Hypki jak wyrocznia


03.06.2011 09:44

 

Jak donosi dzisiejszy Fakt eksperyment z drugim Tupolewem o numerze 102 niezbicie wykazal, że przycisk „UHOD” nad Smoleńskiem nie zadzialal. Tak już jest, że w tych sprawach co chwilę dochodzą sprzeczne informacje, raz jest tak chwilę później inaczej.

Spec od katastrof lotniczych Tomasz Hypki od razu uderzył w ton skandalicznego wyszkolenia pilotów i ich nie wiedzy o działaniu ILS. Jednak nasuwa się pytanie  po co była cala ta szopka z eksperymentem skoro wiedza jest spisana, wiadoma, tylko piloci jej nie przyswoili?

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Gdzie się podział lot do Wilna w rejestratorze FDR?


02.06.2011 17:21

Dziękuję blogerce Laleczce za zamieszczenie u FYM-a linku do stenogramu z posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Prac Człowieka w dniu 04.08.2010:

orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/CE326E57AE873DB8C125778C00232154

Prokurator Szeląg odpowiada na pytanie posła Macierewicza o brak oblotu Tu-154M „101” między 7 a 10 kwietnia 2010:

Poseł Antoni Macierewicz (PiS) – spoza składu Komisji:
– Tylko, że tutaj między 7 kwietnia, kiedy był lot HEAD, a 10 kwietnia minęło więcej niż 48 godzin.

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:
– Ale wszystkie loty, o których mówiłem w swojej wypowiedzi, miały status HEAD i tu jest klucz do pańskiego problemu.

Poseł Antoni Macierewicz (PiS) – spoza składu Komisji:
– To nie jest mój problem.

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
– Ale panie prokuratorze, nie możemy pozostawić tego problemu nierozwiązanego dla opinii publicznej i mocą imperium przewodniczącego pytam, jeżeli środa to jest 7 kwietnia, a 10 kwietnia to jest sobota, to przecież między tymi dwoma wylotami upłynęło więcej czasu niż 48 godzin.

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:
– Tak, ale między 7 a 10 kwietnia ten sam samolot po oblocie komisyjnym o statusie HEAD wykonywał inne loty o statusie HEAD.

Przewodniczący poseł Ryszard Kalisz (Lewica):
– Jakie inne loty? Mógłby pan powiedzieć?

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej Ireneusz Szeląg:
– Warszawa-Praga-Warszawa,Warszawa-Wilno-Warszawa. Ja mówiłem o tym szczegółowo wcześniej.

A teraz pytanie:

Gdzie na wykresie Fig.21 z wersji angielskiej Raportu MAK,str.66,  przedstawiającym zarejestrowane loty „101” pomiędzy 1 a 10 kwietnia, jest zapis lotu do Wilna ? Bo ja twierdzę że takowego nie ma, a więc kłamie albo prokurator Szeląg, albo MAK.

mdabrowski.salon24.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Trasa


02.06.2011 11:02

 

W raporcie komisji Burdenki 2 możemy się dowiedzieć, jak wedle radzieckich ekspertów miała wyglądać trasa przelotu tupolewa, zgodnie z „odczytami” zapisów „pokładowego komputera”:
W pamięci FMS znajdował się aktywny plan nawigacji poziomej dla lotu po trasie: EPWA – szereg punktów z RW 29.BAMS 1 G Departure – ASLUX – TOXAR – RUDKA – GOVIK – MNS (Minsk-2 VOR/DME) – BERIS – SODKO – ASKIL – DRL1 – 10XUB – DRL – XUBS. Wszystkie punkty, poza ostatnimi czterema, są punktami z nawigacyjnej bazy danych systemu (termin ważności do 06 maja 2010). Ostatnie 4 punkty są punktami, wprowadzonymi przez użytkownika” (s. 119).
Tymczasem w tym „wstępnym planie” z B. Stroińskim jako pierwszym pilotem (fragmenty dokumentu wyciekły wczoraj do mediów) wymienione są tylko punkty:
1
EPWA, RUDKA (godz. 4.52), UM863, ASKIL (godz. 5.28), DCT, SMOLEŃSK.
Z kolei w (nieco niedbale wypełnionym) planie prezentowanym przez tego wystraszonego nieco D. Szpinetę ze „szkoły pilotażu” (http://www.youtube.com/watch?v=7b0_L8pvZ2c&feature=player_embedded#at=161) jest:
BAMSO, (droga lotnicza) Z182, ASLUX, (droga lotnicza) Z460, TOXAR, (droga lotnicza) N460 (przekreślone), (droga lotnicza) N861, RUDKA, (droga lotnicza) UM863, „AKSIL”/KO700 S0810, (droga lotnicza) B102 (choć wygląda jak B107), RALOT, DCT,
2
Nie zgadza się to więc z tym, co niby miało być w FMS-ie (dyskusja na ten temat już była choćby pod moim postem: http://freeyourmind.salon24.pl/277507,dziwne-szpule-2, ale być może nie wszyscy zdążyli ją prześledzić, a do pewnych wątków w obywatelskim, niezależnym śledztwie warto wracać). Pomijając już literówkę w oznaczeniu nawigacyjnego punktu ASKIL („komputer nie przyjmuje, nie koryguje literówek, taki plan lotu może zostać odrzucony”, mówi Szpineta), to, jak pisał kiedyś w komentarzu biskup, odnosząc się do tego „planu”: „Samolot nie leciał drogą UM863 RUDKA-ASKIL. Leciał kursem 67 RUDKA-AKSIL poza drogami” (http://freeyourmind.salon24.pl/277507,dziwne-szpule-2#comment_3966295).
Oczywiście może być tak, że gostek przed kamerami rządowej telewizji TVN prezentuje jakiś zupełnie lipny papier, który wręczyli mu jacyś życzliwi, by ściemniał telewidzom, co do domniemanej trasy tupolewa – zwłaszcza że on sam przyznaje, że „ten plan lotu został wysłany 9 kwietnia o godz. 11.47, później był modyfikowany” (skoro modyfikowany (kiedy i przez kogo?); to po cholerę taki „plan” pokazywać? Gdzie jest plan „zmodyfikowany”?). Może być tak, że papier nie jest całkiem lipny, a ten plan został odrzucony i załoga wprowadziła nowe dane (gdyby tak było, to w pamięci komputera powinien się zachować ślad po takiej operacji: odrzucenia planu o tej a o tej godzinie i wprowadzenia nowego planu – o tej a o tej). Może być jednak tak, że dane z FMS-a są lipne i frazę „wprowadzone przez użytkownika” należy rozumieć w odniesieniu do ruskiego „użytkownika” nie zaś polskiej załogi.
Grzebiąc w Sieci, znalazłem taką stronę z różnymi planami lotów nad Łotwą (http://www.lotva.org/pirep_list.php?pilot_id=172). Czy jest analogiczne forum dotyczące polskich lotów na Białoruś i do „Federacji Rosyjskiej”? A skoro już o polskim lotnictwie mowa. Znalazłem forum, gdzie wypowiada się rzecznik lotniska Okęcie, Mr Przemysław Przybylski (http://lotnictwo.net.pl/5-poszczegolne_lotniska/21-warszawa_okecie_epwa_waw/30699-witamy_na_forum_rzecznika_prasowego_lotniska_chopina.html). Nie wiem jednak, czy nas doinformuje na temat roszad na lotnisku 10 Kwietnia (mam na myśli wojskową część Okęcia), ponieważ jest rzecznikiem od września 2010, zastąpiwszy na tym stanowisku Kamila Wnuka (http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/przemyslaw-przybylski-rzecznikiem-lotniska-okecie), który był rzecznikiem od 2 listopada 2009 (http://sky-watcher.pl/content/warszawa-okęcie-zmiana-rzecznika).
P.S.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100714&typ=po&id=po52.txt (wywiad z K. Wnukiem, niestety, nie na temat 10 Kwietnia, lecz zasilania Okęcia)

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Lista pasażerów była znana wszystkim od dawna


02.06.2011 02:36

 

Motto:  Boję się powrotu do Polski.  Paweł Świąder.  

 

Jak to możliwie, że miała Pani listę pasażerów kilka dni przed tragicznym odlotem prezydenckiego Tupolewa?

Dostałam tę listę od młodych dziennikarzy, którzy prosili mnie o radę z kim przeprowadzić ewentualnie wywiady. Ta lista pasażerów krążyła po prostu ot tak, już od kilku dni, z maili na maile

Tak rozpoczyna się jeden z wywiadów udzielonych po 10 kwietnia 2010r.  We wstępie poprzedzającym spisany przebieg  rozmowy czytamy:

O tym, że lista pasażerów była znana wszystkim od dawna; że polskie służby miały obowiązek nie dopuścić do lotu prezydenta, polityków i generałów jednym samolotem; o tym, że prezydent miał kilka dni temu postanowienie wyjazdu do Katynia pociągiem z wdowami i sierotami katyńskimi… – o tym wszystkim w rozmowie z Robertem Witem Wyrostkiewiczem mówi red. Anna Pietraszek, doradca zarządu Telewizji Polskiej
http://www.naszapolska.pl/index.php/redakcja/885-qta-lista-pasaerow-krya-po-prostu-ot-tak-ju-od-kilku-dni-z-maili-na-maileq

Podobne wypowiedzi słyszałem na własne uszy w radio i telewizji wkrótce po zamachu.  Nawet z ust samej „Stokrotki”.  Starano się nam wmówić, że skład delegacji był tajemnicą poliszynela. Podobno kilka dni przed 10 kwietnia dziennikarze mieli wiedzę, kto będzie w Katyniu z panem prezydentem.  Jak napisano: „lista pasażerów była znana wszystkim od dawna”.  A przecież jeszcze w piątek zachodziły zmiany.  Ileż to osób miało lecieć tym samolotem, ale w ostatniej chwili ktoś życzliwy ( KTO ??? Czy juz wiemy  KTO ??? )  poprosił je, aby ustąpili miejsca nieszczęśnikom. Tu nasuwa mi się paskudna analogia z posłem Niesiolowskim, który też miał zginąć w zamachu,  ale cudem ocalał.

Proszę spojrzeć na tę listę w programie wydanym przez Kancelarię. http://clouds.web-album.org/album/11378,program-10-04-2010-i-program-lotu-7-04-2010,,  a przynajmniej na jej początek.

W podobnym układzie publikowana jest lista osób, które zginęły w „katastrofie”. Nieco to przykre, ale tak jak w życiu stosuje się hierarchię ważności osób.
Skoro skład delegacji był znany wszem i wobec, więc szukałem potwierdzenia tego w materiałach opublikowanych w ostatnich dniach, gdy już wszyscy dziennikarze dostali swoje e-maile. Znalazłem niewiele, ale potwierdzenia żadnego.

9 kwietnia PAP poinformował:

W sobotę w lesie katyńskim odbędą się centralne polskie uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu na polskich oficerach. W polskiej delegacji, na której czele stoi prezydent Lech Kaczyński, uczestniczyć w nich będą m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes IPN Janusz Kurtyka, biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego biskup i generał brygady Miron Chodakowski, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, prezes NBP Sławomir Skrzypek, a także przedstawiciele Rodzin Katyńskich, kombatanci, żołnierze oraz parlamentarzyści. Stronę rosyjską reprezentować będzie przedstawiciel prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oraz wiceminister spraw zagranicznych.

Ani słowa o samolocie, ani słowa o marszałkach Sejmu, Senatu, dowódcach formacji wojsk chociaż wymieniono gen.Płoskiego i Chodakowskiego oraz organizatora uroczystości pana ministra Przewoźnika.

Jeszcze skromniej informowała „Rzeczpospolita”.

Posłowie PiS jadą do Katynia

Ewa Łosińska,Mariusz Goss 09-04-2010, ostatnia aktualizacja 09-04-2010 02:41

Prezydent Lech Kaczyński, który będzie przewodniczył głównym uroczystościom 10 kwietnia, poleci do Katynia samolotem. Towarzyszyć mu będzie żona Maria.

Na pokład samolotu głowa państwa zabierze blisko 80 osób, m.in. byłego prezydenta na wychodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, prezesa IPN Janusza Kurtykę, przewodniczącą Klubu PiS Grażynę Gęsicką.

http://www.rp.pl/artykul/458963.html
Artykuł dotyczył pociągu specjalnego, a  przytoczony fragment jakby nie pasował do całości. Został umieszczony na końcu. Wizyta Prezydenta, który leci samolotem, a tytuł o posłach jadących pociągiem. Dziwne przyznacie.  Notka była aktualizowana o 2.41 nad ranem.  Czyżby wtedy ktoś dopisał dwa akapity o samolocie, małżonce pana przydenta i ponad osiemdziesięciu osobach?  Czy to była ta ważna aktualizacja, którą trzeba było dokonanać  niemal o trzeciej nad ranem. Pracowici ludzie w „rzepie”.

W wyczyszczonych zasobach internetu ostały się jeszcze nieliczne  informacje z poranka 10 kwietnia.

Prezydent Lech Kaczyński udaje się do Katynia

Sobota, 10 kwietnia 2010 (06:03)   Aktualizacja: Sobota, 10 kwietnia 2010 (06:23)

Oprócz głowy państwa w Katyniu pojawią się m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes IPN Janusz Kurtyka, biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego biskup i generał brygady Miron Chodakowski oraz sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.
Ze strony rosyjskiej w obchodach ma wziąć udział przedstawiciel prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oraz wiceminister spraw zagranicznych.

http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/prezydent-lech-kaczynski-udaje-sie-do-katynia,1462832

Na innych portalach informacja o składzie bizantyjskiej delegacji towarzyszącej prezydentowi wyglądała identycznie. Proszę sprawdzić.

http://www.tvn24.pl/-1,1651538,0,1,lech-kaczynski-leci–rodziny-juz-w-katyniu,wiadomosc.html

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/198592,Prezydent-na-uroczystosciach-w-Katyniu

Chciałoby się spytać skąd czym Prezydent Lech Kaczyński w towarzystwie kilku, może kilkunastu osób udaje się do Katynia?   Ani słowa o samolocie, ani słowa o marszałkach Sejmu i Senatu, dowódcach sił zbrojnych. Ani słowa o czołowych osobach z listy delegacji, z listy którą znali przecież wszyscy dziennikarze.
Na wielu portalach pozostał jeszcze przebieg wypadków nazywany niekiedy „10 kwietnia 2010  –  minuta po minucie”. Tak jak tu: http://m.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news,nId,271978
Zacytuję z niego tylko jedno zdanie.

12.40 Trwa weryfikacja i sprawdzanie listy pasażerów.

Długo to trwało, ale w końcu ją ustalono. Z jednym wyjątkiem NN.
Ciekawe, czy ktoś ma na swej poczcie krążącego wówczas e-maila?

 

arturb.salon24.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Smoleńsk – ekspert lotniczy wyraża swe wątpliwości


01.06.2011 23:27

 

Sławomir M. Kozak jest supervisorem kontroli lotów na lotnisku Warszawa Okęcie oraz instruktorem lotniczym i egzaminatorem. Jest też autorem książki pt. „Ostatni lot PLF 101”. Możemy poznać jego spostrzeżenia i uwagi dotyczące katastrofy smoleńskiej, czytając wywiad udzielony portalowi  bibula.com:

1. Gdy samolot był 15 metrów nad ziemią, przestały działać urządzenia: komputer pokładowy FMS, czarne skrzynki i ciśnieniomierze. To wynika z badań amerykańskich systemu TAWS. Według rozmówcy nastąpiło coś nagłego i gwałtownego, na przykład eksplozja, która zniszczyła te urządzenia.

2. Rozmowy załogi z wieżą nie wskazują co prawda, by istniało jakieś zagrożenie. Tu ekspert mówi: „Stenogramy opublikowane przez MAK są co najmniej w kilku miejscach, moim zdaniem, sfałszowane, pocięte, niewiarygodne.”

3. Nieprawdopodobne w stenogramach są na przykład komendy z wieży kontroli lotów. Nie są one typowe dla podejścia precyzyjnego. Brak w nich ciągłości informacji i potwierdzeń kpt. Protasiuka. Nie ma też informacji, że samolot nie jest na kursie i że zboczył ze ścieżki.

4. Cztery minuty przed katastrofą milkną praktycznie rozmowy między załogą i wieżą. Jest absurdalne i niewiarygodne, że padają tylko komendy „na kursie i na ścieżce” oraz „horyzony 101”.

5. Dziwny wydaje się fakt, że przez wiele godzin szukano czarnej skrzynki, skoro lokalizator wysyła sygnał, pozwalający łatwo tę skrzynkę odnaleźć.

6. Na Siewiernym nie pracują kontrolerzy, lecz koordynatorzy wojskowi. W krótkim czasie uznano ich za kontrolerów, skoro tragiczny lot miał być nie wojskowy, lecz cywilny.

Jest prawdopodobne, że katastrofa tupolewa wydarzyła się o godz. 8.33, maksimum 8.36. Teza ta wynika z faktu, iż po raz pierwszy w historii lotnictwa taśma czarnej skrzynki „wydłużyła się” o osiem minut, czyli nagranie trwa osiem minut dłużej niż jest to technicznie możliwe.

 

 

zygmuntbialas.salon24.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Gdzie jest dyrygent z Okęcia?


01.06.2011 17:39

 

Udostępniony mediom (już po tragedii z 10 Kwietnia) „program uroczystości” katyńskich, który w całości można przejrzeć u Intheclouds (http://clouds.web-album.org/photo/364872,program-10-04-2010-i-program-lotu-7-04-2010), budzi moje coraz większe wątpliwości, co do jego autentyczności. Po pierwsze, zawiera on informacje o dwóch wylotach: jaka-40 o 5.00 oraz tu 154m o 7.00. Po drugie, podaje on szacunkowe czasy przelotu, które wyglądają na nieco „przeszacowane” (zwłaszcza w przypadku tupolewa – jeśli bowiem wyleciał z Okęcia, jak się nam od jakiegoś czasu mówi, ok. godz. 7.30, to zgodnie z „wyliczeniami” z programu, lądować powinien ok. godz. 9-tej, a nie o 8.40). Po trzecie zaś, sprawia wrażenie sporządzonego na kolanie i w pośpiechu, jeśliby rzucić okiem na listę osób wymienionych na pierwszej stronie w „Saloniku III” (tylko przy nazwisku śp. F. Gągora podane jest „gen.”, przy innych najwyższych oficerach nie, a co więcej, o księżach pisze się tam per „Pan”, co zakrawa na chamstwo, a nie „przesadną grzeczność”). Zajmę się jednak głównie tą pierwszą informacją, bo ona wydaje się najbardziej podejrzana.
Co do niej, to kłóci się ona z tym, co wiemy z dziennikarskich relacji, takich choćby jak ta świetnie już znana, P. Świądra z RMF-u (http://www.rmf24.pl/opinie/komentarze/pawel-swiader/news-pawel-swiader-boje-sie-powrotu-do-polski,nId,272706): „Musiałem wstać o 3 rano, by przed 4 znaleźć się na lotnisku. Nasz samolot miał odlecieć o 5 rano. Rzadko mam okazję towarzyszyć Prezydentowi w czasie oficjalnych wizyt, tym razem, na wyjazd do Katynia zgłosiłem się na ochotnika. Dopiero na Okęciu okazało się, że dziennikarze mają lecieć Jakiem, a dopiero godzinę po nas wystartuje Tupolew”. Wynika stąd, że pierwotnie wylot tu 154m zaplanowany był na godz. 5 rano. Ta relacja Świądra stoi w sprzeczności także z tym, co przy różnych okazjach opowiada J. Sasin, jakoby jeszcze jakiś czas przed dniem uroczystości, ustalone było, że dziennikarze polecą osobnym samolotem. Co więcej, wydaje się zgoła niezrozumiałe, by oddzielać dziennikarzy od delegacji prezydenckiej, w sytuacji, w której mogliby udokumentować podróż i wykorzystać jej czas do przeprowadzenia wielu cennych wywiadów (pomijam już sam fakt towarzyszenia różnym znakomitym osobistościom). O wiele bardziej uzasadnione wydaje się oddzielenie generalicji od delegacji i – zgodnie z nieformalnymi ustaleniami, jakie zapadły po katastrofie w Mirosławcu, by zbyt wielu wysokich rangą osobistości nie umieszczać na pokładzie jednego statku powietrznego – wygospodarowanie dla nich jaka-40 (albo np. CAS-y dla jeszcze większego ich bezpieczeństwa).
Sasin w wywiadzie dla „GP” powiada, że w obawie przed reakcją mediów i zarzutami dot. „bizantyjskiego stylu prezydentury” (o ile pamiętam to gajowy takiej frazy kiedyś użył jeszcze za życia L. Kaczyńskiego), nie przewidywano większego podziału delegacji. Zrazu więc (w obliczu „terroru psychicznego wobec kancelarii”, jak to określa Sasin) planowano zaledwie jeden samolot, a potem „z pewnymi obawami” ewentualnie dwa, przy czym ten drugi to miał być właśnie dla dziennikarzy (http://www.youtube.com/watch?v=hjL4-1KPag8&feature=related). Jednakże 7 kwietnia, wedle choćby ruskiego raportu komisji Burdenki 2 (bo z kolei J. Olechowski w telewizyjnej relacji z 10 Kwietnia zapewnia, że było nieco inaczej z tym wylotem: „Oni nie przylecieli tupolewem” (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/05/milicjanci-przeczaco-kreca-gowami.html)), Tusk zabiera ze sobą aż 4 samoloty: tu 154m, jaka-40 2 CAS-y c 295m.
Nie podejrzewam więc, wbrew temu, co głosi Sasin, by którekolwiek, nawet z najbardziej załganych w Polsce mediów, sprzeciwiały się umieszczeniu w osobnym samolocie części delegacji prezydenckiej, a w innym najwyższych rangą polskich wojskowych (lub jakiemuś przemieszaniu VIP-ów w dwóch maszynach). Może więc Sasin mówi prawdę o tym, że przygotowywano wstępnie dwa statki powietrzne, lecz nieco rozmija się z nią, dodając, iż jak-40 miał być akurat dla dziennikarzy? Ci ostatni chyba nie byliby szczególnie zdziwieni na Okęciu, gdyby „zamiast do tupolewa” kierowano ich do jaka właśnie, skoro na coś takiego byliby już przygotowani? Pamiętamy zresztą, że nie kończy się tylko na wskazaniu dziennikarzom jaka (a nie tupolewa) – po zapakowaniu się bowiem do jednego jaka dziennikarze muszą się przesiąść do innego: „jeden z silników nie chce się uruchomić. Pilot grzecznie przeprosił mówiąc, że musimy przenieść się do drugiego Jaka, który stoi obok. Ktoś zażartował: „Jest jeszcze trzeci?” „Tak” – odparł pilot. „Czeka w hangarze””, jak dalej pisze Świąder.
Z prostego wyliczenia wynika więc, że na Okęciu rano 10 Kwietnia gotowe są do wylotu trzy jaki-40 i tupolew, czyli 4 samoloty, podobnie jak w przypadku delegacji Tuska (informację o „niezapalającym się silniku” myślę, że możemy wsadzić między bajki – sprzedano dziennikarzom kit po prostu). J. Mróz, który w jednym z materiałów rządowej telewizji TVN pokazuje „kartę wstępu na pokład” (boarding pass) jaka-40 (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/04/lot-dziennikarzy.html), z którego musieli się przesiąść, uchyla mimowolnie rąbka tajemnicy, gdyż tenże jak ma już callsign PLF 031, tj. sygnał wywoławczy przypisany do danego statku powietrznego i do lotu (http://lotnictwo.net.pl/5-poszczegolne_lotniska/21-warszawa_okecie_epwa_waw/1373-samolot_rp.html). Wydaje się więc, że drugi jak-40 (ten po przesiadce dziennikarzy) powinien mieć inny callsign (no chyba, że ta karta dla dziennikarza to był jakiś pic).
t
Często zdarza się, że callsign dla jednego statku się zmienia w zależności np. od numeru lotu i typu wykonywanego zadania (tudzież statusu osób na pokładzie) i tak przykładowo jak-40 o bocznym n-rze 045 12 kwietnia 2010 ma callsign „PLF 045”, ale już 26 kwietnia jego załoga posługuje się callsignem „PLF 102” (http://www.libhomeradar.org/databasequery/results.php?qid=7880341&page=1), co sugeruje, że na pokładzie był premier (statek z prezydentem to „PLF 101”, zaś techniczny lot tupolewa oznaczany jest „PLF 131”; na marginesie dodam, że CASA z wysokimi oficerami polskich sił powietrznych, której lot zakończył się tragedią w Mirosławcu w styczniu 2008 r., miała callsign „PLF 050” (http://www.mon.gov.pl/pliki/File/Protokol.pdf)).
W ruskich stenogramach pojawia się właśnie ten wspomniany wcześniej callsign „PLF 031” odnośnie do jaka-40 lecącego 10 Kwietnia z Polski, mimo że miałby być to inny lot i innej maszyny.
08:52:42 Як-40 Moscow-Control, Papa Lima Fox zero three one, good day, descent FL 3300 meters approaching ASKIL point.
08:52:52 А (нрзб)./(niezr.)
08:52:56 РП Papa Lima Fox zero three onе. «Корсаж» вызывали?/ Papa Lima Fox zero three onе. «Коrsaż» wzywaliście?
08:53:28 Як-40 Papa Lima Fox zero three onе, снижаюсь эшелон 3-3-0-0 метровю/ Papa Lima Fox zero three onе, schodzę na wysokość przelotową 3-3-0-0 metrów
Sasin we wspomnianej już przeze mnie rozmowie z dziennikarzami „GP” prowadzi intrygujący wywód dotyczący kwestii „niedzielenia” delegacji prezydenckiej (http://www.youtube.com/watch?v=hjL4-1KPag8&feature=related): „Co do tego, dlaczego wszyscy lecieli jednym samolotem. No, oczywiście, pewnie gdybyśmy byli w stanie przewidzieć, że taka katastrofa nastąpi, no to by wszyscy pojechali pociągiem albo samochodem, prawda (…) Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby Prezydent zażądał (? – przyp. F.Y.M.), że jego delegacja nie będzie leciała jednym samolotem, tylko np. trzema samolotami…” – najciekawsza wydaje się jednak ta uwaga (1’37”): „Zresztą dziwiły mnie też potem takie uwagi, prawda, czy takie zarzuty, że to było niefrasobliwe czy narażało na niebezpieczeństwo te… rzeczywiście utraty życia, te osoby, które tam leciały, ze strony rządu czy przedstawicieli PO, kiedy ta wizyta, która 3 dni wcześniej się odbywała, to gdyby wtedy była ta katastrofa, to jej skutki byłyby równie tragiczne, bo wszystkie najważniejsze osoby wtedy również leciały jednym samolotem. (…) Teraz z perspektywy czasu jesteśmy mądrzejsi i pewnie, gdybym teraz kiedykolwiek ja czy ktokolwiek z mojego otoczenia organizował tego typu podróż, to mielibyśmy gdzieś już w głowie ten przykład i raczej staralibyśmy się to inaczej zorganizować. Natomiast wtedy po pierwsze, nikomu nie przyszło do głowy, że w ogóle taka katastrofa jest możliwa (a Mirosławiec? – przyp. F.Y.M.).Wydawało się to czymś zupełnie fantastycznym – samoloty z prezydentami nie spadają, jak to ktoś powiedział. No to jest coś takiego, co się nie powinno, nie powinno wydarzyć. W związku z czym no tutaj nikt nie widział żadnego niebezpieczeństwa”.
Problem jednak w tym, że nie tylko 7 kwietnia nie leciał jeden tupolew z wszystkimi członkami delegacji Tuska, ale i „samoloty z prezydentami” zwykle „nie spadają z innego” powodu aniżeli ten, iż na pokładzie znajduje się głowa państwa. Ponadto, wbrew temu, co mówi były prezydencki minister, niebezpieczeństwo było i to całkiem realne, skoro dzień wcześniej pojawiło się ostrzeżenie Interpolu o możliwym ataku terrorystycznym na jeden z samolotów unijnych. To był wystarczająco poważny sposób, by nawet w ostatniej chwili, a więc właśnie na Okęciu, ze względów bezpieczeństwa dokonać zapobiegliwych manewrów z rozdzieleniem delegacji, a nawet ze skierowaniem Pary Prezydenckiej do innego samolotu aniżeli ten, którym miała planowo lecieć. Być może te manewry dokonane zostały bez wiedzy Sasina – powstaje jednak pytanie, kto, jeśli nie Sasin, mógł takimi roszadami na Okęciu dyrygować? Dowódca 36 Sp. Pułku?
Kto wydawał rozkazy wylotu takich a nie innych statków, kto kierował dziennikarzy do innego samolotu niż ten, którymi mieli lecieć, kto dbał o obieg informacji i o sprawne umieszczanie członków delegacji w maszynach? Czy była to osoba, która następnie poleciała wraz z delegacją, czy pozostała na Okęciu? Czy był to jakiś minister, czy też wojskowy? Rozkazy dotyczące wylotów wydaje załogom, rzecz jasna odpowiedniej rangi oficer, ale organizacją uroczystości zajmowała się przecież w dużej mierze kancelaria Prezydenta. Kto tego wszystkiego na Okęciu doglądał? Do tej kwestii jeszcze za chwilę wrócę.
Sasin rozwija kwestię „niedzielenia” delegacji w jeszcze bardziej zawiły i zagadkowy sposób: „Powiedzmy sobie też jeszcze jedną rzecz. Było bardzo wiele osób i instytucji zainteresowanych, żeby w tej delegacji uczestniczyć. Trudno mi sobie wyobrazić, by ten tupolew wiózł delegację i żeby w nim były puste miejsca (?? – przyp. F.Y.M.),żebyśmy podzielili tą delegację. Mamy 96 osób czy 90 osób i 45 leci jednym samolotem, a 45 drugim, a pozostałe miejsca są puste. No pewnie, gdyby było tak, że byśmy zdecydowali się na podział tejże delegacji i żeby ona leciała dwoma samolotami, no to te pozostałe miejsca też byłyby zapełnione, prawda. Bo były, mówię, kolejne osoby, które odeszły z kwitkiem, kolejne instytucje, które zgłaszały się…
Ja zresztą sam osobiście odbywałem wiele przykrych rozmów z osobami, które bardzo chciały tym samolo… w tej delegacji uczestniczyć, a którym po prostu tłumaczyłem, że nie ma fizycznie możliwości, bo nie ma miejsc w tym samolocie aż tylu. I pewnie byłoby tak, że i tak ten rozmiar katastrofy byłby taki. Być może zginęłyby inne osoby, prawda, wtedy, prawda. Natomiast tak czy tak, tak by to wyglądało. Ktoś mi zadał pytanie, czy tym jakiem, którym lecieli dziennikarze, nie mogła polecieć część delegacji, a czy dziennikarzy ja nie mogłem dosadzić do tego tupolewa, prawda, więc… dla mnie była to taka alternatywa, prawda, no trochę mi się stawia teraz pytanie: czy lepiej by było, gdyby zginął, prawda, dziennikarz, czy lepiej, żeby zginął poseł, prawda, czy generał. Naprawdę ja nie chciałem, nie chciałbym się stawiać w roli człowieka, który decyduje o życiu i śmierci kogokolwiek ani nikomu nie zazdrościłbym takiej roli. Tak czy tak rozmiar tej tragedii byłby tak duży, pewnie mielibyśmy inną listę ofiar”.
Z tego osobliwego doprawdy wywodu można by wyciągnąć absurdalne wnioski, że… katastrofa była jakoś „nieunikniona”, że rozdzielenie delegacji spowodowałoby śmierć równej (do podawanej), jeśli nie większej ilości osób – albo że poza drogą lotniczą innych dróg dla „wielu osób i instytucji” na uroczystości do Katynia nie było. I, nawiązując do tego, co na koniec wyrzekł Sasin, a nie umniejszając wagi czyjegoś życia, to jednak „lepiej” (choćby dla bezpieczeństwa kraju), by zginęło kilku dziennikarzy aniżeli sztab generalny wojska, sądzę. Przede wszystkim jednak, „usadzając ludzi” do samolotów (że się posłużę użytym przez niego określeniem), Sasin musiał raczej myśleć o życiu pasażerów i ich bezpiecznym dotarciu na miejsce, a nie o ich śmierci.
Skąd więc ten cały karkołomny wywód, jakby „wypadek” niemalże wisiał w powietrzu lub też unosił się jak zapach prochu nad bitewnym polem? Zadaniem organizatora takich uroczystości nie było „przewidywanie katastrof” i wróżenie z fusów, lecz takie zabezpieczenie przebiegu uroczystości, by zminimalizować jakiekolwiek zagrożenia. Jeśli zaś istniała groźba ataku terrorystycznego i Sasin o niej wiedział (no, chyba że nie zostałby o niej poinformowany), to pod żadnym pozorem nie należało „usadzać” pasażerów tak wysokiej rangi w jednym samolocie (i gdyby faktycznie tak postąpiono, to powinna się tym zająć prokuratura – oczywiście jakaś niezależna). W sytuacji takiego zagrożenia, należało też dodatkowo militarnie jakoś zabezpieczyć i przelot, i docelowe miejsca lądowania (jeśli i tego nie uczyniono, to znowu prokuratura będzie miała ręce pełne roboty i to na terenie samego 36 Sp. Pułku).
Jest także inne pytanie: ile miejsc miał dokładnie „prezydencki” tupolew (kwestię tę już długo i wciąż bez ostatecznego rezultatu drąży arturb (http://arturb.salon24.pl/308271,drobne-szczegoly))? Jeśli „maksymalnie 96”, to dlaczego, gdy pojawiła się 10 Kwietnia koło 11 godz. w mediach „zweryfikowana” informacja o „132 ofiarach katastrofy”,
a
nie wszczęto wielkiego rabanu, że przecież „aż tylu pasażerów” się na pokładzie „wyremontowanego” tupolewa NIE mogło mieścić i że coś w takim razie jest nie tak z tymi „powypadkowymi informacjami” od Ruskich? Co więcej, jak przypomniałem niedawno, jeszcze o 11.37 podawana jest w TVP Info „rozszerzona lista” zabitych 10 Kwietnia (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/05/rozszerzona-lista-polegych.html), uwzględniająca nazwiska takich osób jak T. Stachelski, M. Wierzchowski, A. Kwiatkowski itd.
2
(z których przecież niektórzy byli wtedy albo w Katyniu, albo na samym Siewiernym), a poza tym licząca 97 osób… bez nazwisk załogi i stewardess. Ktoś powie pewnie, że „przy tak wielkiej katastrofie” to „pomyłki” są możliwe. No ale chyba nie blisko 2 godziny „po wypadku” – w sytuacji, w której z WOJSKOWEGO lotniska wyleciały wojskowe samoloty prowadzone przez wojskowe załogi, a na ich pokład wsiadły m.in. najwyższe osobistości w kraju (wedle list, które (po starcie) natychmiast faksem powinny były być wysłane do ambasady, a w formie elektronicznej (choćby za pomocą telefonii komórkowej) przekazane do oczekujących na Siewiernym i w Katyniu).
Wróćmy na koniec na Okęcie. Dziennikarze „GP” pytają Sasina nieco wcześniej w tym obszernym wywiadzie: „Jak to było z organizacją tej delegacji? (…) Jak to się stało jednak, że wszyscy najważniejsi ludzie w państwie i to z obozu patriotyczno-niepodległościowego w większości (…) znaleźli się w jednej maszynie? I pan też poleciał – dlaczego pan jakiem poleciał?http://www.youtube.com/watch?v=AqzEd98xTJk&feature=related (od 2’36” materiału) – na co Sasin odpowiada, że nie poleciał jakiem, lecz pojechał samochodem. Skąd więc się pojawiła informacja o jego locie jakiem? „Pojechałem samochodem, byłem tam wcześniej.” Myślę, że skoro tak, to można to dość łatwo sprawdzić, tak by rozwiać wątpliwości – w dokumentacji jednego z punktów granicznych 9 kwietnia 2010 powinno być odnotowane, kto wjechał z dyplomatycznym paszportem na teren Białorusi, kierując się do Smoleńska. I ile to było samochodów z naszego kraju.
Jak zauważyła Joanna Mieszko-Wiórkiewicz w jednym ze swoich komentarzy (http://freeyourmind.salon24.pl/311197,wokol-zeznan-sasina-2#comment_4464195) Sasin tuż po godz. 9-tej (a więc po otrzymaniu wstępnych wieści o „wypadku” i gdy już przed cmentarzem w Katyniu zbierają się z borowcami i ruską milicją na Siewiernyj) dzwoni do swojej żony, uprzedzając ją, by się nie martwiła, gdyby coś niepokojącego w związku z nim usłyszała w mediach: „Trzeci telefon, który wykonałem, był telefonem do żony mojej informujący o tym, że coś się dzieje i żeby się nie denerwowała, jeśli usłyszy coś w mediach dotyczącego mojej osoby” (19’48” zeznań sejmowych). I to jest kolejna zagadka. Skoro bowiem pojechał dzień wcześniej samochodem z innymi pracownikami kancelarii, by dopilnować przygotowań, to chyba nie było żadnego powodu do niepokoju. Nawet, jeśli był błędnie wpisany na listę pasażerów tupolewa i umieszczony w saloniku II, to przecież NIE leciał? Ani tupolewem, ani jakiem, ani nawet CAS-ą. No bo z jakiego innego powodu miałaby się żona denerwować?
http://www.youtube.com/user/stanislaw10042010#p/u/85/t2SCcuFW8Pc Tu Olechowski raz jeszcze mówi o tym (12’46” materiału), że 7 kwietnia nie było lotu tupolewa do Smoleńska: „Ta delegacja nie przyleciała tupolewem, tym samolotem, który zazwyczaj jest wykorzystywany przez polski rząd do odbywania takich zagranicznych podróży, ale przyleciała innymi maszynami, użyczonymi przez wojsko transportowcami CAS-ami i jakiem. Wtedy powodem tej zamiany, rezygnacji z lotu tupolewem była awaria samolotu (…) To była ta sama maszyna (co 10 Kwietnia – przyp. F.Y.M.), być może ta usterka wystąpiła ponownie” (pytanie, czy on to wiedział, czy tylko domniemywał?).
http://www.youtube.com/user/stanislaw10042010#p/u/36/qHRftOjprYI (a tu już porządna, ruska relacja Olechowskiego z uznaniem dla ruskich mediów i władz etc., ale ok 6’26” materiału znowu powtarza on, że 7 kwietnia 2010 r. nie było w Smoleńsku tupolewa, tylko 2 CAS-y i jak-40).

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Lekcje z geofizyki na ziemi smoleńskiej: 07-11.04.2010 roku


01.06.2011 07:05

Czy satelita Geofizyczny TERRA/Modis i AQUA/Modis nie mylą się?Pora na I odsłonę.

Gdyby nie FYM i  Szlachetni Siostry i Bracia na Salonie24 nie byłoby tego opracowania.

Zainspirowany artykułem Redakcyjnym „Wstępniak” JK  tygodnik „Uważam Rze” str.5 z dnia 30 maja 2011 roku Wydawnictwo Rzeczypospolita

Cytuję:

… „W sprawie Smoleńska Polsce mogą tylko pomóc Polacy”.

Wczorajsza z dnia 31 maja 2011roku Notka FYM-a na FORUM Salon24 leży dokładnie w temacie, który analizuję od dwóch miesięcy.

Wykonano analizę porównawczą katastrofy lotniczej z dnia 22 sierpnia 2006 roku Tupolev 154 M RA-85185 linii lotniczej Pulkovo (170 ofiar niedaleko Donietska – patrz Wikipedia) w nawiązaniu do katastrofy lotniczej z dnia 10 kwietnia 2010 roku TU 154M 101 (96 ofiar niedaleko Smoleńska?).

< zdjęcie nr 1 >

Miejsce zderzenia TU 154 M RA-85185 z ziemią: miejsce katastrofy lotniczej w dniu 22 sierpnia 2006 roku.

Lekcje akademickie i repetytoria z geofizyki do odrobienia przed NAMI przed następnym egzaminem lub co najmniej kolokwium z najnowszej historii Polski: w sprawie kataklizmów jakie nas niespodziewanie dopadają nie tylko na Ziemi Smoleńskiej, ale także w innej tragicznych okolicznościach i formie np. powodzie stulecia Wisły w roku 2010 czy Odry w roku 1997.

Gdzie jest Rząd RP?

Chciałbym podziękować także Szlachetnym Braciom Rosjanom za inspirację do pracy twórczej oraz wybitnym Naukowcom Ośrodka NASA ze Stanów Zjednoczonych za narzędzia udostępnione nam zwykłym śmiertelnikom. Możliwości prowadzenia wnikliwych badań są przeogromne.

< zdjęcie nr 2 >

Na podstawie danych satelitarnych z teledetekcji satelitów geofizycznych TERRA i AQUA administrowanych przez NASA i uniwersyteckie ośrodki badawcze w Stanach Zjednoczonych należy stwierdzić co następuje:

< zdjęcie nr 3 >

< zdjęcie nr 4 >

1. W dniu 10 kwietnia 2010 roku w miejscu lokalizacji katastrofy Smoleńskiej u progu pasa startowego w odległości 300-500 m od początku pasa o współrzędnych geograficznych:

Punkt X:

GPS N: 54o 45’ 46” E: 32o 01’ 47”

W układzie dziesiętnym wg:

http://www.web4you.com.pl

Tj. lat N 54.823999929715957 i lon E 32.04987645149231

< zdjęcie nr 5>

NIE BYŁO , PODKREŚLAM NIE BYŁO POŻARU W PRZESTRZENI OTWARTEJ W MIEJSCU OFICJALNIE OKREŚLONYM JAKO MIEJSCE UPADKU I ZDERZENIA Z ZIEMIĄ TU-154 M No 101.

< zdjęcie nr 6 >

Obszar ten był obserwowany przez satelitę „TERRA” precyzyjnie wykrywający ogniska pożaru i pogorzeliska o podwyższonej temperaturze (satelita identyfikuje natężenie promieniowania w podczerwieni w jednostkach natężenia promieniowania od 0 do 100.00000, różnice temperatur podłoża z dokładnością 0,001 oC oraz aerozole (dymy) charakterystyczne dla źródeł ognia (np. biomasa- tj. pożar lasu czy paliw np. kerozyny) o godzinie:

08:00 UTC; 08:05 UTC; 09:40 UTC; 11:15 UTC

Terra meta data for 2010/100 (04/10/10)

X scale factor : + 0.7071157122264448

Ellipsoid : WGS84

UL lon: +21.4033; UL lat: 56.2312; UR lon: +33.6129; UR lat: +56.2312; LR lon: +49.7560; LR lat: +49.7560; LL lon: + 21.4033; LL lat: + 49.7560

< zdjęcie nr 7 >

Stwierdzono dnia 10 kwietnia 2010 roku ogniska pożaru na trasie przelotu między lotniskiem Witebsk a Smoleńsk – Punkty M-1 i M-2.

< zdjęcie nr 8>

Oraz dwa szczególnie osobliwe obszary pożaru XX i XXX


< zdjęcie nr 9>

Punkt XXX

Stwierdzono miejsca osobliwe o cechach gwałtownego pożaru paliw płynnych.

Miejsca te zostały zidentyfikowane i zarejestrowane w sposób bezpieczny z prezentacją na tym FORUM w kolejnej odsłonie.

Obecnie podaję dane współrzędnych geograficznych dwóch osobliwych miejsc pożaru w dniu 10 kwietnia 2010 roku.

Miejsce I: XX ( hipoteza na podstawie materiału dowodowego skala pożaru: odpowiada duży obiekt – TU 154M 101?)

N 54o 45’11.12” 32o 08’ 05.34”

Odległość od punktu „X”: 9523,00 m, kąt 146,12 o Google Earth wysokość terenu 189 m, wysokość punktu widzenia 7.85 km

Miejsce II: XXX ( hipoteza na podstawie materiału dowodowego skala pożaru: odpowiada średni obiekt – JAK 40?)

N 54o 50’49.97” 31o 46’ 43.58”

Odległość od punktu początek pasa strona zachodnia lotniska Sieviernyj ( w odległości ca 3 km od punktu „X”): 14834,02 m, kąt 99,75 o Google Earth wysokość terenu 195 m, wysokość punktu widzenia 24.85 km

W dniu 10 kwietnia 2010 roku za pomocą satelity geofizycznego TERRA/Modis i AQUA/Modis:

W obszarze Kozie Góry  w Lesie Katyńskim można było policzyć „ilość zniczy” zapalonych Podczas Uroczystości na Cmentarzu w Lesie Katyńskim na grobach pomordowanych Oficerów WP w roku 1940 i pozostawionych przez Pielgrzymów odwiedzających tego dnia to miejsce Pamięci do wypalenia się.

Analogiczną analizę można było dokonać dla dnia 7 kwietnia 2010 roku. Zostało to także zrobione.

Dzień 08 kwietnia był wyjątkowo spokojny poprzez brak ognisk pożarów w sąsiedztwie lotniska Sieviernyj i Jużnyj i miasta Smoleńsk oraz okolicach w promieniu ponad 30 km.

Ognisko pożaru w miejscu lub w pobliżu (sąsiedztwo od 0 do 1-1,5 km) miejsca X katastrofy TU 154M 101 fizycznie zaistniało mianowicie w dniu poprzednim tj. 09 kwietnia 2010 roku zidentyfikowane przez satelitę TERRA o godzinie:

< zdjęcie nr 10 >

08:55 UTC; 09:00 UTC; 10:35 UTC

Terra meta data for 2010/099 (04/09/10)

X scale factor : + 0.7071157122264448

Ellipsoid : WGS84

UL lon: +21.4033; UL lat: 56.2312; UR lon: +33.6129; UR lat: +56.2312; LR lon: +33.6129; LR lat: +49.7560; LL lon: + 21.4033; LL lat: + 49.7560

Pożar pozostaje nie wyjaśnioną zagadką. Czyżby to był dzień próby generalnej?

W dniu 11 kwietnia na Ziemi Smoleńskiej w okolicach Smoleńska oprócz pożarów z dnia 10 kwietnia, wystąpiły dogasające pożary i nowo zaistniałe ogniska pożaru w szczególności w obszarze trajektorii podejścia do lądowania na lotnisku Sieviernyj tj. „Na kursie i na ścieżce”:

Oto jeden z nich zanikających w dniu 11 kwietnia 2010 roku w wyniku przeprowadzonej akcji gaśniczej:

pożarów powstałych w rejonie Smoleńska w dniu 10 kwietnia 2010 roku

< zdjęcie nr 11 >

Obszar pożaru miejsce  XX w dniu 10 i 11 kwietnia 2010 roku

Prawa Fizyki Ziemi zależą tylko od Woli Stwórcy, a nie od człowieka!.

Jesteśmy coraz bliżej celu w dojściu do Prawdy.

Poszukiwania miejsca Tragedii Ofiar Katastrofy Smoleńskiej : 96 Poległych Pielgrzymów Narodu w drodze do Katynia w dniu 10 kwietnia 2010 roku, Zidentyfikowanych i Niezidentyfikowanych a Umarłych trwają.

Pozdrawiam Szanownych Czytelników

Materiały źródłowe:

http://web4you.com.pl/geofinder.php

http://neo.sci.gsfc.nasa.gov/ICE.html

http://www.federacja-katyn.org.pl/cmentarze_katyn.php

http://www.maplandia.com/russia/smolenskaya-oblast/smolenskiy-rayon/katyn/

http://www.federacja-katyn.org.pl/cmentarze_katyn.php

http://www.globtroter.pl/zdjecia/49999,rosja,smolenski,katyn,cmentarz,w,katyniu.html

http://www.maplandia.com/russia/smolenskaya-oblast/smolenskiy-rayon/katyn/

http://www.annefrankguide.net/pl-pl/bronnenbank.asp?aid=119314

Smoleńsk 10.04.2010

http://www.dailymotion.pl/video/xcwqw7_tragedia-w-smoleysku-ogon-tu-154m_news

http://www.mmtrojmiasto.pl/261132/2010/4/11/tragedia-w-smolensku–trojmiasto-w-zalobie-najnowsze-informacje?category=news

http://www.press.pl/~wwwadd/TragediaNarodowa/GazetaPomorska_11-04-2010.pdf

http://www.eastnews.pl/pictures/subject/id/00947968/section/news/bulletinId/7403

http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-pozar-samolotu-w-rosji-sa-ofiary,nId,315806

http://polish.ruvr.ru/2011/01/01/38521448.html

http://awiacja.blogspot.com/2011/05/jeszcze-o-katastrofie-i-62m-kosciuszko.html

http://awiacja.blogspot.com/2011_01_01_archive.html

PS. Za

http://www.altair.com.pl/start-5115

 

Lot ku śmierci

Edward Margański

Trudno uwierzyć, że nikt nie poniósł dotąd odpowiedzialności za doprowadzenie do katastrofy pod Smoleńskiem – nawet Bogdan Klich pozostaje ministrem. Co gorsze, w wielu mediach ton dyskusji o niej nadają ignoranci i ludzie złej woli. U nas o okolicznościach i wnioskach z katastrofy pisze wybitny polski konstruktor lotniczy i pilot – Edward Margański.

„W przypadku tragedii, która nas spotkała 10 kwietnia, również możemy wyodrębnić grupy zainteresowań. Obok najbardziej widocznych, czyli polityków i z oczywistych względów dziennikarzy, możemy wyodrębnić również i inne zbiory ludzi, które mogłyby i chyba powinny wyartykułować swoje oceny i poglądy. Jako swego rodzaju samozwaniec pozwalam sobie niniejszym wziąć udział w ogólnonarodowej dyskusji przede wszystkim jako ja, lecz również jako przedstawiciel tych, którzy lotnictwo traktują jako zawód, ale i jako powołanie, żeby nie powiedzieć misję. Uzasadnieniem powyższego jest po części fakt, że większość zawodowo pracujących kolegów z branży ma lub miała zakaz publicznego wypowiadania się na ten temat. Czy ów zakaz ma jakieś racjonalne uzasadnienie, to już inna sprawa. Wymądrzając się w niniejszym tekście na tak ważny temat przyjmijmy, że zajmujemy się nie plotkami, mniej lub bardziej prawdziwymi przeciekami, czy nieprawnie lub nieoficjalnie uzyskaną wiedzą. Oprzyjmy się na tym, co każdy obywatel III RP wie, lub gdyby chciał, to by się dowiedział. Tyle wstępu”.

lubczasopismo.salon24.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized