Prokuratura nie chce archeologów


Sobota-Niedziela, 22-23 maja 2010

Prawnicy podważają zasadność rządowej akcji wysłania archeologów na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Tłumaczą, że ze względu na dobro śledztwa na terenie tragicznego zdarzenia nikt bez zgody prokuratury nie powinien prowadzić poszukiwań. Bombardowanie w mediach informacjami o wysyłaniu ekspedycji archeologicznej ma wymiar propagandowy. Ale nie przykryje porażki, jaką jest pozostawienie miejsca katastrofy bez stosowanych w takich wypadkach zabezpieczeń.

Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, nie chce komentować sprawy. Ale wyklucza możliwość współdziałania z archeologami. – Gdzie są podstawy do takiej współpracy w kodeksie postępowania karnego? – pyta retorycznie Rzepa. – Proszę zwrócić się do organu, który ustanawiał tę grupę archeologów – radzi prokurator.

Zdumiony rządowym projektem wysłania archeologów na miejsce tragedii jest Bogdan Święczkowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokurator krajowy w stanie spoczynku. Zaznacza, że rząd nie powinien organizować tego typu wyjazdów, kiedy sprawę bada prokuratura.

Rejon katastrofy jest miejscem, gdzie mógł zostać popełniony czyn zabroniony. Powinno być ono ogrodzone i żadne osoby nie mogą podejmować żadnych działań bez zgody, a nawet polecenia prokuratora polskiego czy rosyjskiego – podkreśla Święczkowski.

Wątpliwości co do zasadności skierowania archeologów do Smoleńska nie ukrywa również prokurator Cezary Kiszka, prezes Stowarzyszenia Prokuratorów Rzeczypospolitej Polskiej. – Wysłanie archeologów jest rzeczywiście dziwną sprawą – zauważa Kiszka. I dodaje, że niestety polska prokuratura nie może wydelegować do Smoleńska swoich specjalistów, bo jest to teren Federacji Rosyjskiej. – Polscy prokuratorzy mogą wystąpić w ramach pomocy prawnej o ponowne przeprowadzenie oględzin tego miejsca, bo sądzę, że były one już przeprowadzone przez prokuratorów rosyjskich – ocenia prezes.

Przypomnijmy, że 5 maja Michał Boni, minister kancelarii premiera, poinformował oficjalnie o zamiarze wysłania archeologów do Smoleńska. Związane było to z niepokojącymi doniesieniami o znajdowaniu różnych przedmiotów pochodzących z samolotu prezydenckiego. Boni ujawnił wtedy, że grupa polskich archeologów wyjedzie do Rosji w celu przebadania terenu. – Profesjonalnie, fachowo, z użyciem odpowiednich narzędzi można cały teren przebadać, szukając wszystkich pozostałości – zapewniał wówczas minister.

Parlamentarzyści opozycji wytykają niezasadność propozycji rządowej skierowania archeologów do Smoleńska. – To nie jest zadanie dla archeologów, ale specjalistów kryminalistyki – twierdzi Stanisław Pięta, poseł PiS z sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

W jego opinii, rząd liczy w ten sposób na uzyskanie efektu propagandowego. – Każdy rozsądny człowiek potrafiący czytać widzi, że miejsce katastrofy nie zostało zabezpieczone. Elementy samolotu, rzeczy osobiste, nawet fragmenty ciał pozostały na miejscu – wskazuje Pięta. Według niego, w pomyśle z wyprawą archeologów chodzi o to, żeby pokazać, że rząd nie jest bezczynny i cały czas stara się coś w tej kwestii robić.

Natomiast zdaniem Arkadiusza Mularczyka, posła PiS z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, planowana ekspedycja oznacza, że „teza, którą na początku stawialiśmy, iż nasz rząd błędnie podszedł do ustalania procedury wyjaśniającej, teraz pokutuje”.

Ponieważ faktycznie w tej chwili nie mamy instrumentów, żeby stać się gospodarzem śledztwa. To wszystko są błędy, które wynikają z przyjęcia koncepcji, że najlepiej, jeśli Rosjanie będą wyjaśniali przyczyny katastrofy jako szefowie komisji międzynarodowej, a Polacy ograniczą się do funkcji pomocniczych – zaznacza Mularczyk.

Z Rosjanami u boku
Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, mówi, że inicjatywa wysłania archeologów w rejon katastrofy wyszła od nich samych. – Zgłosili się jako wolontariusze. Od nas jedzie tylko jedna osoba, a zespół ma liczyć około 5-7 ludzi. Są to archeolodzy, którzy pracują w Polskiej Akademii Nauk – informuje rzecznik. Zadania ekspedycji mają być konsultowane z rządem. Według Mieczkowskiej-Czerniak, archeolodzy z UMCS nie chcą się wypowiadać, bo nie jadą tam z ramienia swoich instytutów. – My jako uczelnia nie jesteśmy tutaj stroną – dodaje rzecznik.

Archeolodzy mieliby przeprowadzić retrospekcję terenową obszaru, na którym wydarzyła się katastrofa. – Mówiąc wprost, polega to na takim „posprzątaniu”. Będą przeszukiwali centymetr po centymetrze obszar i zabezpieczali rzeczy, które znajdą, po czym zaproponują ich zwrot rodzinom. Przedmioty będą fotografowane, numerowane i umieszczane w woreczkach – opisuje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak. I informuje, że do ekipy archeologów dołączyła grupa geologów.

W opinii prof. dr. hab. Mariusza Oriona Jędryska, geologa z Uniwersytetu Wrocławskiego, gdyby do Smoleńska mieli jechać geolodzy, to zabiorą ze sobą radar geologiczny, dokonają wierceń i odsłonięcia terenu na miejscu zdarzenia. – Płytka geofizyka z radarem geologicznym na czele – przypuszcza geolog.

Zamiar zaangażowania naukowców z Polskiej Akademii Nauk w prace w Smoleńsku potwierdza Michał Kabata, dyrektor Biura Upowszechniania i Promocji Nauki PAN, który kieruje nas do Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Na jego stronach internetowych zamieszczono informację, że decyzję o udziale pracowników IAE PAN w pracach pod Smoleńskiem podjęto po otrzymaniu 7 maja pisma z kancelarii premiera RP z prośbą w tej sprawie.

Obecnie „powoływany jest zespół badawczy, który uda się na miejsce katastrofy celem przeprowadzenia terenowych prac badawczych”. Czytamy tam również, że zasięg prac obejmować będzie „prospekcję powierzchniową, prospekcję geofizyczną (wykrywaczy metali i innych urządzeń specjalistycznych), wykonanie planigrafii i dokumentacji znalezisk”.

Profesor dr hab. Andrzej Buko, dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, podaje w swoim komunikacie, że „trwają konsultacje w sprawie udziału Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w archeologicznej prospekcji terenowej miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Czekamy na oficjalne wystąpienia i uzgodnienia ze strony rządowej. Rozmowy będą dotyczyły również określenia zakresu prac”.

„Nasz Dziennik” dowiedział się od osoby z kręgów uniwersyteckich, że do Smoleńska wybierają się również rosyjscy archeolodzy. – Wszystko jest już przygotowane, jeśli chodzi o sprzęt i logistykę. Wolontariusze tylko czekają na sygnał, bo teraz decyzja leży po stronie rosyjskiej. Ewentualnie mają wziąć w tym udział tamtejsi archeolodzy – twierdzi pracownik UMCS.

– Nic nam oficjalnie na ten temat nie wiadomo. Musi być zgoda prokuratury, ponieważ pozostała jeszcze jedna kwestia, która wymaga wyjaśnienia – mówi „Naszemu Dziennikowi” rzecznik rządu Paweł Graś. Stwierdza też, że wciąż nie ma określonego terminu wyjazdu. – Trwają ustalenia ze stroną rosyjską. Kiedy ustalimy termin, wtedy poinformujemy – zapewnia Graś.

Jacek Dytkowski

Nasz Dziennik

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s