Katastrofa – „wynik zbrodniczej polityki”


ma.s 14-07-2010, ostatnia aktualizacja 14-07-2010 04:20

Jarosław Kaczyński opowiedział, co się zdarzyło w pierwszych godzinach po wypadku pod Smoleńskiem

W wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, którego fragmenty opublikował portal Niezalezna.pl, prezes PiS ujawnił m.in., jak wyglądała jego rozmowa telefoniczna z Radosławem Sikorskim, szefem MSZ,w dniu katastrofy.

To Sikorski poinformował go o wypadku. – Powiedziałem mu: To jest wynik waszej zbrodniczej polityki – nie kupiliście nowych samolotów. Na tym rozmowa się skończyła – relacjonuje Kaczyński.

Twierdzi, że w kolejnej rozmowie szef MSZ stwierdził kategorycznie, że katastrofa była wynikiem błędu pilota. – Teraz myślę, że zarówno Sikorski, jak i sam Tusk bali się, że publicznie powtórzę to, co powiedziałem Sikorskiemu podczas pierwszej rozmowy telefonicznej – mówi dziennikarzom „GP”.

Opowiada też o okolicznościach swojej podróży do Smoleńska w dniu katastrofy. – Po drodze zorientowaliśmy się, że tempo jazdy jest spowalniane. Dziś wiem, że nasze postoje i powolne tempo jazdy były wymuszone przez ścigającą nas delegację z premierem Tuskiem, który koniecznie chciał dotrzeć do Smoleńska przed nami – twierdzi prezes PiS.

Jego zdaniem była to kompletna paranoja. – Bo jeśli premier polskiego rządu ścigał się ze mną, kto pierwszy dojedzie do miejsca katastrofy, to widocznie szczególnie zależało mu, by się tam pokazać. Państwo wybaczą, ale nie jestem w stanie nawet zrozumieć takiej mentalności. Ja jechałem do ciał moich najbliższych – do Leszka, Marylki, przyjaciół.

Kaczyński ocenia, że to, „co wyrabiał wówczas pan Tusk”, nie mieści mu się w głowie.

Prezes PiS opisywał też, jak wyglądało identyfikowanie przez niego zwłok brata: – Było mnóstwo ludzi, rozstawione namioty wojskowe, reflektory. I właśnie wtedy po raz pierwszy zaproponowano mi, bym się zgodził na złożenie mi kondolencji przez premiera Tuska. Odmówiłem.

Rosjanie nie pozwolili mu zabrać ciała brata do samolotu, choć na to nalegał.

W znacznie ostrzejszych słowach opisywał wczoraj w „Kropce nad i” tę sytuację Joachim Brudziński (PiS), który był wtedy z prezesem partii.

– Najbliżsi współpracownicy premiera, wiem to od osób zabezpieczających miejsce z ramienia Kancelarii Prezydenta, zadali pytanie: „którym wejściem będzie wchodził Kaczor”? – opowiadał. – Kiedy padła odpowiedź „tym”, powiedzieli „to my spieprzamy tamtym”. Zdaniem Brudzińskiego premier to tolerował. – Chwilę później ściskał się z Putinem, a parę metrów dalej na błocie, na zwykłej czarnej folii zostawił ciało prezydenta w ruskiej trumnie – stwierdził. W jego ocenie taki premier nie jest godzien szacunku. – Donald Tusk powinien na trwałe zniknąć z życia politycznego poprzez akt wyborczy – stwierdzi Brudziński.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski wczoraj w TVN 24 tłumaczył, że zgodnie z procedurami obowiązującymi prokuratorów polskich i rosyjskich zwłok ofiar katastrofy lotniczej nie wolno było ruszać do czasu zakończenia czynności przez lekarzy i techników robiących zdjęcia.

Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s