To była elitarna załoga


Poniedziałek, 17 maja 2010

Przesądzanie o błędzie pilotów prezydenckiego tupolewa jest niepoparte dowodami – uważają eksperci lotnictwa. Nie zgadzają się oni z tezą wysuniętą przez „Rzeczpospolitą”, jakoby załoga samolotu była zbyt młoda i zbyt słabo wyszkolona. Jak zauważają, szukanie kozła ofiarnego nie prowadzi do poznania prawdy. A jej dociekanie nie jest łatwe ze względu na skąpe dawkowanie informacji. Klub PiS zamiast odpowiedzi na 20 adresowanych do premiera Donalda Tuska pytań w sprawie katastrofy samolotu prezydenckiego odebrał póki co połajankę od rzecznika rządu, jakoby już samo zgłoszenie tych wątpliwości było elementem kampanii wyborczej.

Sobotnia publikacja „Rzeczpospolitej” obfitowała w zarzuty pod adresem załogi prezydenckiego samolotu. Gazeta napisała m.in., że piloci Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia pod Katyniem, byli zbyt młodzi (bo trzydziestokilkuletni), że lecieli w tym składzie dopiero drugi raz oraz że nie mieli certyfikatu na prowadzenie rozmów z kontrolerami lotów po rosyjsku.

Z tezą tą nie zgadzają się jednak eksperci lotnictwa. Zdaniem gen. dyw. Anatola Czabana, szefa szkolenia Sił Powietrznych, załoga tupolewa była świetnie przeszkolona, doświadczona, piloci mieli zaliczoną wystarczającą ilość godzin lotu (mjr Protasiuk za sterami tej maszyny spędził 3 tys. godzin). Argumentację tę podziela także jeden z emerytowanych pilotów, którzy latali na Tu-154M. – Przecież ci piloci właśnie w tym samym składzie przelecieli przez Atlantyk na Haiti. To bardzo ryzykowny i ciężki lot, na który nie posyła się niewykwalifikowanych ludzi – mówi lotnik [nazwisko znane redakcji]. Jak tłumaczy, do prowadzenia tego typu samolotu wystarczy załoga trzyosobowa.

Z argumentacją gazety nie zgadzają się też politycy. Zdaniem Jerzego Polaczka, szefa koła parlamentarnego Polski Plus, warto też zwrócić uwagę na złą sytuację sił powietrznych. – To kolejny element, jaki został dołożony do całego zestawu zaniedbań i braku zabezpieczenia logistyki służb podległych ministrowi obrony, które organizowały wyjazd premiera 7 kwietnia i prezydenta 10 kwietnia – mówi Polaczek. Zdaniem byłego ministra infrastruktury, powinno dojść do natychmiastowej dymisji ministra Bogdana Klicha. – Chodzi tu o dwie proste kwestie: o honor i o siłę państwa. Tego honoru i siły państwa nie ma pod rządami Bogdana Klicha w MON – dodaje. Polska Plus zaapelowała również do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, pełniącego obowiązki tymczasowego zwierzchnika sił zbrojnych, by nie brał pod uwagę osoby Klicha do składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Pełnomocnicy rodzin ofiar oraz eksperci z warszawskiego Instytutu Sobieskiego są zgodni: śledztwo w sprawie katastrofy nie postępuje tak jak powinno. – Cała procedura przeprowadzania tego śledztwa wydaje się bardzo nieprofesjonalna i bardzo dziwnie nadzorowana przez stronę polską. Nie domagamy się żadnej specjalnej kontroli nad jego przebiegiem ani nie czynimy żadnych uwag co do jakości zbierania danych przez Rosję. Jeżeli części samolotu, nie mówiąc już o fragmentach ciał, jeszcze tydzień temu leżały w błocie, to znaczy, że możemy już dziś stwierdzić, iż to śledztwo nie zakończy się żadną specjalną wiedzą, gdyż nie będziemy mieli wszystkich elementów samolotu.

Przypuszczam, że dla strony rosyjskiej jest to w pewnym sensie wygodne. Skończy się to wszystko na domysłach – mówi Jan Staniłko, ekspert z Instytutu Sobieskiego. Odnosi się zarazem do ubiegłotygodniowej wypowiedzi ministra Jerzego Millera, szefa polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu, który stwierdził, iż zapewne nigdy nie dowiemy się całej prawdy o tragicznym zdarzeniu. – Jeżeli te szczątki po samolocie dalej będą tam leżeć, to oczywiście, że się nie dowiemy, może więc pan Miller mógłby coś zrobić, by się czegoś więcej na ten temat dowiedzieć – radzi Staniłko.

Współpraca z Rosjanami nie tak dobra

Pełnomocnik rodzin ofiar tragedii adwokat Rafał Rogalski wskazuje, że śledztwo smoleńskie może nie przebiegać zgodnie z oczekiwaniami rodzin, a także samej prokuratury. W jego ocenie, współpraca ze stroną rosyjską nie do końca wygląda tak pięknie, jak przedstawiają to prokurator generalny Andrzej Seremet czy premier Donald Tusk. Istnieją m.in. wątpliwości, czy przeprowadzono tylko identyfikację i oględziny ofiar katastrofy, czy też w każdym przypadku wykonana została sekcja zwłok, i to zgodnie z zasadami przeprowadzania takich czynności. Podaną przez stronę rosyjską przyczynę śmierci ofiar katastrofy: urazy wielonarządowe, należy – jego zdaniem – ocenić jako lakoniczną, niewystarczającą i zbyt ogólnikową.

Jak podkreśla Małgorzata Wassermann, córka tragicznie zmarłego w katastrofie posła Zbigniewa Wassermanna, rodziny nie zostały poinformowane przez Rosjan o żadnych decyzjach dotyczących ewentualnej sekcji zwłok. – Nie mam żadnej wiedzy poza wiedzą medialną. Nikt nas nie informował o niczym – ani o tym, że sekcja była, ani o tym, że jej nie było – relacjonuje.

Jak zaznacza mec. Rogalski, szukanie winy wyłącznie po stronie pilotów jest zdecydowanie przedwczesne. – Wedle mojej wiedzy, na to zdarzenie nakłada się szereg uwarunkowań związanych nie tylko z samym lotem. Mam na myśli m.in. obowiązujące procedury lotów, tryb szkolenia pilotów, także samą organizację lotu oraz potraktowanie go jako lotu prywatnego, a nie wizyty oficjalnej w przeciwieństwie do tego, jak potraktowano wizytę premiera Tuska w Katyniu 7 kwietnia 2010 roku – mówi Rogalski.

Jutro – podczas spotkania mecenasa z prokuratorem Markiem Pasionkiem nadzorującym śledztwo z polecenia prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta oraz wojskowym prokuratorem okręgowym płk. Ireneuszem Szelągiem – ma zapaść decyzja, czy pełnomocnicy rodzin ofiar uzyskają wgląd w akta sprawy oraz czy będą mogli zrobić ich fotokopie. – Zależy nam na dobrej współpracy z polską prokuraturą. Celem jest dotarcie do prawdy, rzetelne zbadanie sprawy, wszechstronne wyjaśnienie wszystkich hipotez i wątków pojawiających się w śledztwie i udzielenie odpowiedzi na pytanie: dlaczego do katastrofy doszło i czy mogło do niej nie dojść? – stwierdza Rafał Rogalski.

Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości dotąd nie otrzymał odpowiedzi na 20 pytań skierowanych do premiera Donalda Tuska w sprawie katastrofy, w której zginęło 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Rzecznik rządu Paweł Graś zapewnił, że odpowiedź jest przygotowywana. Występując w TVN 24, nie powstrzymał się jednak od uwagi, że domaganie się przedstawienia informacji w sprawie podstaw prawnych współdziałania polskiej i rosyjskiej prokuratury i sposobu badania tragicznego zdarzenia to element kampanii wyborczej.

Jak zaznacza Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS, pytania te można i należy kierować do rządu polskiego. – W końcu minister Miller stoi na czele komisji, która ma wyjaśnić jej przyczyny. Wiadomo też, że premier rozmawiał już z Putinem na temat zawartości czarnych skrzynek – stwierdza Błaszczak.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s