Z punktu widzenia strażaka smoleńskiego


26.05.2011 11:07

Jak pamiętamy, jednym z najniezwyklejszych zjawisk związanych z „wypadkiem na Siewiernym” był zgłaszany przez wielu świadków (nie tylko polskich) brak ciał ofiar. Tych ciał miał zrazu nie widzieć S. Wiśniewski, J. Bahr, R. Sęp (operator towarzyszący P. Kraśce (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/03/oko-zaby-4.html), biegnący z kamerą i robiący kadry od strony remizy strażackiej (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/03/tvp-info-10iv-od-940.html), leżącej od zony Koli w odległości rzutu beretką Plusnina (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/05/straz-pozarna-przy-siewiernym.html)) itd., ale też I. Fomin czy dieduszka Alosza, a nawet W. Safonienko (wskazany śledczym dziennikarzom rządowej telewizji TVN24 jako autor filmiku Koli). Fakt niewidzenia ciał stwierdza nawet „Wprost” w swym „monograficznym” n-rze (45/2010, s. 19) całkowicie poświęconym „Smoleńskowi” (i przy okazji starającym się obalać „hipotezy zamachowe”): „Wielu świadków zdarzenia, którzy już po tragedii byli na miejscu katastrofy , a później nie brali udziału w akcji wydobywania zwłok, zeznawało, że nie widziało ciał zabitych” (podkr. F.Y.M.).
Możemy chyba ze stuprocentową pewnością zatem przyjąć, iż gdyby w Moskwie 10 Kwietnia ogłoszono, że doszło do wypadku lotniczego ze śmiertelnym skutkiem dla blisko stu osób z polskiej delegacji prezydenckiej, lecz, wicie-rozumicie, ciał ofiar na miejscu zdarzenia nie można odnaleźć, to nawet w takich elektronowych mózgach jak te pracujące przy Czerskiej, w redakcji komunistycznej „Polityki”, w odnowionym neokomunistycznym „Wprost” czy też w wielu innych mainstreamowych mediach jednak by się zapaliła jakaś czerwona lampka, że coś zaszło nie tak z tym wypadkiem. Dlatego też ciała musiały się odnaleźć i się znalazły, dzięki wspomnianej wyżej w tekście we „Wprost”,„akcji wydobywania zwłok”. Znalazły się one jednak w większej ilości (kilka i „przynajmniej jeden fotel”, miał widzieć M. Wierzchowski zaraz po przybyciu do zony Koli po panach „w białych kitlach” (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/02/syrena-ruska.html)) – jak można sądzić – dopiero po przybyciu J. Sasina z borowcami. Były prezydencki minister, przypomnę, doliczył się na pobojowisku od kilku do kilkunastu ciał, zaś, co do reszty, to sądził, iż znajduje się gdzieś w szczątkach samolotu.
I faktycznie. Tak jak ciało Prezydenta odnaleźli ruscy funkcjonariusze (i zawołali polskich borowców oraz urzędników), tak i wiele innych ciał odnaleźli niezastąpieni ruscy strażacy. Niezwykle obrazową i barwną relację jednego z nich przytacza właśnie „Wprost” i pozwolę sobie ją w całości zacytować, gdyż „wyjaśnia” ona, tak na prosty ruski rozum, jak to się stało, że zrazu na Siewiernym „nie było ciał” (s. 19):
W środku wraku było miejsce „kula”, w której były ludzkie ciała. Te ciała były przemieszane. Samolot jest „rurą”, a jak samolot odwróci się do góry nogami, LUDZIE ODCZEPIAJĄ SIĘ Z SIEDZENIAMI OD PODŁOŻA SAMOLOTU (podkr. F.Y.M.). Pasy od siedzeń przecinają ludzkie ciała, a te ciała po uderzeniu samolotu przyciągane siłą grawitacji udają się w jedno miejsce.
Mamy więc w tej makabrycznej opowieści od razu w pigułce całą historię „wypadku”, brakuje tylko wzmianki, o pancernej brzozie i naciskach na załogę. Jak się możemy domyśleć, tę wiedzę strażak uzyskał, przybywszy „gasić ogniska pożaru” po „wypadku”. Albo, nawiązując do powyższego frazeologii tłumaczenia, udał się na miejsce „katastrofy”.
Trzymając się tej strażackiej wersji wydarzeń, mamy i tak pewien problem, ponieważ – co zresztą już sygnalizowałem w poście dot. wybranych zagadnień maskirowki (http://freeyourmind.salon24.pl/307129,maskirowka-wybrane-zagadnienia) – o ile nawet „kulę ciał” można by potraktować jako „nie niemożliwą”, rzecz jasna przy założeniu, że samolot nie tylko „obrócił się na plecy”, lecz i wbił noskiem w glebę (co spowodowałoby „usypanie się ciał” do rogu „w kulę”), o tyle z fotelami nie byłaby wcale taka prosta sprawa. Nawet (czyniąc ponowne założenie) gdyby, jak sugeruje dzielny ruski strażak, te fotele się „odczepiły od podłoża”, choć zwykle są wyjątkowo solidnie przymocowane (no ale załóżmy, iż w „prezydenckim tupolewie” akurat NIE były), to przecież najczęściej i to już od wielu lat, siedzenia w pasażerskich samolotach są montowane „trójkami” (tak jak na zdjęciach poniżej).
1
2
3
I bywa, że diabli wezmą kadłub, a fotele się trzymają podłoża całkiem nieźle (jak na tym zdjęciu).
4
Ale załóżmy (po raz kolejny), iż tym razem było inaczej, czyli właśnie się „odczepiły”, tak więc we wraku ta „kula ciał” powinna być z takimi „trójkami” siedzeń. Tymczasem w trakcie „akcji wydobywczej” nie widać było wyciągania z wraku takich „trójek”.
Trzeba by spytać tego samego lub innego strażaka, gdzie w takim razie podziała się 10 Kwietnia „kula foteli”, no bo to też chyba tylko kwestia pogrzebania w czyjejś pamięci albo w materiale zdjęciowym.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s