Co zeznają ludzie z polskiego BOR


Izabela Kacprzak , Piotr Kubiak 27-04-2010, ostatnia aktualizacja 27-04-2010 07:09

Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu będą ważnymi świadkami prokuratury badającej wypadek pod Smoleńskiem

W przyszłym tygodniu Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, przesłucha funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

Tych, którzy 10 kwietnia mieli na miejscu uroczystości wzmocnić ochronę polskiej delegacji, lecącej Tu-154. Jak dowiedziała się „Rz”, chodzi o kilka osób. Przed godz. 9 czekały na płycie lotniska, więc byli pierwsi na miejscu katastrofy. – Ich zeznania będą niezwykle cenne dla polskiego śledztwa – mówi jeden z prokuratorów.

Ci funkcjonariusze BOR pomagali służbom rosyjskim w zabezpieczaniu najważniejszych rzeczy należących do ofiar, przede wszystkim sprzętu elektronicznego, m.in. laptopów i telefonów komórkowych, a także notesów i dokumentów.

– Brali też udział w identyfikacji zwłok – dodaje jeden z oficerów Biura.

Borowcy pracowali tam ok. 20 godzin. Wyjechali dopiero po opuszczeniu Smoleńska przez premiera Tuska.

W Katyniu byli od piątku (przyjechali pociągiem i samochodem). Przygotowywali miejsce uroczystości: sprawdzali okolice, głównie drogi prowadzące z lotniska Siewiernyj.

Czy sprawdzali także infrastrukturę lotniska i jej stan? Na forach internetowych pojawiają się zarzuty, że tego nie zrobili, np. nie sprawdzili wieży kontroli lotów i systemów naprowadzania. – To nie należy do naszych kompetencji. Nie mamy ani takiego prawa, ani upoważnień – podkreśla major Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. – To należy do zadań 36. Pułku Lotnictwa Transportowego.

Pułkownik Jerzy Matusik, wiceszef Biura, zapewnia: – Nie mogę mówić o szczegółach tamtego zabezpieczenia, ale zostało ono wykonane w stu procentach.

Eksperci, z którymi rozmawiała „Rz”, wskazują, że również w innych krajach służby odpowiadające polskiemu BOR nie zajmują się kontrolą systemów wieży bądź na lotnisku. – Nie znają się na tym i nie należy to do ich zadań. Zarzuty wobec BOR są bezzasadne – ocenia Jerzy Dziewulski, były szef antyterrorystów na warszawskim Okęciu, doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i szef jego osobistej ochrony podczas kampanii w 1995 roku.

Dziewulski, który był obecny na Okęciu podczas przylotów wielu głów państw, nie przypomina sobie, by takie służby kontrolowały systemy w wieżach. – Zdarzało się, że przychodzili Amerykanie i chcieli dodatkowo ochraniać wieżę, wskazywali miejsca, gdzie mają być strzelcy wyborowi – mówi „Rz”.

Rzeczpospolita

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s