczy występują do rosyjskiej prokuratury o dostarczenie nagrań z czarnych skrzynek.

21 kwietnia

– Ostatnich dwóch polskich prokuratorów wraca do kraju.

22 kwietnia

– Polscy prokuratorzy informują, że wstępnie wykluczono, by na pokładzie samolotu były materiały wybuchowe.

—anie

Rzeczpospolita

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s