Rosjanie nie chcieli świadków


12.06.2010, 04:23

Rosja nie zgodziła się, by Polacy byli w smoleńskiej wieży kontroli lotów, gdy lądował prezydencki tupolew. Nasze władze poprosiły o to Moskwę miesiąc przed katastrofą

Rosjanie zabronili też naszym agentom, którzy mieli zabezpieczać lotnisko, posiadania broni – a potem, gdy samolot się rozbił, uzbrojeni milicjanci ich przeganiali. Po co to wszystko? Jaki mieli w tym cel? – Rosjanie robili wszystko, by nie mieć tam polskich świadków – mówi nam poseł Karol Karski (44 l.), który był na smoleńskim lotnisku 10 kwietnia.

Rozmowy z Moskwą w sprawie przygotowania wizyty prezydenckiej delegacji trwały od połowy marca. Polska strona poprosiła Rosjan, by funkcjonariusze BOR mogli wejść na wieżę w Smoleńsku. Rosjanie odmówili, podobnie jak nie zgodzili się, by na wieży był polski nawigator, o co z kolei wystąpił 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. Odmowa Rosjan została przekazana 5 kwietnia – wynika ze złożonych w prokuraturze zeznań funkcjonariuszy BOR, do których treści dotarł Fakt.

– Do końca śledztwa i zakończenia badania przyczyn katastrofy nie komentujemy tej sprawy – mówi Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR.

Ale to nie wszystko, agentom BOR – grupie, która przyleciała do Smoleńska wcześniej i czekała na przylot delegacji – Rosjanie zakazali posiadania broni. Pistolety mieli jedynie ci borowcy w tupolewie. Agenci czekający na lotnisku nie mogli nawet poruszać się w sąsiedztwie wieży.

– Borowcy mówili mi jeszcze na lotnisku, że gdy spadł samolot, zostali stamtąd przegonieni przez rosyjskie specsłużby – ujawnia Karski. Potwierdza też nasze ustalenia o odmowach Rosji na wiele polskich próśb dotyczących zabezpieczenia lotu tupolewa.

– Nie ma wątpliwości, że nie chcieli mieć świadków – dodaje poseł, który bierze udział w posiedzeniach sejmowych komisji badających smoleńską katastrofę.

O dziwnym zachowaniu rosyjskich władz po katastrofie opowiadali Faktowi także świadkowie z polskiego jaka, który wylądował tam tuż przed tupolewem. – Od razu zamknęli nas w jaku na kilka godzin – ujawniła nam osoba z załogi jaka, która zeznała to także polskim śledczym. Załodze zabrano nawet telefony komórkowe. Milicja odganiała też polskich dziennikarzy od miejsca katastrofy, a niektórym odebrano służbowy sprzęt.

Fakt.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s