Generale Janicki, rób Pan notatki!


seawolf, 26 maj, 2011 – 19:43

Mam propozycję do generała Janickiego, ex- szofera „Bolka” Wałęsy, który, jakimiś zdumiewającymi ścieżkami kariery doszedł do posiadania spodni z generalskimi lampasami. Panie generale, opatrzność zesłała Panu rzadką, nieocenioną możliwość podniesienia swoich kwalifikacji, uzupełnienia swojej wiedzy na temat tego, jak powinna wyglądać profesjonalna ochrona Głowy Państwa. Otóż , proszę nie zmarnować tej okazji, proszę robić notatki, pytać, filmować, sądząc z tego, jak pan przygotował wizytę Prezydenta Kaczyńskiego, nie miał Pan takiej możliwości wcześniej, również nie miał się Pan kogo poradzić, a szkoda.

Otóż czytam, że przygotowania do wizyty Prezydenta Obamy ( bez małżonki, niestety, okazała się mieć poczucie humoru i wrażliwość innego rodzaju, niż koszarowe dowcipasy i takież maniery Pana Prezydenta Bul- Komorowskiego, oby żył wiecznie; chociaż, może to i lepiej, mniej okazji do palącego wstydu po nieuniknionych, jak się wydaje, kompromitacjach Bula- Komorowskiego) zaczęły się na długo przedtem, niż sama wizyta.

„W Warszawie od kilku dni lądują wielkie amerykańskie transportowce, które przywożą tony sprzętu potrzebnego agentom do zabezpieczenia zaledwie kilkunastogodzinnej wizyty. Specsłużby zza oceanu już miesiąc temu sprawdzały dokładnie każdy metr ulic, po których ma przejechać ich prezydent. Wyznaczono kilka alternatywnych tras, a wybór tej jednej zapadnie chwilę przed wyruszeniem Obamy z Okęcia. Polakom polecono uprzątnąć każdy kamień i przykręcić każdą śrubkę w okolicznych ogrodzeniach i studzienkach, by nikomu nie przyszło do głowy czymś rzucić w auto amerykańskiego przywódcy. Kolumny prezydenckich limuzyn przejechały już na próbę wszystkie trasy po naszej stolicy, ćwicząc drogi ewakuacji.”

Co ćwiczył samotny kierowca ambasadora na lotnisku w Smoleńsku, przy okazji funkcjonariusz BOR i co miał niby robić sam na tym lotnisku, trudno zgadnąć. Nawiasem, mówiąc, jak się przeanalizuje, co pan ex-szofer- generał mówił w ciągu ostatnich miesięcy, zdumienie bierze, ile różnych odpowiedzi można udzielić na jedno, proste pytanie- ilu ludzi miał BOR na lotnisku, by zabezpieczyć lądowanie. Ten samotny gość, to jakiś transformers, bo w zależności od humoru pana generała, albo raczej pogłębiania wiedzy na temat, gdzie byli i co robili podlegli mu ludzie , dwoił się, czworzył, pięciorzył, a nawet czasem dla odmiany w ogóle znikał, by jednak się pojawić w końcowej wersji – klik, trzask, wiiizzzgg, klik, klik, zintegrowany w jednej postaci ( chociaż, kto wie, czy końcowej, fabuła jest płynna).

No, ale za to był wspomagany przez Pana Ambasadora Turowskiego, postać niezwykłą, niebanalną, posiadacza „korony Himalajów”, przy której korona Pana Prezydenta Bul Komorowskiego, oby żył wiecznie, którą tak się swego czasu chwalił, budzi politowanie i śmiech na sali- owszem, zrealizował swoje młodzieńcze marzenia, uścisnąć rękę pięciu prawdziwym prezydentom, podpieprzyć kieliszek prawdziwej Królowej, godne podziwu, ale jednak w porównaniu z Turowskim , to nie to samo. Otóż Pan Turowski ma niezwykłe szczęście- był świadkiem zamachu na Papieża, występując, jako polski jezuita, oraz był świadkiem śmierci polskiej elity, występując dla odmiany, jako polski dyplomata. To się nazywa mieć szczęście!

Acha, nawiasem mówiąc, Panie Janicki, ma Pan okazję złapać parę punktów u Amerykanów, niech pan im podpowie, albo, jeszcze lepiej, sam sprawdzi, gdzie jest teraz Pan Turowski. Jeśli się okaże, że akurat jest sprzedawcą pizzy przy Okęciu, albo pracuje w Zieleni Miejskiej, przystrzygając trawnik niedaleko Belwederu, to nie będzie dużym błędem wzmocnienie ochrony i podniesienie poziomu zagrożenia do koloru czerwonego. Ot, tak, nie , żebym cokolwiek sugerował.

Z Turowskim, czy bez, na czas lądowania w Warszawie prezydenta Obamy Secret Service praktycznie przejmie kontrolę nad lotniskiem Okęcie. W wieży lotów będą ich kontrolerzy, a wokół lądowiska uzbrojeni po zęby agenci. Nad polską stolicą w promieniu 40 kilometrów od lotniska nie będzie mógł pojawić się żaden samolot, prócz eskortujących Air Force One myśliwców.

Samoloty pasażerskie, które miały „usiąść” na Okęciu, ustawią się w powietrzu w kolejce i będą czekać w odległości 40 kilometrów od lotniska, czterokrotnie dalej niż to normalnie się dzieje w godzinach lotniczego szczytu.

Samolot towarzyszący prezydentowi, a właściwie, samoloty, bo jest ich kilka będą stały odizolowane na lotnisku, nikt nie ma prawa się doń zbliżyć, ani nic dostarczyć, tankują w powietrzu, albo w specjalnych, pewnych punktach.

Tu nawet można zauważyć pewną analogię, samolot Jak40 w Smoleńsku też stał odizolowany, tyle, że gaspada milicjaniery pilnowali , żeby nikt z niego dla odmiany nie wysiadł, cóż, trochę źle przeczytali w instrukcji, ale, pewne podobieństwo da się zauważyć.

Nie wiem, czy z wizyty Obamy będzie jakas korzyść dla Polski, nie mam wobec Obamy wielkich złudzeń, już raczej trzeba czekać na powrót Republikanów do władzy, do tej pory należy raczej się zająć minimalizacją szkód, jakie wyrządza lewacka i dyletancka polityka Obamy i Clinton, niż czymkolwiek innym. No, ale jedna korzyść będzie na pewno. Panowie Janicki i Arabski zobaczą, jak wygląda przygotowanie wizyty Głowy Państwa. Wiedza bezcenna, aż szkoda, że już do niczego im się nie przyda, bo na jesieni wybory, a potem prokurator…

http://www.wsieci.rp.pl/opinie/seawolf
http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/
http://niezalezna.pl/users/seawolf/
http://seawolf.salon24.pl/

niepoprawni.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s