Z punktu widzenia fachowców wojskowych


05.03.2011 18:37

Jak pamiętamy w filmie „Solidarni 2010” pada określenie „Generał Mgła”; ja więc nawiązując do tego sformułowania, proponowałbym termin brzmiący nieco z ruska (ruskawo) „gen. Tuman” jako personifikację speca stojącego za tym, co się działo „na odcinku atmosferyczno-przyrodniczym” frontu smoleńskiego 10 Kwietnia. Moonwalker SW, którego zeznania analizuję kawałek po kawałku, kwestii operacji tego generała (choć oczywiście SW nie używa określenia wymyślonego przeze mnie) poświęca sporo czasu i to już we wstępnych minutach swojego długiego, sejmowego wystąpienia. Czyni to nie przynaglany przez nikogo, jedynie dopytywany o różnice między zamgleniem na filmowanej przez niego księżycowej ziemi, a zamgleniami wcześniejszymi (o.43.14 materiału z youtube (http://www.youtube.com/watch?v=ctNcvVAqLUk&feature=related)):
„…jeśli z odległości mniej więcej 300 m, no, powiedzmy 400 (…) widać tylko zarys samolotu wielkości ił-76, a jest to naprawdę duży samolot. Mgła momentami wg fachowców wojskowych dochodziła do gęstości, widoczność spadała do, nawet do 70 m (…) jeśli pytamy o coś takiego, kogoś interesuje mgła, to zobaczmy, proszę miłego państwa coś, co się dzieje, co to było następnego dnia…”
I tu następuje prezentacja materiału z… 11 kwietnia; po jaką cholerę SW następnego dnia, tj. 11 kwietnia 2010 r. znowu filmuje widok z okna? I ten zapas materiałów „na temat mgły” jest z jednej strony imponujący, z drugiej, zastanawiający – zwłaszcza że swych najwcześniejszych „mgielnych materiałów” SW nie pokazuje (co wynika z poniższego fragmentu) (0.44.40):
ta mgła była co najmniej od godziny 6 rano, mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo mam to akurat nagrane na innym fragmencie(…)”
Tu zaś pojawia się rozmowa, w trakcie której precyzowana jest kwestia czasu i moonwalker stwierdza, że odnosi się do czasu:
warszawskiego, raczej tak, warszawskiego, ja się odnoszę do warszawskiego czasu”,
wynikałoby więc z tego, że SW filmował mgłę już od godz. 8 rano ruskiego czasu (zakładając – co też może być na wyrost), że różnica wynosiła 2h. Jeśli tak, to bardzo zagadkowo brzmią te zeznania (0.45.54):
tak więc sporo wcześniej(w stosunku do godz. 7.19 polskiego czasu, czyli 9.19 ruskiego – przyp. F.Y.M.)ta mgła na pewno była, bo przecież wcześniej nie dało się filmować z banalnego powodu – po prostu było CIEMNO.” (podkr. F.Y.M.)
Czy chodzi o ciemność z powodu mgły? Czy z powodu „pory dnia”? A o której w takim razie ranne zorze wstają tam nad Smoleńskiem, że ciemności egipskie tak długo zalegają? Może jakiś smog był nad miastem, może diabli go nadali? Materiał „mgielny” pokazany z hotelowego pokoju zaczyna się przecież o godz. 7.19, czyli 9.19 ruskiego czasu – czy więc moonwalkerowi chodzi o godzinę 3 w nocy, gdy miał się zerwać i zająć się swą ciężką i niecierpiącą zwłoki pracą dla TVP? Ba, tylko czy to była 3 w nocy polskiego czy ruskiego czasu? Diabli wiedzą. Chyba że czas ustawiony w kamerze SW, to czas… ruski. Wtedy można by zrozumieć, że „sporo wcześniej” w stosunku do godz. 7-mej było za ciemno na filmowanie smoleńskiej mgły. SW jednak zarzeka się święcie, że w kamerze ma czas warszawski.
Wracamy więc na salę sejmową:
„…Ale nawet porównując po tym, że jest o godzinie 7-mej czy nawet jeszcze wcześniej ta mgła cały czas jest i nie ma zamiaru wcale się akurat zmniejszać, wręcz przeciwnie (…) widać, że ta mgła idzie cały czas od strony, od której powinien nadlecieć samolot.
Tyle uwagi nasz dzielny moonwalker poświęca gen. Tumanowi nieprzypadkowo, chodzi mu bowiem o to, by… dowieść, że ruski gen. Tuman nie był on jakimś Golemem, tzn. że smoleńska mgła nie była wytworem człowieka. W tym momencie znowu SW powołuje się na „wojskowych fachowców” (niestety, nie wymieniając nazwisk, a szkoda), twierdząc, że sugestia dotycząca sztucznej mgły:
Wg mnie i wg opinii fachowców wojskowych jest mało prawdopodobna.
Potwierdzeniem tego ma być inne, cenne spostrzeżenie SW sformułowane tak, jakby moonwalker sam cofnął się nagle w czasie do głębin swojej świadomości:
Tym bardziej, że wczoraj(?? – zapewne chodzi o 9 kwietnia – przyp. F.Y.M.) była ładna słoneczna pogoda, a że w tamtym regionie jest mokro, po prostu i było ciepło, a dzisiaj (?? – zapewne chodzi o 10 Kwietnia – przyp. F.Y.M.) jest zimno i zaczęło to parować, i to jest niestety cała przykra, ale może komuś się wydać banalna, prawda (…) Korzystając z wiedzy wojskowych nie mojej, po prostu sztuczna mgła ma swój specyficzny zapach, a prawdziwa mgła, taka typowa mgła…
No i w tym momencie włącza się min. Macierewicz, wyznając:
AM: „Ja w ogóle nie wiedziałem, że jest możliwa sztuczna mgła. To jest dla mnie zupełna nowość.”
Zaś SW czując się najwyraźniej doceniony, jeśli chodzi o specjalistyczną wojskową wiedzą w zakresie maskirowki, kontynuuje:
Nie no, zrobienie sztucznej mgły, czyli tzw. zasłony dymnej przy obecnych środkach technicznych…”
AM: „A, rozumiem.
SW: „…nie jest to rzeczą żadną trudną, bo stawia się kilka odpowiednich urządzeń...”
AM: „Nie nie, bo wie pan, ja się kieruję…”
SW: „…i się mgłę, się mgłę wytwarza.”
AM: „…relacjami, które ciągle słyszymy, że w ogóle czegoś takiego zjawiska nie ma. Tylko dlatego pozwoliłem sobie tu powiedzieć, że nie ma sztucznej mgły, więc…”
SW zaś niezrażony tym, że mówi coś „poza protokołem”, gdyż ujawnia rzeczy, o które nie był za bardzo pytany (stała i bardzo gęsta mgła od 6 rano czasu warszawskiego; nie była ona sztuczna), ciągnie wyjaśniająco, znowu odwołując się do wojskowych fachowców (tym razem chyba innych niż poprzednio, bo przecież – o czym zdaje się SW w tym właśnie momencie zapominać – przedstawiciele komisji Millera stwierdzili nietypowość gwałtownych zmian atmosferyczno-pogodowych w Smoleńsku): „jeśli komisja Millera stwierdziła, że była widoczność poniżej, a podejrzewam, że są, podejrzewam, że w komisji pracują ludzie, którzy na tym się znają, jeśli oni z pełną odpowiedzialnością publicznie mówią, że była mgła, widoczność była nielotna, pogoda była tzw. nielotna, warunki były, no wręcz beznadziejne, jeśli chodzi do latania, a tym bardziej do lądowania… Jeśli samolot prędkość lądowania ma ok. 200-300 km/h, no to widoczność realna spada do… nawet nie poniżej minimum tzw. nazwijmy to, technicznego. Tak więc w tym momencie akurat chciałbym, mówię, z mojego skromnego doświadczenia podkreślić, że jest po prostu nieprawdą, że tej mgły nie było.
Oczywiście ta konkluzja dotyczy mgły naturalnej i ma ona stanowić swego rodzaju przeciwwagę dla zeznań „kontrolerów lotu”. Moonwalker urządza nam ten cały wykład o działaniach operacyjnych gen. Tumana, który jednak tylko z pozoru kłóci się z relacjami kontrolerów. Przecież nawet przyjąwszy tezę SW, że gen. Tuman sobie chadza po ulicach Smoleńska od 6. (8.) rano, to przecież ruskie małpy na wieży można wybronić w ten sposób, że nie korzystały one z własnej stacji meteo, jeno sobie dane brały od koleżków oddalonych o wiorsty świetlne na ruskiej ziemi. Ten wykład ma służyć raczej zaprzeczeniu innej tezie, tej właśnie, iż mgła smoleńska była sztucznie „domglana”:
Nawet upierając się, że… chcąc stworzyć takie warunki nielotne na takim dużym obszarze, otwartym obszarze, jest po prostu chyba niewykonalne.”
Po prostu? Chyba? Niewykonalne? I czy to SW mówi od siebie, czy raczej jako przekaźnik wersji „fachowców wojskowych”? I których? Jak bardzo jest to wszystko wykonalne to już dawno temu napisał LogicOnly w swoim poście dot. gen. Tumana.
No i wtedy dopiero ma się zaczynać pełna prezentacja słynnej wędrówki pierwszego Polaka na Księżycu. Poprzedza ją jednak wymiana zdań nt. czasu, z pewnym nieporozumieniem:
(jeden z posłów; NN) „…przy pierwszy filmie, kiedy mówimy o godz. 8.50, na co pan przewodniczący zwracał uwagę, co niezwykle ważne, mówimy, że jest to 8.50 czasu moskiewskiego…”
AM: „Nie nie.
SW: „Warszawskiego.”
AM: „Warszawskiego. To nieporozumienie, panie pośle…”
NN: „Rozumiem, czyli to już była godzina w Rosji…”
AM: „10.50.”
SW: „10.50.”
NN: „10.50, czyli to było dwie godziny po katastrofie, rozumiem.”
I w tym momencie SW zwykle wyczulony na wszelkie nieścisłości związane z jego obecnością na Księżycu, nie reaguje, a przecież zachodzi tu kolejne, o wiele poważniejsze nieporozumienie, bo film SW ma być nagrany NIE: 2 h po katastrofie, lecz zaledwie parę minut po niej🙂. To by dopiero była historia, gdyby moonwalk był wykonany z takim opóźnieniem – trudno by było wtedy mówić o jakimś wielkim wyczynie. Albo odwrotnie, gdyby SW nakręcił swój film o ca. 8.50… ruskiego czasu, tylko te następne 2h przesiedział w aucie, czekając aż go bezpieczniacy wypuszczą, po ogłoszeniu „katastrofy”, a potem odwiozą do hotelu, bo „nic nie nagrał”. Nic nie nagrał, choć niedługo po 12-tej ruskiego czasu jego materiał emituje ruska telewizja jako swój, a wywiad z SW także jest w niej prezentowany (oczywiście bez tych elementów dot. maskirowki, czyli bez haseł o małym samolocie itd.), tylko o tym skrzydle w dół, łomocie i błysku.
Chłopaki, których widać w kadrze z filmu SW (01’32” tego materiału: http://www.youtube.com/watch?v=yifz6Se52kE&NR=1), ledwie co przyjechali na pobojowisko (mające być miejscem katastrofy tupolewa z prezydencką delegacją, nie zapominajmy), a pierwsze, co robią, to zapalają po papierosku. Może się nie spieszą, bo mają czas, gdyż dopiero „akcja katastrofa” się zacznie, a oni są w fazie, że tak powiem, rozstawiania sprzętu i zapinania kasków (jak ten „strażak”, co mówi: „Nie snimaj nicziewo”)?
Na księżycowym filmie SW przez blisko 2 minuty (http://www.youtube.com/watch?v=iQ_5PrVDl9g) nie słychać żadnych syren ani odgłosów świadczących o jakiejkolwiek akcji ratunkowej – weźmy dodatkowo poprawkę na 11 minut, które miało upłynąć od pojawienia się smoleńskich blacharzy na planie filmu „Mgła 0” do czasu uruchomienia przez SW kamery na Księżycu. To w sumie daje… 13 minut ciszy (chyba że było jakieś wycie wcześniej, tylko kto by je zarejestrował?). Widać wprawdzie stojący w oddali wóz strażacki, gdzieś tam pałęta się jakiś „strażak”, ale tak naprawdę nic szczególnego się nie dzieje, ćwierkają ptaki. Ja wiem, że wszyscy znają już ten film na pamięć, ale proszę teraz go postudiować i poanalizować pod kątem nie tego, co widać, lecz tylko tego, co i kiedy słychać.
Dopiero w momencie wypowiadania (1’57”) „To polski samolot przecież” słychać w tle niewyraźnie i w sporym oddaleniu jakby pierwszą syrenę (oczywiście nie taką, jak na filmie Koli, choć nie wiem, czy to nie odgłosy jakiegoś ptaka), a wyraźniej słychać o 2’14” i już wtedy syreny i klaksony „narastają” – po czym… w 2’59” „przygasają”/”oddalają się” po sympatycznym wycięciu przez SW z tego właśnie materiału kawałka dźwięku („ja p… to nasz”); (to cięcie słychać w prawym kanale w 2’54”).
I… znowu robi się cisza, tak jakby parę aut (dwa?) na sygnale po prostu… przejechało w okolicy wylotową ulicą Smoleńska. W 3’20” znowu słychać syrenę, ale ona także się gdzieś w oddali przemyka i zanika koło 3’40”. Powraca koło 3’50”, gdy SW z kawałkiem wraku przedziera się między drzewami po księżycowej ziemi, zaś koło 4’20” słychać dość wyraźnie nawet dwie, lecz nadal nie widać żadnych nowych aut. O 4’58” znowu syreny… milkną – wtedy pada to pytanie skierowane do SW: „Kto tu snimajet?!… Ja spraszam, kto snimajet?!” (a między 5’0’3 a 5’06” słychać jakby fragment wokalu ruskiej piosenki z samochodowego radia). 0 5’31” słychać w oddali szczekające psy, a potem ryk silnika podjeżdżającego wolno (i bez syreny) drugiego „wozu strażackiego”. No i o 6’24” ktoś capnął naszego moonwalkera i doprowadził przed oblicze CzeKa.
O której SW otrzymał sms-a z Polski, tak przy okazji? Może ma go jeszcze w komórce jako dokumentalista?
z

P.S. Jeśliby ktoś miał ochotę i czas, to na stronie blogpress jest taki materiał uzupełniający, czyli że tak powiem, wywiad ze mną🙂 przeprowadzony przez Nietoperza:

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s