Prosta oszybka Wani


14.04.2011 12:43

 

Pamiętam, jak niedługo po 10 Kwietnia prof. Z. Krasnodębski w TVP mówił mniej więcej coś takiego (przywołuję z pamięci), że pewnie Ruscy wnet się będą tłumaczyć, iż pijany Wania w wieży lotów się zagapił i coś zaniedbał. Jak wiemy nawet na wersję z Wanią z wieży Ruscy się nie zgodzili w swej oficjalnej narracji, którą ochoczo rozwinęło wiele polskojęzycznych ośrodków i przeróżnych znawców, którzy powinni w rublach dostawać dożywotnie pensje. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, gdyż Wania (niekoniecznie pijany, choć może niegramotny) może pojawić się w niesamowitej opowieści tłumaczącej, jak to się stało, że w którejś trumnie przywiezionej do Polski znajduje się ciało innej osoby, a nie ofiary „lotniczego wypadku na Siewiernym”. Na razie jesteśmy na etapie sfałszowanej dokumentacji sekcyjnej oraz braku sekcyjnych zdjęć, których Ruscy nie zrobili, bo „nie mieli obowiązku”. Obowiązek by oczywiście był, gdyby rozkaz wydał car Putin, ale że ten rozkazu nie wydał, to się zdjęciami nie zajęto.
Myślę, że tu paru znawców problematyki (z Czerskiej lub innej agendy Ministerstwa Prawdy) mogłoby tę zgoła niestandardową, jak na realia „powypadkowe”, sytuację wyjaśnić tak: bracia Moskale przez wzgląd na polską wrażliwość nie przekazali prawdziwych dokumentów ani drastycznych zdjęć; woleli oszczędzić Polakom smutnej wiedzy i widoku nieszczęścia. Olbrychski z Wajdą i Kutzem, Najsztubem i Żakowskim, Hołdysem i Paradowską, powinni w dyskusji u Lisa wyjaśnić, że to właśnie się bardzo dobrze stało, bo nie tylko dość już tego zaglądania do trumien, a czas zająć się codzienną pracą – nie jakimiś zwłokami. Kabaret szmaciarzy pn. NeoNówka mógłby obśmiać wraz z paroma innymi co śmielszymi satyrykami, jak Laskowik czy Andrus, „poszukiwaczy trumien” i „przeszukiwaczy grobów”. Redakcja „Tygodnika Powszechnego” oraz co paru salonowych duchownych mogłoby zapałać świętym oburzeniem, że komuś jeszcze chce się podważać majestat śmierci.
To więc przed nami, ale gdy mimo tych działań dojdzie już do pierwszej ekshumacji i gdy się okaże, że ciało w trumnie to nie jest ciało osoby, która miała być pochowana, Ruscy mogą tłumaczyć się tak. Po pierwsze: szczątki były tak zmasakrowane, że – analogicznie jak twierdzono iż „nie było kogo ratować” – „nie było kogo chować”. Może więc wybrano nie najlepszy sposób na wypełnienie trumny, ale Rosja to wielki kraj i może czasami o drobnych szczegółach się w nim nie myśli. Tę wersję twórczo i ze zrozumieniem skomentują w polskojęzycznych mediach Środa, Szczuka, Sierakowski i im podobni, zwracając uwagę na dobrą wolę „strony rosyjskiej” i swoistą „słowiańską fantazję, by jednak jakieś ciało w grobie było”.
Po drugie: Ruscy mogą powiedzieć, że Wania popełnił prostą oszybkę i zamiast właściwego ciała wziął to niewłaściwe. Prosta oszybka była tylko jedna i sam car Putin swym autorytetem gwarantuje, że w pozostałych trumnach znajdują się ciała pozostałych ofiar i nie ma co dalej bezsensownie szukać. Tu rozpocznie się kampania „czy chcecie wszystkie groby otwierać?” i rzecz jasna różni fachowi epidemiolodzy zaczną przestrzegać przed niebezpieczeństwem nowej dżumy, zaś publicyści i kabareciarze będą ryć ze śmiechu, że „jedna ekshumacja dla moherów to za mało”. Może się zresztą okazać tak, iż Wania pójdzie i po rozum do głowy, i do odpowiedniej sali w moskiewskim krematorium do katastrof i nagle cudownie znajdzie się ciało ofiary, i to nawet w kompletnym stanie, co polskojęzyczne media przyjmą z westchnieniem ulgi i zachwytu. „Znalazło się!”, napisze „SE”, „Tu był!”, wskaże, publikując (niepublikowane do tej pory nigdzie i nigdy) zdjęcie o odpowiedniej kolorystyce, „Fakt”.
Gdyby jednak ekshumacji przeprowadzono w Polsce więcej i okazałoby się nagle, że nie tylko jedno ciało się nie zgadza z danymi ofiar, to Ruscy już nie mogliby powiedzieć, że jeden bidny Wania zawinił, tylko że np. zawiniła „procedura”. „U nas są takie procedury, że powodują one czasami niezrozumienie u pracowników niższego szczebla, zwłaszcza jeśli są na stażu, a akurat wtedy zatrudniliśmy paru stażystów, stypendystów moskiewskiej akademii”, wyjaśniłby na konferencji prasowej dyrektor prosektorium. „GW” napisałaby więc empatyczny tekst o młodzieży radzieckiej, która ma problemy związane ze znalezieniem pracy i zdarzyło się w „tamtych kwietniowych dniach”, że pomyliły się pewne dokumenty „w ferworze pilnych zajęć w prosektorium, które czyniono w pośpiechu, bo spieszyło się rodzinom”. Generalnie jednak sprawa dotyczy „dwóch, trzech może” ciał, „nie więcej na pewno”. TVN zrobiłby szybko reportaż z wywiadami z moskiewskimi lekarzami sądowymi potwierdzającymi doniesienia z Czerskiej. Gdyby się okazało, że ciał innych osób jest więcej, to „GW” by napisała w kolejnym artykule, że chodzi o „jakąś mniejszą partię ciał”. Gdyby się okazało, że jest tych ciał jeszcze więcej, to by nazajutrz napisała, że „prawdopodobnie koło tuzina”. I tak dalej, a TVN zrobiłby z TVP całą serię reportaży w Moskwie i w Smoleńsku (bo nagle by się okazało, że „tak jak pisał raport MAK, w smoleńskiej kostnicy i tamtejszym szpitalu złożono od razu po wypadku sporo ciał, a z powodu niewłaściwej procedury ciała te pozostały na miejscu i nie przetransportowano ich do Moskwy”).Potwierdziłoby to kilkunastu świadków.
Dalszych czarnych scenariuszy chyba snuć nie powinienem, gdyż widzieliśmy przez ostatni rok, ile można w Polsce w dziedzinie kłamstwa zdziałać i z jakim rozmachem. Można jednak sobie zadać podstawowe pytanie: dlaczego Ruscy mieliby fałszować dane sekcyjne (skoro zapewne żadnych sekcji nie przeprowadzali), nie dostarczać zdjęć ciał ofiar, mataczyć przy identyfikacjach, a nawet umieszczać w trumnach szczątki osób innych niż ofiary zamachu z 10 Kwietnia. Z jednego powodu: analiza medyczno-sądowa tychże szczątków mogłaby wykazać rzeczywistą przyczynę zgonu oraz to, jakie jest pochodzenie obrażeń (np. pośmiertnych) danej osoby. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Ruscy nie oddali kamizelek kuloodpornych ani broni polskich borowców, którzy lecieli z delegacją prezydencką, to sądzę, iż po ekshumacji ciał tychże osób może się okazać, że funkcjonariusze BOR zginęli w wyniku zastrzelenia, gdy bronili Prezydenta i pozostałych członków delegacji. Ekshumacja pozwoli też wykazać, jak zginęły inne osoby lecące na uroczystości katyńskie 10 Kwietnia. O ile, pamiętajmy, w trumnach odnajdą się ciała wszystkich ofiar, gdyż tego wcale nie możemy być pewni.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s