Бурелом lub też „cyrulik smoleński”


23.05.2011 19:40

 

W ruskiej wikipedii hasło „Бурелом” jednoznacznie kojarzone jest z poharatanym drzewostanem po przejściu jakiejś wichury lub burzy; do tego określenia dołączone jest zresztą zdjęcie, które nie pozostawia żadnych wątpliwości, o co może chodzić ze słowem „Бурелом”
burielom
(http://ru.wikipedia.org/wiki/Бурелом) (por. teżhttp://ru.wiktionary.org/wiki/бурелом). Po polsku mówi się „wiatrołom” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiatrołom). Jak już zaś sygnalizowałem w poście: http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/04/blitzkrieg-z-10042010.html, kryptonim „Бурелом” właśnie pojawia się w dość ważnym momencie szympansich dialogów na wieży lotniska Siewiernyj:
10:22:17 РП «Корсажу» ответьте, «Бурелом»./Odpowiedzcie “Korsażowi”, „Buriełom”

10:22:23 А (нрзб)./ (niezr.)

10:22:31 РП «Бурелом», «Корсажу» ответьте./”Buriełom”, odpowiedzcie “Korsażowi”

10:22:34 А (нрзб)./ (niezr.)

Minutę później bowiem, wedle tych samych „stenogramów” (oraz „stenogramów” CVR), polska załoga tupolewa ma nawiązywać kontakt z wieżą ruskich szympansów.
10:23:30 101 «Корсаж» – Старт, польский 101, добрый день./”Korsaż”-Start, polski 101, dzień dobry.
Teraz wypadałoby ustalić, co i kto się za tym kryptonimem kryje. Czy chodzi o jeszcze jeden samolot, z którym kontaktuje się ruska „wieża”, czy też o – by tak rzec – brygadę remontowo-budowlano-leśną, która ma za zadanie dokonać czegoś, co za czasów carskich miał wykonywać „cyrulik syberyjski” (Сибирский цирюльник), czyli taka pokraczna machina do cięcia, wyrębu wielu drzew
cyrulik
cyrulik 2
cyrulik 3
(skojarzenie z cyrulikiem syberyjskim zawarł kiedyś w swym komentarzu G. Rossa). Oczywiście od wczesnych lat XX wieku jednak się trochę przemysł w Rosji posunął do przodu, więc nie ma co podejrzewać, by w 2010 r. za cyrulika smoleńskiego robiła jakaś podobna lokomotywa ze szczypcami. Co innego zaś jakieś „ekipy” z „zakładów energetycznych” czy „pogotowia drogowego” w neo-ZSSR (coś tak, jak ci słynni na cały świat „strażacy” widziani przez moonwalkera S. Wiśniewskiego). W dzisiejszych czasach drzewa można uszkodzić za pomocą lekkich ładunków wybuchowych albo też wysyła się kolesi z pilarkami i ciężarówką z podnośnikiem. Za pomocą tej pierwszej metody rozharatana została zapewne pancerna brzoza.
burielom
t
Za pomocą tej drugiej musiano popracować nad „równymi cięciami”, które miały imitować „koszenie drzew” przez polskiego tupolewa.
burie
bur
r
I. Fomin, znany nam aż za dobrze, wesoły mechanik z okolic Siewiernego, powiada na filmie „10.04.10”, że słyszał „przed katastrofą”, jak drzewa strzelały: „nagle słyszę: leci,buch, buch, takie ostre dźwięki.Potem dowiedziałem się, że tam drzewa padały. On o drzewa zahaczał. Skrzydłem tam zahaczał i  takie ostre dźwięki było słychać, jakby strzelali.” (http://www.youtube.com/watch?v=_RjaBrqoLmw 9’11”). Z kolei 75-letni dieduszka Alosza Kaczałow, co miał spokojnie wleźć na plener zdjęciowy Koli, w jednym z „Superwizjerów” opowiada, że słyszał jakby petardy „po wypadku”: „Myślałem, że to jakiś wypadek samochodowy na drodze. Pomyślałem, że pomogę pilotom, ale usłyszałem takie trzy lub cztery jakby klaśnięcia i pomyślałem, że coś tam może wybuchnąć. (- A co przypominały te dźwięki? – pyta dziennikarka)No,  wybuchające petardy.http://superwizjer.tvn.pl/36952,kontroler-lotow-ze-smolenska_-czy-kogos-sie-boi_,archiwum-detal.html. (Tu moja prośba do LordaJima o wykrojenie unikalnego materiału od -11’13” do -11’07” i zrzucenie na YT, pokazana jest tam bowiem rzeczywista odległość między budynkami straży pożarnej a zoną Koli; jest to dosłownie rzut beretem Plusnina).
W tym reporterskim materiale także Fomin opowiada bardzo dokładnie o swoim filmowaniu i dodaje, że nie widział żadnych ciał ani rzeczy, a tylko strażaków: „tieł nie było”. I to tenże Fomin tu, śmiejąc się, „wyjaśnia” (w odpowiedzi na przytaczaną przez dziennikarkę historię z Mendieriejem), że autorem filmiku Koli jest jego kolega z warsztatu; „słyszałem o tym (że autor filmiku zginął – przyp. F.Y.M.), ale nikt tu nikogo nie zabijał, nikogo nie zabili”. Z kolei, co już dodam po prostu jako ciekawostkę dla kolekcjonerów, A. Jewsiejenkow (ten wyjątkowo załgany 10 kwietnia rzecznik smoleńskiego gubernatora) z uśmiechem tłumaczy, że ma listę, na której żadnego „ukraińskiego dziennikarza Andrieja Mendierieja” nie ma, a poza tym nie ma żadnego śladu po tymże Mendierieju w Sieci, nie licząc tych wzmianek dotyczących autorstwa filmiku 1’24”. Czyli sprawa wyjaśniona, bo autorem okazuje się gwiazda radzieckiej i neopeerelowskiej telewizji, W. Safonienko, której kiedyś pewien gość zadał takie pytanie (i nie uzyskał odpowiedzi): „samolot z podwoziem do góry nie może lecieć dłużej niż 3 sekundy. Jak ty go zobaczyłeś? (…) Kiedy on się przekręci, on od razu spada. Jak ty mogłeś go zobaczyć? Byłeś tam i specjalnie patrzyłeś czy co?” (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/04/spin-doctor.html).
Safonienko zaś w „Superwizjerze” relacjonuje: „Ten szum silnika zaczął się mieszać z dźwiękiem łamanych gałęzi. Od razu zrozumiałem, że to nieprawidłowy odgłos przy lądowaniu samolotu (…) Ciał żadnych nie widziałem. W ogóle nie przypuszczałem, że to samolot pasażerski, przecież to jest wojskowe lotnisko”. Safonienko zresztą w tymże materiale mówi jeszcze (a propos strzałów): „ja myślałem, że to wojskowy samolot. Mi się wydawało, że to strzela jakiś dodatek do amunicji albo jakiś sprzęt pękał”. Wróciliśmy więc do drzew i smoleńskiego cyrulika. Jak pamiętamy z obszernych sejmowych zeznań Wiśniewskiego (który, nawiasem mówiąc, wspominał o „symbolicznym” „strzale drzewa”), na Siewiernym 10 Kwietnia pracowała też grupa pirotechników (moonwalker parokrotnie przywołuje porównania z planem filmowym i „wybuchami”, jakie się widzi na filmach). Wydaje mi się, że przez krótką chwilę były z tymi pirotechnikami kadry w mediach: jak gostkowie krzątają się między drzewami z Siewiernego wracając z zony Koli (już na ujęciach „powypadkowych”) w takich, za przeproszeniem, „sraczkowatych” kombinezonach.
Zdjęcia poharatanych drzew z okolic Siewiernego zrobiły furorę nie tylko w drobiazgowych rekonstrukcjach związanego ze specsłużbami neo-ZSSR (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/05/fotoamator-specjalnego-znaczenia.html) doc. S. Amielina. Znając jednak zakres ciężkich prac analityczno-badawczych (radzieckich i polskich) zespołów drobiazgowo zajmujących się pobojowiskiem i lotniczymi szczątkami (choć, jak to kiedyś radziecki ekspert E. Klich barwnie na prasowej konferencji wyznał, tyraliery nie mogli zrobić, bo byli właśnie od badania; więc co tam sobie lud smoleński do chałup zabrał, to jego), zapewne nikt nie pobrał żadnych próbek z drzew i nie zdołał ustalić, w jaki sposób konary zostały zniszczone, a zwłaszcza kiedy. Niewykluczone bowiem, że część z nich – jeśli weźmiemy pod uwagę te relacje o petardach – została uszkodzona już „po wypadku”, co rzecz jasna nie kłóci się wcale z ruską narracją, bo przecież ziemia rosyjska nie od dziś słynie z działania mocy nadprzyrodzonych, szczególnie tych ciemnych, co je diabli nadają w czekistowskich kurtkach.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s