„Nowy” IPN będzie zakładnikiem polityków


Czwartek, 27 maja 2010

Z dr. Sławomirem Cenckiewiczem, współautorem głośnej książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, rozmawia Mariusz Bober

Dlaczego Kolegium IPN nie udało się wczoraj wyłonić kandydata na nowego prezesa Instytutu?
– Myślę, że ten konkurs był od samego początku spisany niejako na straty ze względu na wiszącą nad IPN nowelą ustawy, która „reformuje” Instytut w najbardziej kluczowym wymiarze organizacyjnym, zmieniając sposób funkcjonowania prezesa i likwidując Kolegium IPN.

Jakie będą skutki tej noweli dla Instytutu?
– Wyłącznie negatywne. Przede wszystkim nowy prezes IPN będzie zakładnikiem wszechwładnej Rady IPN wyłanianej przez elektorów wywodzących się ze środowisk w większości niechętnych Instytutowi. Z drugiej strony stanie się marionetką w rękach polityków, którzy dokonają jego wyboru zwykłą większością głosów w parlamencie. Prezes „nowego” IPN nie będzie suwerenny w podejmowaniu decyzji, szczególnie tych związanych z kierunkiem pracy merytorycznej Instytutu. Dotyczy to zwłaszcza sfery badawczej i edukacyjnej. Jest to rodzaj prewencji, która ma sprawić, że książki w rodzaju „SB a Lech Wałęsa”, tomy źródeł poświęcone Marcowi ‘68 czy artykuły dotyczące związków Aleksandra Kwaśniewskiego z bezpieką, nie będą mogły zostać opublikowane nakładem wydawnictwa IPN. Sytuacja pod tym względem nie jest w Instytucie dobra już teraz ze względu na strach przed podejmowaniem „kontrowersyjnych” tematów, ale po nowelizacji ustawy będzie jeszcze gorzej.

Jeżeli do tego doszłyby cięcia finansowe, to swoboda badań naukowych IPN może ulec ograniczeniu?
– To zależy wyłącznie od badaczy. Jestem od dwóch lat naukowcem bez instytucjonalnych afiliacji, a zapewniam pana, że w dalszym ciągu prowadzę swoje prace badawcze. Decyduje w tych sprawach wola, a nie to, czy komuś ogranicza się środki finansowe.

Nowelizacja ustawy o IPN wpłynie na proces lustracji? Nowy zapis pozwala na dostęp do akt także m.in. współpracownikom SB.
– Podstawowy problem dotyczący tego zapisu związany jest z pozyskiwaniem wiedzy o stanie zachowania w IPN archiwaliów na temat osób, które objęte są obowiązkiem lustracyjnym. Innymi słowy, zanim wypełnią stosowne oświadczenie lustracyjne, będą mogły bez przeszkód sprawdzić, co na ich temat znajduje się w archiwach IPN. Jeśli zatem nie zachowały się tzw. teczki pracy i teczka personalna, w której archiwizowano zobowiązanie do współpracy z bezpieką i pokwitowania na odbiór pieniędzy, to taka osoba bez większego ryzyka oświadczy, że nie współpracowała z tajnymi służbami PRL. Chcąc pomóc takim osobom, ustawodawca skrócił okres oczekiwania na dokumenty. A to z kolei ma być argumentem przemawiającym za otwarciem rzekomo zamkniętych archiwów IPN.

Sąd Najwyższy orzekł, że zbrodnie komunistyczne mają taki okres przedawnienia, jaki przewiduje kodeks karny, a nie ustawa o IPN (20 i 30 lat). Czy nie utrudni to pracy prokuratorów Instytutu?
– Cóż, to kolejny dowód na to, że wolna Polska w istocie nie chce w wymiarze prawnym rozliczyć zbrodni komunizmu i jego funkcjonariuszy. Jedyne, co możemy w tej sprawie uczynić, to edukacja i badania. Potrzebujemy więcej wystaw, filmów, programów telewizyjnych, a także solidnych książek odkłamujących polskie dzieje, ukazujących istotę bezbożnego i zbrodniczego komunizmu. Mamy w tej sprawie naprawdę wiele do zrobienia.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s