Moonwalker


01.03.2011 10:39

KaNo zwraca uwagę na dziwne parametry czasowe (lub czasami ich brak) w materiałach S. Wiśniewskiego (http://fotoszop.salon24.pl/282927,jeden-wisniewski#), przypominając, że jak sam SW stwierdził, parametry te zostały naniesione ex post filmowania, czyli podczas edycji tego, co zostało zapisane. (Ta kwestia jest niezwykle ważna, gdyż, jak zeznał SW, komisja J. Millera uznała parametry czasowe naniesione przez SW na jego film za istotny punkt w rekonstrukcji przebiegu zdarzeń). Swoją drogą ciekaw jestem, czy kopie tych zapisów SW wspaniałomyślnie przekazał zespołowi A. Macierewicza, czy też trzyma sobie w swoim laptopie na pamiątkę.
O ile bowiem SW zrzucił (na niedługo przed swym przesłuchaniem sejmowym) do Sieci na youtube podretuszowaną kopię swojej księżycowej wędrówki po Siewiernym (podretuszowaną, gdyż jest cięcie po „symbolicznym strzale płonącego drzewa” o godz. 8:49 oraz brakuje słynnego „ja p…lę to nasz”), o tyle legendarnego „filmu o mgle” nie ma jak dotąd wcale. Miał on trwać bite dwie godziny, jak się jednak z biegiem posmoleńskich dni okazało, trwa on nie tylko dużo mniej, ale i w tym kulminacyjnym punkcie, jakim miało być „spadanie małego wojskowego szkoleniowego samolotu” (33′ materiału sejmowego http://www.polityczni.pl/smolensk,audio,51,5708.html) na scenę wchodzą blacharze. To trochę tak, jak w filmie „Aktorzy prowincjonalni”, gdy nagle coś urywa się z dekoracji i zlatuje z hukiem na aktorów i przedstawienie się sypie.
Oczywiście nikt zdrowy na umyśle (poza paranoikami smoleńskimi) nie podejrzewa, by SW, wyposażony w duszy w swój wyczulony mechanizm dokumentalisty i swym wojskowym rodowodem (88′), celowo wyłączył kamerę w tym kulminacyjnym momencie, dlatego też chciałoby się obejrzeć pełnometrażowy film „Mgła 0” (czyt. „Mgła zero”), by choć posłuchać dźwięków nadlatujących samolotów, a powinny tam być przynajmniej dwa nieudane podejścia do lądowania iła-76, a i może lądowanie jaka-40 (89′ – SW przyznaje, że musiałby sprawdzić, czy nagrał się jak-40, choć chwilę wcześniej uznał, że i jak-40, i ił-76 zostały zarejestrowane).
A i może jeszcze jakieś dźwięki? Tyle wszak wtedy się w okolicach Siewiernego działo, a przecież sam SW był od 3-4 rano na nogach (91′). No chyba, że tam w hotelu więcej epizodów z blacharzami było albo pojawiły się jakieś dodatkowe techniczne usterki czy techniczne przerwy (SW przyznał (69’48” materiału), że mu się „kaseta zagięła” wcześniej przed filmowaniem jego moonwalku, czyli księżycowego spaceru po Siewiernym; kaseta?).
Sprawę takiej pełnej projekcji może jednak komplikować to, że, jak zeznał SW w sejmie, włączył on kamerę dopiero po 7-mej polskiego czasu (film zaczyna się o 7.19), czyli po 9-tej (jeśli wierzyć Ruskom) ruskiego, gdyż wcześniej było za ciemno na filmowanie. Gdyby to był 10 grudnia, to może bym się nie zdziwił, że w Rosji w okolicach 9-tej jest jeszcze ciemno, zwłaszcza w sobotę rano po ciężkim piątkowym wieczorze. Ale 10 Kwietnia? Jedyne wyjaśnienie to blacharze – było ich tak wielu, że SW zrobiło się ciemno przed oknami, ale przecież tenże SW w sejmie twierdził też, że ma mgłę nagraną od 6 rano pol. czasu (44′ materiału), wyjaśniając jednej z posłanek i „miłemu państwu”, że niemożliwe było sztuczne domglanie lotniska i na czym polegają „warunki nielotne”.
Manek na jednej ze swych fotograficznych rekonstrukcji podaje, jak prawdopodobnie wyglądała lokalizacja hotelowej kamery SW (http://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5577955040726201810). Na tym z kolei zdjęciu w albumie Manka
http://picasaweb.google.com/118355005473258703478/DropBox?authkey=Gv1sRgCM3S1LTe7LejIQ#5578414047294164834 Manek sygnalizuje kwestię dwóch formatów (czy więc i dwóch kamer?) i dwóch (ewidentnie) kątów filmowania – z godz. 7-mej i z godz. 8-mej. SW zmienia w czasie filmowania mgły pozycję swojej kamery lub filmuje mgłę z dwóch kamer.
Wszystko to jest o tyle istotne także dlatego, że SW skądsik wie, z której strony ma lądować polski tupolew („przecież tu jest podejście” 93′). Jak sam SW zeznał, wie on to stąd, że „dwa dni wcześniej” (?) (ten dziwny zwrot pojawia się już w 64′ materiału) od tejże strony lądował samolot z Tuskiem i jego kamarylą (97′-98′; „dwa dni wcześniej” dwukrotnie powtórzone), ale przecież nasłuchując lądowań iła-76 zastanawia się, czy właściwie zamontował kamerę (92′ zwłaszcza, że był „huk, że aż dudniało”, „dlaczego ja go słyszę, a nie widzę”). I, jak dodał SW, z tym wcelowaniem kamery we właściwy sektor, czyli na wschód, to był nie tyle „traf”, co ustawienie „na chybił-trafił” (97′), „było to takie założenie teoretyczne”. Nikt mu bowiem takiej informacji nie przekazywał, „nie było to wykalkulowane, po prostu tak ustawiłem kamerę”. No więc tenże ślepy lub mgielny traf sprawił, że SW mógł potem sfilmować księżycowy krajobraz, gdyby bowiem samolot nie podchodził do lądowania od wschodniej strony, to montażysta nie wiedziałby, gdzie samolot spadł. Ślepo-mgielny traf też sprawił, że akurat okno pokoju SW wychodziło na ten właściwy sektor podchodzenia do lądowania. Ślepo-mgielny traf sprawił jednak, że w chwili tego podchodzenia podeszli też do hotelowego okna blacharze (86′ „Moje miejsce jest w hotelu albo przy montażowni”).
Cóż ja więcej mogę powiedzieć?” zaczął skromnie swoje długie wystąpienie SW (23′ materiału). Jego występ zaczął się od projekcji „moonwalku” po (jak sam określił) „jakiejś katastrofie” (26′ materiału) – tym razem jednak słychać było także głośne „ja p…lę to nasz” (55/55′ materiału). Ile jest więc wersji smoleńskich materiałów SW? SW twierdzi, że nawet ptaki nie ćwierkały (34′ materiału), tak było cicho. Ptaki jednak słychać znakomicie (http://www.youtube.com/watch?v=iQ_5PrVDl9g np. 0’16”-0’18”, 0’36”-1’12”, 1’22”-1’36” itd.), niech sam SW jeszcze raz się wsłucha.
Na której wersji ptaki raczej nie ćwierkają? O tutaj, na tej (od 0’50” materiału): http://www.youtube.com/watch?v=1G3GX2eoM80&feature=player_embedded#at=53 – tu bowiem, tj. w filmie „Syndrom katyński”, ćwierkają na pierwszym planie komórki nałożone przez jakiegoś ruskiego z kolei montażystę. To zresztą niezwykle ciekawe, iż Ruscy uznali, że tkwimy akurat w jakimś katyńskim syndromie, myśląc o realiach związanych z tragedią smoleńską. Czy nie prostszy byłby syndrom np. kabacki ze zwykłym wypadkiem lotniczym? Skąd Ruskom jakaś zbrodnia ludobójstwa przyszła w kontekście 10 kwietnia do głowy?

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s