Czy tupolew był ślepy?


Sobota-Niedziela, 3-4 lipca 2010

Przed wylotem do Katynia Kancelaria Prezydenta nie została poinformowana o tym, że samolot Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem, dwa dni wcześniej po starcie z lotniska w Pradze miał kolizję w powietrzu na wysokości 1200 m w fazie lotu zwanej wznoszeniem. Jej efektem było uderzenie w osłonę radaru. Jak tłumaczy Ignacy Goliński, wieloletni pracownik Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, może to spowodować nawet jego wyłączenie. – Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot jest ślepy – twierdzi.

– Ani minister Jacek Sasin, ani ja nie mieliśmy żadnych informacji na temat tego incydentu w powietrzu na 2 dni przed katastrofą. Gdyby informacje takie dotarły do podległych Kancelarii Prezydenta służb, to na pewno by je ona otrzymała – powiedział wczoraj z rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Według Ignacego Golińskiego, uderzenie w osłonę radaru może skutkować jego wyłączeniem. – Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot jest ślepy, jeśli chodzi o warunki meteorologiczne. Radary dają kolorowy obraz chmur, jąder burzy, zachmurzenia, natomiast nie pozwalają ustalić, czy przed nami jest jakiś obiekt, np. drzewo; tego radar nie wykrywa – wyjaśnia Goliński i dodaje, że radar współpracuje z przyrządami nawigacyjnymi i „jeżeli zada mu się jakąś trasę, to on ją na ekranie pokaże i autopilot za pomocą radaru prowadzi po tej trasie samolot”.

Czy piloci powinni po takim zderzeniu zawrócić do Pragi czy kontynuować lot? – W takim przypadku pilot podejmuje w powietrzu decyzję, czy ląduje na najbliższym czy docelowym lotnisku – wyjaśnia gen. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił Powietrznych RP. Dodaje, że radar spełnia ważną funkcję, ale nie jest urządzeniem kluczowym przy pilotowaniu.

– Radar na samolotach pasażerskich służy głównie do oceny warunków pogodowych, pozwala ustalić, jakie są możliwości ominięcia burz, bo to na radarze bardzo dobrze widać, i samoloty pasażerskie mają radar nie po to, aby wykrywać inny samolot, ale do oceny warunków meteorologicznych – jak ominąć jakąś chmurę, gdzie jest region największej gęstości wody, wyładowania atmosferyczne – mówi generał. Tłumaczy, że zawsze taki incydent jest badany po przylocie samolotu przez zespół techniczny danego lotniska, który podejmuje decyzję, co dalej robić. – Jeśli uszkodzenia są poważniejsze, to sprawę kieruje się do komisji (badania wypadków lotniczych) – mówi – a jeśli jest to tylko jakieś wgniecenie czy inne, ale małe uszkodzenie, to wtedy zespół techniczny analizuje to samodzielnie i podejmuje decyzję o dalszej eksploatacji. Wyjaśnia, że w lotnictwie wojskowym i cywilnym procedura jest podobna.

Wprawdzie będąc w powietrzu, piloci nie mogą dokładnie stwierdzić, co się stało, to jednak, według pilota LOT Janusza Więckowskiego, sami po usłyszeniu odgłosu uderzenia oceniają sytuację i decydują, czy lecą dalej, czy wracają. – Jest czterech członków załogi i każdy słucha, potem wymieniają się poglądami i podejmują wspólną decyzję – mówi Więckowski. Wyjaśnia, że uszkodzenie osłony radaru nie zawsze musi mieć wpływ na jego pracę. – Radar służy do wykrywania jąder burz, które trzeba omijać, bo są tam silne prądy wstępujące i zstępujące i potrafią wystąpić silne opady gradu. Radar jest po to, by nie wejść w jądro burzy – dodaje.

Co uderzyło w kadłub tupolewa? Nie wiadomo. Nie precyzuje tego meldunek do dowódcy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego o treści: „Ślady uderzenia w dolną powierzchnię nosową części kadłuba samolotu (osłona radaru) – odpryski powłoki lakierowej w miejscu uderzenia”, opisany przez wczorajszą „Rzeczpospolitą”. Dowództwo pułku twierdzi, że maszynę po wylądowaniu w Warszawie sprawdzono i nie stwierdzono jej uszkodzeń.

Jeśli w kadłub samolotu uderzył np. ptak, skutki takiego zdarzenia mogą być groźne. – Ptak może wywołać zamieszanie w przypadku, gdy wpadnie w silnik, może go nawet wyłączyć – tłumaczy. Inne niebezpieczeństwa, które samolot może napotkać w powietrzu poza zderzeniem z innym samolotem, to grad. – Poza ptakami zdarzają sie opady gradu, które także mogą być niebezpieczne, bo mogą wpłynąć na zmianę profilu lotu, ale można sobie z tym poradzić, zwiększając prędkość – tłumaczy pilot. Uszkodzenie pokrycia samolotu po zderzeniu z ptakiem może doprowadzić do awarii układu sterowania.

– O incydencie nic nie wiem. Kwestie techniczne wciąż są wyjaśniane. Ta okoliczność na pewno wymaga wyjaśnienia – twierdzi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy. Na pytanie, czy rząd Donalda Tuska mógł nie chcieć być dysponentem dowodów w śledztwie, by trudniej było dowieść zaniedbań w przygotowaniu do tragicznego lotu tupolewa, mecenas Rogalski ucina: „Nie komentuję”.

„Nasz Dziennik” próbował ustalić wczoraj, czy Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało Kancelarię Prezydenta RP o uderzeniu w kadłub samolotu podczas lotu z Pragi. Rzecznik resortu odesłał nas do Dowództwa Sił Powietrznych RP. Podpułkownik Robert Kupracz, rzecznik SP, poprosił o przekazanie pytania mailem i oświadczył, że udzieli odpowiedzi w przyszłym tygodniu. 10 kwietnia do Katynia miał lecieć z prezydentem szef MON Bogdan Klich, ale w ostatniej chwili zrezygnował.

Paweł Tunia

Nasz Dziennik

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s