Same fakty w „Fakcie”


05.04.2011 20:05

Jak już deklarowałem, zająłem się sukcesywnym nabywaniem prac „okołosmoleńskich”, gdyż kiedyś ludzie nie będą wierzyć, że w tak nachalny, obcesowy i zarazem prymitywny sposób, media dezinformowały o tak wielkiej zbrodni, jaką był zamach z 10 Kwietnia. Zakupiłem więc książkę wydaną przez „Fakt”, a zatytułowaną, jakżeby inaczej „Cała prawda o Smoleńsku” (http://www.fakt.pl/smolensk-cala-prawda/index.asp). Jak się możemy domyśleć, chodzi o „wypadek w Smoleńsku”, a nie miasto Smoleńsk, no ale to drobiazg przy tym, co możemy wyczytać w środku. Oczywiście jest zamieszczona i to na specjalnej, eleganckiej wkładce, pełna rekonstrukcja „lądowania” z pancerną brzozą, więc w te szczegóły wnikać już nie będę, ale też jest, niezwykle interesująca do analizy dezinformacji, rekonstrukcja faktów (s. 140-144). Można by powiedzieć: faktów smoleńskich.
Niestety, jest ona zbyt długa, bym mógł ją zacytować w całości, ale przynajmniej kilka ważnych fragmentów muszę przywołać, bo gdybym je tylko omówił, to ktoś mógłby nie uwierzyć, że takie brednie się ukazują na ładnym papierze i w wielotysięcznym nakładzie. Przejdźmy więc do tychże faktów, które, żeby nie było zbyt nudno, okraszę swoimi wrednymi komentarzami:
„(…) ok. 5.30 Z wojskowego lotniska na Okęciu w Warszawie startuje jak-40 z trzynastoma dziennikarzami. Reporterzy wsiadają do drugiego samolotu, który im podstawiono. Pierwszy ma awarię silnika. (startuje i wsiadają do drugiego? Który więc startuje? – przyp. F.Y.M.)
ok. 6.00 Lech Kaczyński dzwoni do brata. Jest jeszcze w Pałacu Prezydenckim i szykuje się do wyjazdu. W pawilonie na wojskowym lotnisku zaczynają się już zbierać podróżni. (wydawało mi się, że dużo wcześniej – przyp. F.Y.M.)
7.15 Na lotnisku w Smoleńsku ląduje jak z polskimi dziennikarzami. Pilot w ostatniej chwili dostrzega we mgle światła lotniska. Cudem unika katastrofy (wydawało mi się, że por. A. Wosztyl mówił coś innego – przyp. F.Y.M.).
ok. 7.18 Para prezydencka dociera na lotnisko. Generał Andrzej Błasik melduje prezydentowi, że samolot jest gotowy do lotu. (jest jakieś zdjęcie tej chwili? – przyp. F.Y.M.)
7.25 Do lądowania w Smoleńsku podchodzi w gęstej mgle rosyjski ił-76 z samochodami do obsługi katyńskich uroczystości. Omal się nie rozbija. Kontrolerzy są przerażeni.
7.26 Pułkownik Nikołaj Krasnokucki mówi do kontrolerów w wieży kontrolnej w Smoleńsku: – Trzeba Polakom powiedzieć, nie mają po co startować. Chodzi o tupolewa z prezydentem (a może o 2 samoloty? Czy Krasnokucki faktycznie mówi wtedy o tupolewie, czy po prostu o Polakach? – przyp. F.Y.M.: „09:26:38 Красн. Надо полякам сказать, какой для них, б**дь, вылет, ну глянь, вот уже этот… /Trzeba Polakom powiedzieć, jaki dla nich, k…a, wylot, no spójrz, o już ten…”).
7.27 Rządowy tupolew z 96 osobami na pokładzie startuje do Smoleńska (skąd wiadomo, że do Smoleńska, nic się w międzyczasie nie zmieniło? – przyp. F.Y.M.).
7.40 (w międzyczasie się nic ciekawego nie wydarzyło na lotnisku Siewiernyj ani w wieży ruskich szympansów – przyp. F.Y.M., nie chodzi mi tylko o „drugie podejście iła”, ale i o informację Plusnina: „09:28:47 РП Чего мне здесь-то не слышно ни хрена./Czemuś tu nie słyszę, ni cholery.
09:28:53 РП (нрзб) чего мне здесь-то не слышно (нрзб)./(niezr.) Czemuś tu nie słyszę. (niezr.)”) Pułkownik Krasnokucki wydzwania do centrum kierowania lotami w Moskwie. Alarmuje, że w Smoleńsku wyszła mgła. Gdy dowiaduje się, że polski samolot wyleciał już z Warszawy, prosi, by szukać dla niego lotniska zapasowego (skąd więc „Faktowi” wiadomo, że nie znaleziono tego lotniska, skoro wieża nie jest wtajemniczona w korespondencję między Moskwą a załogą? – przyp. F.Y.M.)
ok. 8.00 W Smoleńsku zaczynają się zbierać urzędnicy i dyplomaci, którzy mają przywitać Lecha Kaczyńskiego. Jest już gęsta mgła. Czekający na lotnisku Polacy alarmują dyplomatów w Moskwie i w Mińsku na Białorusi, by byli przygotowani na powitanie prezydenta, jeśli samolot nie wyląduje w Smoleńsku i odleci na lotnisko zapasowe (kto dokładnie alarmuje? – przyp. F.Y.M.).
8.04 Załoga tupolewa już wie o mgle w Smoleńsku. Ktoś w kokpicie mówi: – To będzie… makabra. Nic nie będzie widać. (oczywiście, bo stamtąd załoga/ktoś w kokpicie już widziała/widział to, co się dzieje w Smoleńsku – przyp. F.Y.M.)
8.20 Lech Kaczyński dzwoni z pokładu samolotu do lekarza, który w szpitalu opiekuje się Jadwigą Kaczyńską. Pyta o zdrowie matki.
ok. 8.22 Prezydent telefonuje do Jarosława Kaczyńskiego. Mówi, że z matką jest wszystko w porządku. Połączenie się urywa.
8.23 Kontrolerzy po raz kolejny próbują zaalarmować przełożonych w Moskwie, że ze względu na mgłę tupolew nie powinien lądować w Smoleńsku. Decyzji nie ma. Kapitan Protasiuk nawiązuje kontakt z wieżą w Smoleńsku. Kontroler lotu podaje nieprawdziwą widoczność – 400 metrów. Zaniża ją, żeby zniechęcić załogę do lądowania.
(potem podane są fakty związane z jakiem-40, a także: „no to mamy problem” oraz „nie ma decyzji prezydenta” – przyp. F.Y.M. no i:)
8.36 Do kokpitu zagląda szef sił powietrznych generał Błasik. Prawdopodobnie zaniepokoiły go informacje o złej pogodzie w Smoleńsku (to dopiero fakt – przyp. F.Y.M.)
8.39 (?? – a gdzie rozwiewka we mgle i skrzydlata orka o godz. 8.38? – przyp. F.Y.M. (http://freeyourmind.salon24.pl/286838,bilokacja-o-8-38) – tupolew, owszem jest jeszcze wtedy, przynajmniej wedle ruskich stenogramów, daleko od lotniska Siewiernyj, ale przecież tam już się dzieje jakiś ciekawy lotniczy wypadek, czemu o tym „Fakt” nie wspomina, skoro dźwięki tego wypadku słyszał o 8.38 nawet gubernator obwodu smoleńskiego?) Kontroler lotu informuje załogę, że pas jest wolny. Wydaje zgodę na warunkowe lądowanie (to o tyle dziwne, że przecież już pod lotniskiem rozbił się jakiś samolot, no ale może kontrolerzy jeszcze o tym nie wiedzą i redakcja „Faktu” też – przyp. F.Y.M.). To oznacza, że pilot może zejść na wysokość 100 metrów i sprawdzić, czy widzi pas startowy.
8.40 Kontroler lotu informuje co kilometr, że samolot prawidłowo podchodzi do lądowania. System TAWS ostrzega o zbliżaniu się do ziemi. Na szesnaście sekund przed katastrofą kapitan Protasiuk rezygnuje z podejścia do lądowania. Wydaje komendę: „Odchodzimy” i próbuje poderwać samolot. Do wyrównania lotu wzywa z opóźnieniem kontroler major Ryżenko.
8.41 Samolot ściga czubki drzew. Nieznacznie wznosi się do góry, ale uderza w brzozę. Odpada duży fragment lewego skrzydła. Maszyna obraca się podwoziem do góry i rozbija (oczywiście, szkoda tylko, że reporterzy „Faktu” tego nie sfilmowali – przyp. F.Y.M. – a, i czy tę godzinę katastrofy podawał „Fakt” 10 Kwietnia?). Kontrolerzy lot wpadają w panikę. Krasnokucki rozkazuje: – Rzucajcie tam straż! Rosjanie nie wiedzą jednak, gdzie dokładnie spadł samolot. (niemożliwe – przyp. F.Y.M. – skoro to była arcyboleśnie prosta sprawa; a gdzie fakt ze zniknięciem tupolewa z radarów o 8.50?)
Teraz jednak zaczynają się najciekawsze fakty, niemalże minuta po minucie:
8.46 W kierunku miejsca katastrofy wyjeżdża pierwszy samochód straży pożarnej. Za samochodem ruszają auta z dyplomatami i urzędnikami, którzy czekali na lotnisku na polską delegację. Strażacy kluczą, mają kłopot ze znalezieniem wraku.
8.48 Dariusz Górczyński, naczelnik departamentu polityki wschodniej w MSZ, który czekał w Smoleńsku na prezydenta, informuje o wypadku swojego przełożonego w Warszawie Jarosława Bartkiewicza (ale dotarł już na „miejsce wypadku” czy też informuje o wypadku, zanim zobaczył „miejsce wypadku”? – przyp. F.Y.M.). Ten zawiadamia ministra Radosława Sikorskiego. Szef MSZ wysyła SMS-a do premiera (to akurat zrozumiałe – przyp. .F.Y.M. – każdy by sms-a wysłał w takiej chwili).
ok. 8.50 Dariusz Górczyński dzwoni do kolegi z protokołu dyplomatycznego Tadeusza Stachelskiego, który czeka w Katyniu na polską delegację. Mówi o wypadku. Następnie telefonuje do dziennikarza Polsatu Wiktora Batera, który też jest w Katyniu. (to także ciekawe, bo przecież Bater miał dostać telefon o 8.40, jak ten czas leci – przyp. F.Y.M.; z kolei w Katyniu ludzie słyszą jakiś huk „za dziesięc jedenasta”, więc jakby o tej właśnie porze: http://freeyourmind.salon24.pl/291692,wokol-zeznan-sasina#comment_4182107)
8.53 Montażysta TVP Sławomir Wiśniewski dobiega do rozbitego samolotu (a nie czasem o 8.48? – przyp. F.Y.M. – jak to możliwe, że nagranie zaczyna się od 8.49?). Filmuje szczątki kadłuba i statecznik z biało-czerwoną szachownicą. Mniej więcej w tym czasie, kilkaset metrów dalej, wrak filmuje także inna osoba, prawdopodobnie mechanik z pobliskiego warsztatu (ale który – Igor, czy „Kola”? – a może obaj – przyp. F.Y.M.).
8.54 Teren katastrofy zaczynają otaczać milicjanci i funkcjonariusze Federalnej Służby Ochrony.
8.55 Do wraku docierają pierwsi strażacy (to kto jest wcześniej na filmie Wiśniewskiego? – przyp. F.Y.M.). Radosław Sikorski potwierdza informację o wypadku u ambasadora Jerzego Bahra, który stoi przy rozbitym tupolewie (już o 8.55? – przyp. F.Y.M.). Minister dzwoni do premiera. Wiadomość o tragedii dociera także do oficerów Biura Ochrony Rządu, którzy czekają na prezydenta. Zawiadamia ich kolega z BOR, kierowca ambasadora, który jest przy wraku (a to ciekawe, bo gdy Sasin po rozmowie ze Stachelskim pyta szefa BOR-u o to, co się stało na Siewiernym, ten ostatni nic nie wie).
8.56 Włączają się syreny alarmowe na lotnisku. Ta godzina jest początkowo podawana jako moment katastrofy. (ciekawe, dlaczego – przyp. F.Y.M.)
8.58 Do wraku dociera pierwsza karetka pogotowia. Nie ma kogo ratować (jest jakieś zdjęcie tej karetki w redakcji „Faktu”? – przyp. F.Y.M.).
ok.8.58 (Tu naprawdę ważny fakt) Szef MSZ zawiadamia o katastrofie Bronisława Komorowskiego. Marszałek jest w domku letniskowym w Ruskiej Budzie na Suwalszczyźnie. Wyrusza do Warszawy.
ok. 9.00 Minister Sikorski dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego. Informuje go o tragedii.
9.03 Strażacy dogaszają pożar wraku (a kiedy on się zaczął? – przyp. F.Y.M.)
9.04 Wojskowi z Centrum Operacji Powietrznych i Centrum Hydrometeorologii, którzy z Warszawy nadzorują przelot tupolewa, zastanawiają się, na które lotnisko zapasowe wysłać samolot z prezydentem. – Powinien praktycznie lądować w tej chwili – mówi o tupolewie major Henryk G., dyżurny Centrum Hydrometeorologii. Telewizja Polsat News podaje pierwszą, na razie jeszcze lakoniczną informację o tupolewie: „Jest awaria prezydenckiego samolotu w Smoleńsku” (dopiero o 9.04, skoro „awaria” wydarzyła się o 8.41? – toż to prawie pół godziny po czasie – przyp. F.Y.M.).
9.10 Na miejsce tragedii przyjeżdża siedem karetek pogotowia (po co, skoro pierwsza była o 8.58 i nie było kogo ratować? – przyp. F.Y.M. – zresztą, jeśli do wypadku doszło o 8.41, to czy nie za wolno ten przejazd, jak na pogotowie? No, chyba że jechano z innego miejsca)
9.13 Wiktor Bater informuje na antenie Polsat News: – Z nieoficjalnych, absolutnie nieoficjalnych informacji wynika, że samolot prezydenta rozbił się przy podchodzeniu do lądowania. Bater cytuje swojego rozmówcę (Dariusza Górczyńskiego z MSZ, ale nie podaje jego nazwiska): „Nie ma co zbierać” (co to są absolutnie nieoficjalne informacje? – przyp. F.Y.M. – i o jakie zbiory chodzi?).
ok. 9.15 Szef MSZ po raz drugi dzwoni do prezesa PiS. Według Jarosława Kaczyńskiego mówi o błędzie pilota (ta treść rozmowy świadczy, że Sikorski dostawał wieści także wprost od Rusków – przyp. F.Y.M.).
9.30 (ups!, coś chyba redakcji „Faktu” umknęło z 9.19 i 9.23, choćby na antenie rządowej telewizji TVN24 (http://freeyourmind.salon24.pl/292955,byly-dwie-maszyny-ktora-sie-rozbila)) W Katyniu miały się właśnie rozpocząć uroczystości z udziałem prezydenta. Do Polaków, którzy czekali na Lecha Kaczyńskiego, dotarła już informacja o katastrofie. Nie wiedzą jeszcze, że wszyscy zginęli. Odmawiają modlitwę „za tych, którzy obecnie cierpią”.
9.40 Wojciech Olejniczak z SLD płacze w telewizji TVN24 – o tragedii dowiedział się podczas audycji na żywo. Wstrząśnięty wychodzi ze studia, gdy pojawia się informacja o co najmniej 87 śmiertelnych ofiarach w Smoleńsku. Rosjanie w Smoleńsku ustalają tymczasem, że nie przeżyła żadna z 96 osób na pokładzie. Z miejsca wypadku odjeżdżają karetki.
(…)
ok. 10.00 Na miejsce katastrofy przyjeżdżają z Katynia pierwsi polscy dziennikarze. Rzecznik gubernatora mówi im, że samolot zatoczył kilka kół nad lotniskiem i załoga na własną odpowiedzialność podjęła decyzję o lądowaniu. Rosyjscy żołnierze, którzy ukradli karty kredytowe z miejsca tragedii, wypłacają pieniądze z konta sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika. (…)
Nietrudno z powyższego zestawienia wyłowić nie tylko ewidentne błędy lub zafałszowania, jeśli chodzi o rekonstrukcję faktów, ale też PRZEMILCZENIA. Ani przez chwilę nie pojawia się – a przecież był to medialny fakt – podawana i przez TVN24, i przez TVPInfo, i w radiu, informacja o „awarii prezydenckiego jaka-40”, o wieży szympansów też dość skąpe są tu opowieści, a tam przecież także rozmaitych faktów co niemiara było. Nie dowiadujemy się też, o co chodzi ze słynnym „zrzutem”, o którym rozmawiały najpewniej dwie załogi słyszane w kokpicie tupolewa. Nie ma kwestii telefonów „po katastrofie”. Ciekawe jednak wydają się te manipulacje dotyczące poszczególnych pór zdarzeń, tak jakby ktoś chciał na siłę ułożyć chaos w całość.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s