Monthly Archives: Czerwiec 2010

Są wnioski o przesłuchanie Tuska i Komorowskiego ws. katastrofy 10 kwietnia


Środa, 30 czerwca (17:33)

Berliński adwokat Stefan Hambura złożył w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wnioski o przesłuchanie Bronisława Komorowskiego oraz Donalda Tuska. Zostały one wysłane faksem. Adwokat sporządził je jako pełnomocnik syna Anny Walentynowicz oraz brata Stefana Melaka, którzy zginęli w katastrofie 10 kwietnia.

Jak pisze Hambura w uzasadnieniu dokumentów, przesłuchanie marszałka Sejmu i szefa rządu mają służyć m.in. ustaleniu, czy premier Władimir Putin lub inny członek jego rządu chciał znać listę polskiej delegacji na centralne uroczystości w dniu 10 kwietnia 2010 r. upamiętniające 70. rocznicę mordu na polskich oficerach, na której czele miał stać prezydent Lech Kaczyński.

Hambura chce, żeby w trakcie przesłuchań wyjaśniono, jak dokładnie wyglądały polsko-rosyjskie ustalenia co do sposobu prowadzenia śledztwa wyjaśniającego przyczyny i okoliczności katastrofy smoleńskiej.

Chcemy wyjaśnić, czy, a jeśli tak, to kiedy i w jakich okolicznościach, polskie władze dokonywały z władzami rosyjskimi uzgodnień dotyczących prowadzenia śledztwa według Konwencji Chicagowskiej, a nie na podstawie porozumienia polsko-rosyjskiego z 1993 roku lub innego porozumienia – np. zawartego ustnie tuż po katastrofie – tłumaczy Hambura.

Zdaniem adwokata nie można wykluczyć, że Rosjanie proponowali polskim władzom wspólne prowadzenie śledztwa na innych zasadach niż to przewiduje Konwencja Chicagowska. Według Hamnury, Polska mogła nie skorzystać z tej możliwości.

PAP, RMF FM

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Smoleńsk: Zignorowana obietnica prezydenta Miedwiediewa


Jarosław Kałucki 30-06-2010, ostatnia aktualizacja 30-06-2010 16:25

Wnioski o przesłuchanie premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego w sprawie smoleńskiej trafiły do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Złożył je berliński adwokat, reprezentujący rodziny dwóch ofiar katastrofy. Chodzi o przyjęcie procedury prowadzenia śledztwa, która de facto oddała je Rosjanom.

Mec. Stefan Hambura chce, by prokuratura ustaliła, czy marszałek Sejmu i pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski wiedział o telefonicznej rozmowie Donalda Tuska z premierem i prezydentem Rosji, tuż przed wylotem polskiego prezydenta 10 kwietnia do Smoleńska. Informację o niej Hambura znalazł na oficjalnej stronie internetowej polskiego rządu.

Dmitrij Miedwiediew zapewnił w niej, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich. Takie zresztą procedury przewidywało polsko-rosyjskie porozumienie z 1993 roku. Jednak stało się inaczej: po trzech dniach pracy ekip polskiej i rosyjskiej na miejscu katastrofy zapadła decyzja, by śledztwo prowadzone było według Konwencji Chicagowskiej. To uzależniło dostęp do dowodów polskim prokuratorom od decyzji organów Rosji.

– Co mogło się stać, że zmieniono zobowiązanie prezydenta Rosji wobec państwa polskiego, brzmiące niemal identycznie jak art. 11 porozumienia z 1993 roku? – pyta mec. Hambura.

Adwokat podkreśla w swoim wniosku, że wykonujący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski miał w zaistniałej sytuacji obowiązek nadzorowania i uczestniczenia w decyzji dotyczącej przyjęcia procedury prawnej. – W innym wypadku trzeba sprawdzić, czy Komorowski nie zaniedbał obowiązku dopilnowania realizacji zobowiązania prezydenta Rosji – zaznacza berliński adwokat.

Hambura złożył równocześnie wniosek o przesłuchanie premiera Donalda Tuska („Rz” pisała o tym 18 czerwca). Chodzi mu o ustalenie, czy polski premier dokonywał z Władimirem Putinem ustaleń w sprawie przyjęcia Konwencji Chicagowskiej do wyjaśniania przyczyn katastrofy, niedopuszczalnej zdaniem adwokata przy katastrofie samolotu wojskowego, jakim był formalnie TU-154 lecący 10 kwietnia do Smoleńska.

Hambura twierdzi, że są ku temu przesłanki i cytuje wypowiedzi Edmunda Klicha, pełnomocnika Polski akredytowanego przy Komisji Badania Wypadków Federacji Rosyjskiej, jaką składał 6 maja na posiedzeniu jednej z sejmowych podkomisji. Wynika z niej, że Rosjanie od początku naciskali na przyjęcie konwencji Chicagowskiej, a decyzja zapadła na szczeblu międzyrządowym.

– Bronisław Komorowski winien mieć wiedzę co do faktów, czy i przez kogo zostały poczynione międzyrządowe ustalenia, że odstąpiono od zapewnienia prezydenta Miedwiediewa – uważa mec. Hambura.

Premier Donald Tusk już wcześniej zapowiadał, że tak jak wszyscy urzędnicy państwowi zaangażowani w sprawę wyjaśniania katastrofy. A wniosek Hambury ocenił jako „polityczno – marketingową akcję na jego zawodowej drodze”.

Z kolei rzecznik rządu Paweł Graś wyjaśniał „Rz” w połowie czerwca, że zastosowanie porozumienia z 1993 r. do uregulowania współpracy organów wymiaru sprawiedliwości było niemożliwe, bo zawarli je ministrowie obrony, a nie sprawiedliwości.

Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Rodziny pytają o wrak


Środa, 30 czerwca 2010

Władze polskie powinny podjąć działania zmierzające do przekazania naszemu krajowi szczątków prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem – twierdzi Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 r. zrzeszające krewnych ofiar tej katastrofy.

Rodziny podkreślają, że choć upłynęły już trzy miesiące od katastrofy, to „śledztwo wyjaśniające jej okoliczności toczy się opieszale, z pogwałceniem wszelkich standardów, norm etycznych i humanitarnych”.

Jak powiedziała w „Aktualnościach dnia” Radia Maryja Jadwiga Gosiewska, matka posła Przemysława Gosiewskiego, początkowo prokuratura informowała rodziny ofiar, że wystąpiła z wnioskiem o wydanie wraku samolotu. Jednak później się okazało, że tego nie zrobiła. – Prosiliśmy prokuraturę o wyjaśnienie, czy zwróciła się o przekazanie szczątków samolotu. Początkowo, żeby nas uspokoić, powiedziano, że tak. W końcu, jak dowiedziała się jedna z pań, okazało się, że prokuratura tego nie zrobiła – podkreśla Gosiewska.

Dlatego stowarzyszenie zwróciło się z apelem do premiera Donalda Tuska i prokuratury wojskowej o „podjęcie działań mających na celu niezwłoczny zwrot dowodów rzeczowych w postaci szczątków samolotu Tu-154”. Bliscy ofiar tragedii smoleńskiej podkreślają, że „szczątki te mają istotne, a być może decydujące znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy”.

Jeden z członków stowarzyszenia Andrzej Melak, brat zmarłego Stefana Melaka, prezesa Komitetu Katyńskiego, podkreśla, że zbadanie szczątków samolotu „przyczyni się również do weryfikacji czy wręcz wykluczenia niektórych wersji kryminalistycznych stworzonych w toczącym się postępowaniu karnym, co pozwoli na szybsze ustalenie przyczyn katastrofy”. Rodziny skupione w nowo powstałym stowarzyszeniu podkreślają, że będą walczyć o ujawnienie całej prawdy o okolicznościach katastrofy. – Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to walka łatwa, ale też wiemy, że nie możemy jej nie podjąć z poczuciem walki o prawdę – podkreśla Magdalena Merta, wdowa po Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury. Podkreśla, że rodziny sprzeciwiają się wszelkim próbom utajniania. – Chcemy zadawać głośno pytania, by nie zamykano nam ust. Co tam jest do ukrycia, że nie wpuszcza się polskich archeologów? – pyta Merta. – Będziemy chcieli ekshumować, przynajmniej niektórzy, naszych bliskich. Sporo rodzin ma wątpliwości, czy pochowano właściwe osoby – dodaje, zwracając uwagę, że Rosjanie nie chcieli honorować polskich próbek DNA. – Uważamy, że mamy pełne prawo pytać, czy ich zabito, bo to my cierpimy i to my po nich płaczemy – stwierdziła wdowa po wiceministrze kultury. Również Jadwiga Gosiewska uważa, że jest wiele elementów świadczących, że nie był to zwykły wypadek spowodowany zbiegiem szeregu nieszczęśliwych okoliczności. – Prezydent Lech Kaczyński był jednym z najsilniejszych obrońców interesów narodowych i trudno uwierzyć w śmierć najważniejszych osób w państwie tylko z powodu nieszczęśliwych okoliczności – ocenia.

Melak podkreśla, że pytania, co tam się stało i czy władze polskie będą dążyły do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej tragedii, są „fundamentalnymi pytaniami” dla wszystkich rodzin ofiar.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Archeolodzy wyjadą do Smoleńska dopiero po wakacjach


Środa, 30 czerwca (15:16)

15 września – to pierwszy możliwy termin wyjazdu polskich archeologów na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Takie uzgodnienie zapadło podczas spotkania ministra Michała Boniego z szefem Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk.

Przypomnijmy, o wyjeździe archeologów minister Boni mówił 5 maja, czyli prawie dwa miesiące temu. Dziś w rozmowie z reporterem RMF FM Mariuszem Piekarskim – podkreśla, że ekspedycja za kolejne dwa miesiące wciąż ma sens. Jak tłumaczy, pierwotnie majowy wyjazd i tak miał być tylko krótkim rekonesansem. Naukowcy mieli wrócić na miejsce na dłuższe badania dopiero później.

Po drugie – jak mówi Michał Boni – upływający czas może działać na korzyść archeologów. Czas, deszcze… pewne rzeczy się odkrywają. Z punktu widzenia efektów tego przedsięwzięcia, tak jak twierdzą fachowcy, to optymalny termin – uważa minister.

Archeolodzy mają wyjechać między 15 września a końcem października. Wcześniej nie mogą, bo członkowie ekipy mają zaplanowane swoje prace wykopaliskowe. Po drugie, lato to najgorszy okres na badania terenowe: teren katastrofy będzie po prostu mocno zarośnięty – zaznacza Boni.

Minister zapewnia, że nie chodzi o trudności organizacyjne, choć nawet dziś wiceminister spraw zagranicznych ostatecznie ustalał w Moskwie, jaki charakter będzie miała jesienna ekspedycja archeologów.

Mariusz Piekarski

RMF FM

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Rosjanie dali polskim archeologom zielone światło na wyjazd do Smoleńska


Środa, 30 czerwca (08:26)

Jest zgoda rosyjskiego MSZ, by polscy archeolodzy przeszukali miejsce katastrofy pod Smoleńskiem. Ale ich badania nie będą miały statutu poszukiwań archeologicznych – dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”.

Według informacji „Gazety” dzisiaj szef Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie spotka się z Michałem Boni, przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów. Ustalą ostateczny termin wyjazdu polskich archeologów do Smoleńska. Boni przed spotkaniem nie chciał tego komentować.

Nieoficjalnie wiadomo, że pokonano już wszystkie przeszkodowy formalne i ze strony rosyjskiego MSZ jest zgoda na badania. Problem polegał na tym, że na prace archeologiczne na terenie Rosji potrzeba ogromnej ilości zgód, dlatego ustalono, ze polska grypa pojedzie tam jako ekipa badaczy ekspertów i nie będzie to przedstawione jako ekspedycja archeologiczna – tłumaczy „Gazecie Wyborczej” informator z rosyjskiego MSZ.

Gazeta Wyborcza, RMF FM

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Pilot zeznaje inaczej niż kontroler?


Katarzyna Borowska , Michał Szułdrzyński 29-06-2010, ostatnia aktualizacja 30-06-2010 03:31

Wieża w Smoleńsku podała Tu-154, by zszedł na wysokość zaledwie 50 m – informują „Wiadomości” TVP 1

Wieża w Smoleńsku podała pilotom prezydenckiego Tu-154, gdy dolatywał do lotniska: „zejdźcie do 50 metrów”. Tak wynika z zeznań pilota jaka-40, porucznika Artura Wosztyla, złożonych w prokuraturze, które ujawniły „Wiadomości”.

Jak-40 z dziennikarzami na pokładzie wyleciał z Warszawy 10 kwietnia przed prezydencką maszyną i wylądował w Smoleńsku ok. godz. 7.20.

Zeznania Wosztyla istotnie różnią się więc od tego, co powiedział w prokuraturze Paweł Plusnin, kontroler lotów w Smoleńsku. Miał on stwierdzić, że zabronił schodzić pilotom prezydenckiego samolotu poniżej 100 m. Na tej wysokości piloci i wieża mieli ewentualnie podjąć decyzję, czy kontynuować lądowanie.

– Gdyby się okazało, że te informacje są prawdą, to są to bardzo istotne zeznania – ocenia mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin pięciu ofiar katastrofy. – Z ujawnionego stenogramu zapisu z czarnych skrzynek wynika bowiem jednoznacznie, iż piloci otrzymali komendę, by nie zniżać się poniżej 100 metrów. Gdyby więc wieża wydała komendę o zniżaniu do 50 metrów, to powstaje radykalna sprzeczność, która będzie miała wpływ na ustalenie przyczyny katastrofy i roli kontrolerów lotu.

Zdaniem Rogalskiego te informacje budzą także „poważne wątpliwości co do wiarygodności stenogramu z czarnych skrzynek, który został przekazany przez stronę rosyjską”.

Ze stenogramu wynika, że wieża alarmowała pilotów

Tu-154 o konieczności poderwania samolotu, dokładnie, gdy znalazł się na wysokości 50 m.

Skąd Wosztyl wiedział, jakie polecenia kontrolerzy wydawali załodze prezydenckiej maszyny? Miał włączone radio, więc słyszał rozmowę prowadzoną w języku rosyjskim. Miał też słyszeć, że pilotom Tu-154 podano widoczność na lotnisku 400 m.

Z naszych informacji wynika również, że Wosztyl, który zeznania w warszawskiej prokuraturze wojskowej składał 21 kwietnia, mówił także o wysokości lotu rosyjskiego iła. Ta maszyna miała wylądować w Smoleńsku przed polskim Tu-154 (ostatecznie odleciała na inne lotnisko).

Wosztyl miał zeznać, że widział, jak ił przelatywał nad lotniskiem Siewiernyj na wysokości około 30 – 40 m. Jednak rozmowy wieży z załogą nie słyszał, ponieważ miał wtedy wyłączone radio. Nie słyszał więc również, na jaką wysokość zejścia umówił się kontroler z załogą rosyjskiego samolotu.

– Nie mogę udzielać żadnych informacji na temat moich zeznań w prokuraturze – powiedział „Rz” porucznik Wosztyl.

Z prokuraturą nie udało nam się wczoraj skontaktować.

– Trudno na podstawie takiego jednego szczegółu wyciągać jakiekolwiek wnioski – mówi wdowa po prezesie IPN Zuzanna Kurtyka, jedna z inicjatorek stowarzyszenia skupiającego rodziny ofiar – „Katyń 2010”. Wczoraj stowarzyszenie zaapelowało o podjęcie działań na rzecz przekazania Polsce wraku samolotu Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Tymczasem prokuratura ogłosiła, że ma „część zegarka” takiej samej marki, jaki należał do zmarłego w katastrofie prezesa NBP. To reakcja na wczorajszą informację „Dziennika Gazety Prawnej” o tym, że wdowa po Sławomirze Skrzypku złożyła zawiadomienie o zaginięciu złotego zegarka i spinek męża.

Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Pilot jaka słyszał rozmowę wieży w Smoleńsku z załogą tupolewa


Wtorek, 29 czerwca (21:18)

Wieża w Smoleńsku podała Tu-154, by zszedł na wysokość zaledwie 50 m – informują „Wiadomości” TVP. Dziennikarze powołują się na zeznania pilota Jaka-40, który 10 kwietnia rano lądował w Smoleńsku. Ich treść znacząco różni się od zapisów stenogramów z czarnych skrzynek, które przekazali Polsce Rosjanie.

Porucznik Artur Wosztyl przez radio słyszał rozmowę pilotów z wieżą w Smoleńsku. Słyszałem, iż kontroler lotniska poinformował załogę tupolewa o widzialności 400 metrów. I jeszcze słyszałem, jak mówił do nich, żeby nie schodzili poniżej 50 metrów – jak nie zobaczą lotniska, odeszli na zapasowe – można przeczytać w zeznaniach.

Ze stenogramu z czarnych skrzynek wynika, że wieża poleciła pilotowi tupolewa podjąć decyzję o lądowaniu na wysokości 100 metrów. Tuż po tym fragmencie, rosyjskim śledczym nie udało się rozszyfrować półtorej minuty nagrania. Możliwe, że właśnie w tym momencie wieża koryguje wysokość decyzji do 50 metrów. A to wiązałoby się z ogromnym niebezpieczeństwem.

Eksperci ewentualną decyzję o zejściu na 50 metrów nazywają niezrozumiałą i bardzo niebezpieczną, zwłaszcza przy panującej w Smoleńsku pogodzie i w dolinie, w którą tuż przed lotniskiem znalazł się rządowy samolot.

RMF FM

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized