Monthly Archives: Styczeń 2011

Rozbiórka kłamliwego raportu MAK na czynniki – część 5


Polon210, 27 stycznia, 2011 – 00:15

Wykresy z FDR podawane w raporcie MAK to bezczelny kant! Udowodnię na prostym przykładzie, że KGB zakpiło nie tylko z nas, ale i z profesjonalistów!

Cytowałem w cz. 4 mojej polemiki z raportem MAK zapis rejestratora parametrów lotu by wykazać nierzetelność, ale przeoczyłem fakt całkowicie go dezawuujący!

Weźmy podstawowy wykres, choć moje odkrycie potwierdza się także na kolejnych, bo sprawa jest ewidentna- zerknijcie powtórnie na podane odnośniki do językowych wersji Raportu:

1)            rosyjskiej (również w polskiej wersji) – str75 raportu

http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/files/tu154m_101/finalreport_rus.pdf

2)            angielskiej – str 66 tej wersji raportu

http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/files/tu154m_101/finalreport_eng.pdf

Zobrazowano dwa istotne parametry „feralnego” lotu: wysokość przelotowa ok 10000m i prędkość przelotowa ok 550km/h. Czas przelotu ok 1h14min z tego wykresu nie wynika bo ma błędną skalę czasu, ale na stronie następnej (67-wersja ang i 76 wersja rus) jest on już naniesiony na poprawną skalę. Gdzie więc jest „myk”?

Tu154 lecący z prędkością przelotową 550km/h nie mógł przebyć dystansu ok 800km (Warszawa- Smoleńsk) w tym czasie!! Z prostego mnożenia wyszłoby jedynie ok 680km, ale przecież na początkowym a szczególnie końcowym odcinku (krążenie nad Smoleńskiem i ustawione 280km/h na autopilocie) leci znacznie wolniej co zaniża średnią.

Podane dane nie trzymają się kupy- co więc jest na pewno przekłamane? Prędkość przelotowa Tu154M na typowej wysokości przelotowej 10km (jak w locie 10 kwietnia) wynosi 850-900km/h! Pewnie, że ten model może latać wolniej, ale przy i tak relatywnie ogromnym zużyciu paliwa byłoby to czystym marnotrawstwem- tak został zaprojektowany i tak jest użytkowany:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Tu-154

Vmax=950km/h ale z praw aerodynamiki (m.in. zastosowany skos skrzydeł) wynika w.w. optymalna prędkośc przelotowa 850-900km/h

Skoro dane z raportu MAK to herezja, to jaką stawiam tezę? mhm – gdyby przyjąć, że lot PLF-101 (prezydencki- odpowiednik Air Force One w nomenklaturze USA) odbył się samolotem Jak40 i zaczął się wcześniej niż 7:27 to… by się te dane z wykresu bardziej trzymały kupy!!

Spójrzmy na dane techniczne samolotu Jak40:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jak-40

Dla dociekliwych powiem, że ogólnie ten wariant pasuje z małą korektą, że Jak40 ma Vmax=510km/h (ale może zamontowano w naszych rządowych trochę mocniejsze silniki) i jeszcze taki szczególik odnośnie max pułapu – dla Tu154 podaje się 12100m a dla Jak40 12300m. Patrzcie na wysokość próbnego lotu 6.04 na w.w. wykresie – prawie 12500m – Tu154 to był czy Jak40?

Żeby być uczciwym daję odnośnik do artykułu zawierającego dywagację jakim samolotem odbył się lot PFL-101 10 kwietnia 2010 r.

http://www.niepoprawni.pl/blog/2620/dwa-jaki-i-tupolew-kolejno-530-650-727

Czytajcie, analizujcie, wyciągajcie wnioski i pamiętacie – wciąż trwa wojna o wszystko- nic nie wolno przeoczyć ani zaniedbać!

Uwaga – sprostowanie!

W sprawie wizualizacji prędkości przelotowej tym razem wprowadziłem niechcący przekłamanie co niniejszym prostuję:

Na wykresie zaprezentowano prędkość IAS (Instrument Air Speed), tzn. wzgl. powietrza. By uzyskać TAS, czyli rzeczywistą prędk. wzgl. ziemii należy zrobic korektę o współczynnik ok 1,65 (właściwy dla podanej wysokości przelotowej) – co da ok 900km/h i znosi wątek sprzeczności pomiędzy przebytym dystansem a podaną prędkością przelotową.

Wszystko inne o czym pisałem podtrzymuję, a podkreślam że w.w. sprostowanie dotyczy interpretacji wykresu (str 75 rus i 66 ang) wartości na osi Y (prędkość) – skalowanie osi X jest w oczywisty sposób przekłamane o czym pisałem w 4 cz. Cyklu!

Jeżeli chodzi o wagę przekłamań, to niewątpliwie takim „kłamstwem założycielskim” raportu MAKmającym uzasadniać zgładzenie 96 osób jest „dogmat Amielina” o fatalnym kapotażu PLF-101 na skutek ścięcia brzozy- nie mającym oparcia w fizyce- polecam naukowe podejście, które prezentuje na swojej stronie prof. Dakowski w kilku artykułach:

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2633&Itemid=110

niepoprawni.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Dlaczego zamilkł komputer pokładowy


2011-01-26 18:03

Według raportu MAK, zanik zasilania i zamrożenie pamięci komputera pokładowego FMS samolotu Tu-154 nastąpiły 15 m nad poziomem lotniska. Komputer przestał działać o godz. 10.41.05. Dokładnie w tym samym czasie miało dojść do zniszczenia samolotu wskutek rozbicia o powierzchnię ziemi.

Z raportu MAK wynika, że moment zderzenia tupolewa z ziemią, który miał być bezpośrednią przyczyną zniszczenia maszyny, pokrywa się z chwilą „zamrożenia pamięci” komputera. Problem w tym, że samolot nie mógł być 15 m nad poziomem lotniska i jednocześnie rozbijać się o ziemię na wysokości pasa startowego lub tuż nad nim (Tu-154 uderzył w ziemię w miejscu znajdującym się między 0 a 5 m nad poziomem lotniska). Co jest więc powodem tych sprzeczności i która wersja gen. Tatiany Anodiny jest zgodna z prawdą?

Na stronie 119 polskiego tłumaczenia raportu MAK jest napisane: „Zanik zasilania FMS („zamrożenie” pamięci) nastąpiło o 10.41.05, na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów (~270 km/h), w punkcie o współrzędnych 54°49,483” szerokości północnej, i 032°03,161 długości wschodniej”.

Uderzył w ziemię, a potem w drzewa…

– Gdy nastąpił zanik zasilania FMS, polski Tu-154 M znajdował się około 80 m przed miejscem pierwszego zderzenia z drzewami, 600 m od progu pasa. Tak wynika z obliczeń po zniwelowaniu błędu odchylenia i przedłużenia prostej linii podanych przez MAK błędnych współrzędnych – mówi „GP” K.M. (nazwisko i imię do wiadomości redakcji), mieszkający dziś za granicą wojskowy związany z kontrolą radiolokacyjną przestrzeni powietrznej, ekspert sejmowego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

Te obliczenia jeszcze bardziej podważają wersję MAK, według której w czasie, gdy „wysiadł” komputer, samolot roztrzaskał się o ziemię. Skoro zanik zasilania FMS nastąpił 80 m przed pierwszym zderzeniem tupolewa z drzewami, należałoby – trzymając się wersji Rosjan – przyjąć, że samolot najpierw uległ zniszczeniu, a dopiero potem… zderzył się z drzewami.

– Co więcej, podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się komputera pokładowego FMS dzieli różnica ok. 800 m, choć powinno to być to samo miejsce – dodaje K.M.

Współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot (dokładnie: współrzędne środka tej strefy), to według MAK 54ľ49.450’N i 32ľ03.041’E (str. 88 tłumaczenia polskiego raportu MAK). Natomiast współrzędne miejsca zatrzymania się komputera pokładowego FMS – 54°49,483” N i 032°03,161” E (str. 117 polskiego tłumaczenia raportu MAK).

Informacje te odczytali Amerykanie, bo w rządowym tupolewie zainstalowany był FMS produkcji USA.

Co uszkodziło komputer?

Najprostszym wyjaśnieniem, na które wskazuje ten sam czas „zamrożenia pamięci” komputera i zniszczenia samolotu (10.41.05), jest hipoteza przerwania pracy FMS w wyniku katastrofy. Jak wyjaśnialiśmy – katastrofa ta musiałaby jednak nastąpić 15 m nad poziomem lotniska i w sporej odległości od miejsca rozbicia się maszyny, co wymagałoby założenia „teorii spiskowej”, czyli np. wybuchu bomby na pokładzie. Czy są inne wytłumaczenia?

– Komputer pokładowy przestaje działać wtedy, gdy „siada” energetyka. Być może rozpadł się środkowy silnik, wówczas odpadła prądnica, co spowodowało brak zasilania. Jednak bez poznania zapisów oryginałów czarnych skrzynek nie sposób rozstrzygnąć, co mogło być tego przyczyną – mówi „GP Janusz Więckowski, wieloletni pilot Tu-154.

Czy awaria komputera mogła spowodować zablokowanie systemu sterowania samolotem lub wpłynąć na pracę silników bądź też uniemożliwić wykonanie manewru odejścia na drugi krąg, który rozpoczął kpt. Protasiuk?

– Awaria komputera pokładowego nie wpływa bezpośrednio na możliwość zapanowania pilotów nad maszyną ani na zachowanie się samolotu. Komputer nie steruje samolotem, jest jednak bardzo ważnym urządzeniem pomocniczym. Nowoczesny amerykański system komputerowy umożliwia bezpieczne i dokładne ustawienie podejścia – mówi kpt. Więckowski.

Przypomnijmy, że do komputera Tu-154 wprowadzono na podstawie błędnych kart podejścia dostarczonych przez Rosjan nieprecyzyjne współrzędne lotniska, niewskazujące środka drogi startowej. Jak powiedział „GP” Krzysztof Zalewski z miesięcznika „Lotnictwo”, „pilot, planując lot, wprowadził do GPS dane z otrzymanych od Rosjan kart podejścia. Komputer wyprowadził go idealnie w punkt, w którym nie było lotniska”. Co jednak stało się potem?

– Trudno powiedzieć, bo informacja, że FMS przestał działać w momencie zniszczenia samolotu, choć przerwanie pracy komputera nastąpiło na wysokości 15 m nad poziomem lotniska, jest faktycznie dziwna – mówi Krzysztof Zalewski.

– Może dano do badania w USA urządzenia z innego samolotu? – zastanawia się Marek Strassenburg Kleciak, pracujący w Niemczech ekspert ds. nawigacji satelitarnej.

Maciej Lasek, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, której przewodniczy minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller, mówi „GP”, że komisja zajmuje się tym problemem.

– Niedługo przedstawimy nasze stanowisko w raporcie komisji. Wcześniej nie chcę tego komentować – stwierdza w wypowiedzi dla „GP” Maciej Lasek. Poprosiliśmy, by ekspert komisji powiedział, czy jest sprzeczność w raporcie MAK w tej kwestii.

– Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo zająłbym wówczas stanowisko dotyczące tego problemu, a nie chcę teraz tego robić – odpowiada Maciej Lasek.

Wystąpienie nagłego braku zasilania i „zamrożenia” pamięci komputera pokładowego FMS 15 m nad poziomem lotniska to kolejna niewiadoma i kolejny niejasny punkt w rosyjskiej wersji tłumaczącej przyczyny katastrofy.

Gazeta Polska

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Rozbiórka kłamliwego raportu MAK na czynniki – część 4


Polon210, 25 stycznia, 2011 – 01:40

„Mądre wykresy” z FDR zawarte w raporcie MAK są być może mistyfikacją, a na pewno nie profesjnalnymi wydrukami analitycznymi!

Zastanawiając się nad dyskutowanym na blogach domniemanym próbnym lotem do Smoleńska w przeddzień katastrofy o czym pisał m.in. Alef-1

http://www.niepoprawni.pl/blog/3290/tajemnica-lo…

zidentyfikowałem w spornym dokumencie nieliche dziwności.
w tekście raportu stoi, że w dniach 1.04 do 10.04 Tu154-101 wykonał 10 lotów: przedostatni jakoby do Pragi 8.04 i powrót przed północą, 9-go jakoby nigdzie nie leciał – feralny 10go…
Jeżeli ojciec stewardessy się nie myli, to nie dziwiłby próbny lot 9-go – byłby oblot po naprawie owiewki radaru (kolizja z ptakiem przy powrocie z Pragi) a jakieś przygotowania do lotu HEAD 10-go załoga pisemnie zameldowała – raport choć dociekliwie tropi wszelkie niedoróbki i zaniechania załogi tego akurat wątku dziwnie nie drąży!

Jeżeli próbny lot 9.04 jednak się odbył, to by znaczyło, że zapis z FDR (str 66 w wersji ang i 75 w wer rus/pol) został sfałszowany – zrobić by to było nietrudno (wykasowanie taśmy na stosownym odcinku), równie łatwo byłoby udowodnić fałszerstwo- potrzebna tylko i aż oryginalna taśma z rejestratora z niewytłumaczalnie długim odcinkiem pomiędzy lotami nr 8 i 10 zawierająca pusty zapis (te rejestratory zapisują do 30 godz lotu – jak nie leci to taśma się e nie przesuwa!)
To mogą łatwo stwierdzić prokuratorzy analizując stan oryginalnej taśmy.
Ja znalazłem na w.w. zapisach nastpującą nieprawidłowość wskazującą, że były edytowane (nie są oryginalnym wydrukiem z programu WinArm32) – skala czasu jest dobowa a nie 10 dniowa jak widnieje w interpretacji lotów, przy czym w wersji:
1) rosyjskiej (również polskim tłumaczeniu) zapis obejmuje ok. dobę od godz od 19-ej do 21 –str75 raportu
http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/fi…

2) angielskiej – również trochę ponad dobę od godz 1 do 3 – str 66 tej wersji raportu
http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/fi…

Co chcę wykazać przez ujawnienie kolejnej nierzetelności Raportu?
że jak na potrzeby śledztwa prokuratorskiego to nie jest on wart funta kłaków – KGB-owcy – oddawać nam dowody w tej sprawie – teraz zaczniemy prawdziwe śledztwo!!

niepoprawni.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Zamach był tylko preludium…


jwp, 23 stycznia, 2011 – 23:03

Im bardziej wytężasz wzrok, tym gorzej widzisz.

Kilgore Trout napisał kiedyś opowiadanie w formie rozmowy między dwoma drożdżami. Spożywając cukier i dusząc się we własnych ekskrementach dyskutowały nad celem życia. Z powodu swojej ograniczonej inteligencji nie wpadły na to, że robią szampana.
Kurt Vonnegut – Śniadanie Mistrzów

„Dojutrkowe” myślenie zrobiło karierę również w Polsce, skrócenie perspektywy myślenia do konsumpcji i wygody życia tworzy kolejne pokolenia konformistów gdzieniegdzie poprzetykanych lewakami, z ich zielono-bachanaliczną wizją świata.

Warto jednak popatrzeć w przyszłość, w końcu to my ją tworzymy, również dla naszych dzieci.

W najbliższym latach będziemy świadkami tego co było prawdziwym celem Zamachu w Smoleńsku. Zamach był tylko Preludium do większej kompozycji jaką napisali specjaliści z „Bratniego Kraju”.

POLSKA – Na ulicach, czy w Pałacu ?

Polska w dalszym ciągu jest polem rozgrywki między mocarstwami, to nic nowego. Natomiast gra toczy się o najwyższą stawkę. Dlatego też Rosja zagrała va banque. Powierzchnia wody którą widzimy skrywa w swej głębi muliste dno. Szczególnie dla Donalda Tuska. Kolejne wrzutki z Rosji niekoniecznie będą oficjalne.

Od 1989 roku Rosja nie czuje się  najlepiej, gospodarczo i politycznie. Ale najgorzej czują się Rosyjskie Rody Dynastyczne, ci którzy przez dziesiątki lat rządzili i dzielili w Rosji i na Świecie. Nie jest im w smak rozpad ZSRR i bloku Europy Wschodniej i od lat nie ustają w staraniach by przywrócić dawny ład z nowym obliczem i pod nowym szyldem. W tym dziele wspomagają ich rosyjskie agentury w krajach „Starej Unii”. Są to wytrawni gracze, często osoby zajmujące wysokie stanowiska administracyjne i rządowe. Plan jest tak prosty, jak intencje Rosji. Zawsze agentura wykorzystywała w swojej grze ekonomię i gospodarkę, teraz jest to główne narzędzie.

Wkrótce dobiegnie końca prywatyzacja w Polsce, za chwilę „nie będzie nic”, a potem nowi właściciele połączą przejęte firmy w wielkie konsorcja by w końcu oddać je w ręce rosyjskiego „kapitału”. Ten temat poruszałem już ja i wielu blogerów i dziennikarzy, Polacy jednak w dalszym ciągu nie czują zagrożenia jakie płynie z układu znanego choćby z historii Polski – „Wasze ulice, nasze kamienice”. Żadne szanujące się Państwo nie traci kontroli nad bankami i gospodarką swojego kraju na rzecz politycznych i ekonomicznych wrogów. Cóż, dopóki społeczeństwo nie zostanie do końca pozostawione na łasce obcego kapitału przez Swoje Państwo, dopóty będzie trwało w letargu tanich pożyczek, kolorowych gazet i papki jaka wlewa mu się do głowy na własne życzenie z mainstreamowcyh mediów. Nie dajmy się zaprosić pod prysznic przez miłego i dobrze zbudowanego kolegę, niestety my jesteśmy już na etapie schylania się po mydło, a ból po wydymaniu nas przez „Naszą Władzę” przy pomocy sąsiadów będzie trwał przez długie lata.

Na naszych oczach rozgrywa się kolejna odsłona wieloaktowej sztuki. Konflikt między Polską, a Rosją, wewnętrzny konflikt w PO to przygrywka, a prawdziwa gra nie toczy się tak jak myśli Premier na boisku. Nawet w Lidze Okręgowej wynik meczu ustala się poza boiskiem, a co dopiero w Ekstraklasie.

Loża Moskiewska, prawdziwa władza w Rosji, ma zamiar doprowadzić do nowego rozdania w polskiej polityce i trwałej destabilizacji w Polsce i państwach byłej Europu Wschodniej. Najprostszą metodą jest rozdrobnienie sceny politycznej i pogłębienie podziałów w społeczeństwie. Zarówno ekonomicznych, obyczajowych jak i światopoglądowych. Od lat dzielnie trwają na posterunku pożyteczni idioci z wiodących gazet, stacji radiowych i telewizyjnych, środowisko artystyczne i naukowe. Są tak w sobie zadufani, iż uwierzyli w niezależność swoich procesów myślowych i działania, że nie widzą, a co więcej nie chcą widzieć, jak są sterowani i rozgrywani, jak pięknie służą Loży Moskiewskiej i jej delegaturze na zachodzie Europy. Gdy się obudzą i przetrą oczy ze zdziwienia, będzie za późno. Za późno na słowo „Przepraszam” lub na ucieczkę pod skrzydła mocodawców, którzy mają ich tam gdzie ich miejsce.

Niezadowolenie społeczne narasta, coraz więcej ludzi odwraca się od PO i przestaje im wierzyć. Młodzi ludzie bez przyszłości, po szkołach średnich, po studiach dojrzeją wkrótce do kolejnej „wiosny ludów”. Uśpienie i zepchnięci w niebyt polityczny robotnicy i bezrobotni dołączą do nich. Nie zapominajmy też, iż w takich chwilach nawet tzw. Kibol ma Polskie Serce. Frustracja 21 lat „PseudoTransformacji” doprowadzi do wrzenia w kraju, a na pierwszy ogień pójdą świątynie AntyPisa, medialne światynie i kamień na kamieniu nie zostanie z tych Pałacy IV Władzy. I tak by sobie życzyła Rosja. To dla nich wymarzony scenariusz. Polska zajęta swoimi sprawami, Europa walcząca z kryzysem, Ameryka pod nieudolnymi rządami politycznie poprawnego Baracka OBAWY, konflikty lokalne i międzynarodowe, toż to Raj dla służb, wymarzone, naturalne środowisko.

Gdyby jednak w Polsce zachowano zimną krew, to znajdzie się jakiś nowy Ryszard C., tym razem Radiomaryjny zwolennik PiS-u w podeszłym wieku z odpowiednim życiorysem, który zamachnie się na Prezydenta. Ale to już ostateczność. W pierwszej wersji Donald Tusk zostanie odsunięty od władzy by przetrwało PO i wzmocnił się Prezydencki Namiestnikowski Obóz Promoskiewski, który to będzie dzielnie stał na straży interesów Loży w Polsce. Być może PO nie będzie w stanie utrzymać władzy, i paradoksalnie to dla nich najlepsze wyjście. Wrócą do roli „konstruktywnej opozycji” wspieranej przez niezależne media i „elyty intelektualne” o czerwonym zabarwieniu. A Polska gospodarczo przeorana i będąca tylko formalnie gospodarzem, będzie zarządzana przez nowych, a właściwie starych właścicieli.

Upadek Unii Europejskiej.

Rozpad Unii Europejskiej i Strefy Euro spowoduje pogłębienie kryzysu gospodarczego w Europie oraz olbrzymią falę protestów społecznych co przy rosnącej aktywności środowisk lewackich, nacjonalistycznych i islamskich doprowadzi do potężnej destabilizacji w naszym regionie. Siły zbrojne NATO zostaną osłabione przez zaangażowanie armii krajów europejskich w konflikty wewnętrzne.

Rosja – RWPG BIS.

I wtedy Rosja poda gospodarczą, a gdzieniegdzie militarną – „Pomocną Dłoń”.

Cóż prostszego w momencie gdy składka unijna rozgrabiona przez Brukselską Administrację nie wróci do płatników i głód zaglądnie w oczy krajom Europy, szczególnie Wschodniej i jej mieszkańcom. Głód energetyczny, ekonomiczny, załamanie wewnątrzunijnego eksportu. Wtedy Rosja zaproponuje tak potrzebne zarówno jej jak i tym krajom pogłębienie współpracy i zacieśnienie więzi. I tak się łowi rybki. Na przynętę, a szczupaki na błysk.

Rosja, która jest graczem na wielu frontach, przy osłabieniu jej pozycji w Azji, Afryce i na Świecie, wróci pełną gębą do gry Europie. A to przecież chłonny rynek.

Znamienne jest to, iż owa „Loża Moskiewska”, ciało dynastyczne, nie ma zamiaru unowocześnić Rosji ekonomicznie i demokratycznie. To przecież kraj o olbrzymim potencjalne ekonomicznym, gospodarczym, intelektualnym. Loża jednak obawia się i słusznie, iż po tak głębokich zmianach mogłaby jednak, choć pozostając w ukryciu, zostać na dłuższy czas odsunięta od realnej władzy, a na to się nigdy nie zgodzi. I nie jest to kwestia finansowa, ustawieni są do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej. To kwestia mentalności, nie słowiańskiej, bardziej azjatyckiej i imperialnej.

Tu warto zwrócić uwagę na niezauważoną wymowę Zamachu w Smoleńsku.

Po wizycie w Katyniu Prezydent Polski miał wziąć udział w obchodach 65-ej rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. I tego „Moskiewska Loża”, ani też prosty bohater Wielkiej Wojny Ojczyźnianej nie byliby w stanie przełknąć. Gdzież obok rosyjskiej i unijnej wierchuszki mógłby zasiąść taki rusofob i wróg, przyjaciel Gruzji. I tak nadarzyła się okazja ( o tym też w poprzedniej notce – link ) by zrobić symboliczny znak i zarazem prezent, ofiarę Władcom WszechRosji. A potem pokazać gdzie jest miejsce Namiestnika Rosji w Polsce, gdzieś z boku loży honorowej, tam gdzie miejsce lenników i poddanych.

To jednak nie koniec rozważań oszołoma jakim jestem, oszołoma który wbrew wielu naukowym dowodom uwierzył w Kopernikowski Heliocentryczny Model Świata, który nie boi się jeździć pociągami, w których to na skutek prędkości z jak pędzą, powinno zabraknąć powietrza wywianego z wagonów. Bo przecież samolot nie powinien latać, wszakże jest cięższy od powietrza. Z tym się akurat zgadzam, jak widać samolot jest nawet cięższy od „Mgły”.

I kilka pytań.

Czy Prokuratura zajmuje się takimi wątkami jak:

1- decyzja o zmianie planowanej załogi na 10.IV.2010 r. na inną załogę,

2- wyjaśnienie okoliczności nalotu z 09.IV.2010 r.,

3- zestawienie wszystkich dokumentów dot. wizyty w Katyniu, korespondencja z Rosji i reakcja na nią władz polskich,

4- billingi rozmów Marszałka Komorowskiego, Premiera Donalda Tuska i wszystkich osób mających związek z wizytą w Katyniu,

5- prześwietlenie wszystkich osób mających dostęp do TU-154 w trakcie remontu w Samarze,

6- sprawdzenie działania służb polskich po remoncie TU-154 i wiele innych.

Ciekawi mnie bardzo jak udało się agentom wpływu przeforsować w odpowiednim czasie kandydaturę Marszałka Komorowskiego na Prezydenta Polski z ramienia PO. To wyjątkowy sukces i majstersztyk służb.

Jest więcej niż pewne, iż zarówno polskie, rosyjskie jak i amerykańskie służby posiadają zapisy wielu rozmów Gruppenführera KAT-a i wielu innych „ludzi dobrej woli”, ciekawe tylko kiedy ich użyją i czy w ogóle użyją.

Bo jak to mówią – „…lepiej posłuchajcie rady Staszka, bo jak się wyda, to nie będzie śmiesznie…”.

Notka i tak jest za długa, a jest o czym pisać.

Wątek służb w PJN – PiS-bis po zabiciu obu braci.

A ciąg dalszy notki „Zamach był tylko preludium…”, czyli nieprawdopodobne scenariusze:

Chiny  – Wojna Domowa,

Indie – Stoję z boku i patrzę,

Wielka Armia Islamu – Początek Nowego Rozdania,

Polska – Serce Nowej Europy.

I na koniec do przemyślenia.

Film opowiadał o amerykańskich bombowcach z drugiej wojny światowej. o ich dzielnych załogach. Oglądany od tyłu wyglądał tak:
Amerykańskie samoloty, podziurawione, z rannymi i zabitymi na pokładach, startowały tyłem z lotniska w Anglii. Nad Francją naleciało na nie tyłem kilka niemieckich myśliwców, wysysając pociski i odłamki z niektórych bombowców i członków załogi. To samo zrobiły z zestrzelonymi amerykańskimi samolotami na ziemi, które wzbiły się tyłem w powietrze, zajmując miejsca w szyku.
Bombowce nadleciały tyłem nad płonące niemieckie miasto. Tam otworzyły swe luki bombowe i wysłały jakieś cudowne promieniowanie magnetyczne, które stłumiło pożary, zebrało je do stalowych pojemników i wciągnęło te pojemniki do brzuchów samolotów. Tam zostały one ułożone w równiutkie rzędy. Niemcy na dole mieli swoje cudowne urządzenia. Były to długie stalowe rury, które wysysały odłamki z ciał ludzi i samolotów. Mimo to nadal było kilku rannych Amerykanów i kilka uszkodzonych bombowców. Dopiero nad Francją pojawiły się ponownie niemieckie myśliwce i zrobiły porządek, tak, że wszystko było jak nowe.

Po powrocie bombowców do bazy wyładowano z nich stalowe cylindry i odesłano je z powrotem do Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie pracujące dzień i noc fabryki rozmontowywały cylindry, rozdzielając ich niebezpieczną zawartość na minerały. Szczególnie wzruszało to, że pracę wykonywały prawie same kobiety. Potem minerały rozsyłano do specjalistów w różnych odległych okolicach. Ich zadaniem było ukryć je pod ziemią w tak sprytny sposób, żeby już nikomu nie zrobiły krzywdy.
Amerykańscy lotnicy oddali swoje mundury i zmienili się w zwykłych uczniaków. I Hitler też zmienił się w niemowlę, jak przypuszczał Billy Pilgrim, choć tego nie było w filmie. Billy kontynuował tylko myśl filmu. Wszyscy zamienili się w dzieci i cała ludzkość bez wyjątku brała udział w biologicznym spisku, aby wydać parę doskonałych ludzi – Adama i Ewę.

Kurt Vonnegut – Rzeźnia numer pięć.

I linki do rosyjskich demotywatorów pt. Rosjanie kochają Putina i jego Rosję.

http://www.demotivation.me/tpgnuhimlsnmpic.html

http://www.demotivation.me/8hrny0uj7am0pic.html

http://www.demotivation.me/jtbrses3ywfbpic.html

A teraz z Rosyjskiej Beczki – pełnej prochu ( film agitacyjny Armii Rosyjskiej ).

Наша армия  ( www.smotri.com/video/view/?id=v696559a3a )

DZIECI PUTINA
CZĘŚĆ 1 – http://www.youtube.com/watch?v=79wWR7aWtaY

CZĘŚĆ 2 – http://www.youtube.com/watch?v=nHZKHmOa-o4

CZĘŚĆ 3 – http://www.youtube.com/watch?v=A4gJy4HY9I8

CZĘŚĆ 4 – http://www.youtube.com/watch?v=E7Do0IQgbdE

niepoprawni.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Rozbiórka kłamliwego raportu MAK na czynniki – część 3


Polon210, 19 stycznia, 2011 – 22:27

Dziś tak skrótowo, ale temat ważny – czego w raporcie MAK wogóle nie ma a powinno być?

Od razu powiem- nie ma bardzo wielu istotnych elementów- dziś po sejmowej debacie w tej sprawie, długiej i męczącej mam mało czasu więc wybaczcie że w telegraficznym skrócie – zapraszam do dyskusji i uzupełnień!

Raport MAK miał być stricte techniczny, ale niestety już pobieżna analiza wskazuje, że jest to dokument chaotycznie napisany niskiej merytorycznej jakości. Już sam układ dokumentu wsoazuje, że choć MAK jest peryferyjnym ogniwem ICAO, to nawet nie panuje nad standardem formatu tekstu – nie trzymają się szablonu raportu a deklaracja Millera, że „polski raport będzie układem zbliżony do MAKowskiego” wskazuje, że choroba „lamera awiacji” zatacza szerokie kręgi ;/

Jeszcze ad vocem- owszem, nie traćmy energii i czasu na szczegółowe polemiki z setkami przekłamań w tym raporcie bo to zapewne wrzutki, ale pamiętajmy jedno – dopóki polska prokuratura prowadzi śledztwo nie mając dostępu do bezpośrednich dowodów, to formalnie rzecz biorąc raport MAK ma spory ciężar gatunkowy – jest substytutem materiału dowodowego!!

Pozostańmy w wewnętrznym kręgu dochodzeniowym – twarde dowody! Co mamy a czego nie? Dość dobrą odpowiedź daje lektura dokumentu proponowanych uzupełnień i poprawek do raportu MAK

http://www.mak.ru/english/info/tu-154m_101.html

a dokładniej link do w.w. dokument

http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/files/tu154m_101/comment_polsk.pdf

– ok 80% wniosków o pomoc prawną do strony rosyjskiej została odrzucona lub zignorowana.

– o protokołach z sekcji zwłok już mówiliśmy – wyrywkowe o wątpliwej wartości a dokumentacja fotograficzna tylko do wgladu na miejscu- jak dla petenta!

– na jakąkolwiek ekshumację nie wyrażono zgody (w.w. materiał nieweryfikowalny)

– wrak samolotu nieudostępniony i niszczeje a jego oględziny wysoce wątpliwe

– rejestratory pokładowe niedostępne a kopie zapisów niewiarygodne (nawet polski QAR, bo otrzymany po kilku dniach z komentarzem, że ruscy nie potrafią zdekodować zapisu co jest blizej żartu niż prawdy obiektywnej= również sfałszowane)

– dane lotniska i jego wyposażenia i procedur- 100% odmowa udostępnienia (curiosum jest konstatacja, że dane kartograficzne, np. na karcie podejścia do lotniska Sieviernyj jest niewiarygodna bo użyte dane kartograficzne są niestandaryzowane – sic!)

– błyskawiczna wycinka drzew i niwelacja terenu choć dochdzenie jeszcze trwa (uszkodzenia drzew miały jakoby udowadniać, że wersja amielinowska „dachowania” Tutki jest wytłumaczeniem całkowitego rozpadu kadłuba i śmierci wszystkich uczestników lotu)

itd itd ale zwrócę uwagę na jeden brak w raporcie MAK, który mnie załamał – brak planu sytuacyjnego terenu katastrofy z podziałem na sektory i opisem gdzie znajdowały się pierwotnie elementy płatowca, przedmiotów z pokładu i ciał ofiar- których i w jakim były stanie to+ materiał fotograficzny to absolutne abecadło działań  śledczych!

np w raporcie używa się określenia „szczątki kokpitu wraz z ciałami załogi przypiętymi do foteli znajdowały się w sektorze 1” – a brak planu sytuacyjnego! nie wiemy gdzie to było, podobno kokpit uległ anihilacji a ciała załogi i gen Błasika (jakoby obecnego w kabinie) zostały zidentyfikowane na samym końcu – skąd to info że byli w fotelach, skąd przyrządy pokładowe w tym TAWS badane u producenta w USA czyli w całkiem niezłym stanie?

podsumuję ten wątek:

skoro wycięto drzewa, zniwelowano teren, nie mamy dostępu do szczątków wraku, nie mamy wiarygodnych materiałów z sekcji zwłok, nie robimy ekshumacji, nie mamy planu sytuacyjnego obszaru katastrofy, nie mamy, nie mamy, nie mamy

to na jakiej bazie dowodowej mamy prowadzić to śledztwo, które zapowiadają trzęsący się ze strachu Miller, Seremet, Rzepa, Parulski, Klich i Tusk??

niepoprawni.pl

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Teraz muszą udowodnić, że tego nie zrobili


18-01-2011

Felieton redaktora Tomasza Sakiewicza

Polacy nie mają już wyjścia: w tej sprawie zadziałają tylko najmocniejsze argumenty. Jeżeli Rosjanie mają jeszcze potrzebę walki o własny wizerunek, muszą udowodnić, że nie zabili prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Nie mogą nas interesować kolejne krętactwa i dywagacje na temat podziału odpowiedzialności.

Od początku, tzn. od 10 kwietnia ub.r., polskie władze przyjęły fatalny sposób postępowania z Rosją. Nawet gdyby Rosja była krajem demokratycznym, działały tam wolne media i istniały niezależne sądy, należało w sprawie katastrofy w Smoleńsku przyjąć zasadę ograniczonego zaufania. Stawka była tu zbyt wielka, a pokusa przerzucenia odpowiedzialności na stronę polską oczywista.

Tymczasem nasze elity i główne media zajęły się pisaniem listów dziękczynnych do Rosjan i gaszeniem wszelkich głosów krytyki w sprawie ustalania tego, co się stało pod lotniskiem w Siewiernym. W efekcie coraz gorzej prowadzone śledztwo zamieniło się w farsę, niszczono dowody, zastraszano świadków, fałszowano protokoły zeznań, a fakty ustalane przez Moskwę coraz bardziej odbiegały od rzeczywistości. Należało ostro reagować na każdy przejaw lekceważenia procedur śledczych i podnosić głos przy najmniejszej nawet nieprawidłowości. Rosja powinna zostać postawiona w sytuacji tłumaczącego się, nawet gdyby wypełniała absolutne minimum. Nie spełniła minimum niezbędnego do utrzymania pozorów, a tłumaczyć się zaczęli Polacy. Dla doraźnych zysków politycznych kolportowano w rodzimych mediach absurdalną wersję nacisków prezydenta na pilotów, wersję w dodatku podrzuconą przez Rosjan w pierwszej godzinie po katastrofie. Ekipa Donalda Tuska z sobie wrodzoną małością cieszyła się, że rękami Moskwy uśmierca Lecha Kaczyńskiego po raz drugi. W efekcie premier wystawił Putinowi weksel in blanco, dając mu możliwość obarczenia winą, kogo tylko zechce. Putin skorzystał: uderzył w prezydenta, w polskie wojsko i w… Tuska. Rosyjski watażka dostał prawo nie tylko rozliczenia z katastrofy polskiego rządu, ale także możliwość oceny, który minister z ekipy Tuska powinien odejść.

Oczywiście tego dbający o swój wizerunek szef Platformy Obywatelskiej zaakceptować nie mógł. Tylko że jest już dla niego mocno za późno. To efekt nieprawdopodobnych błędów politycznych i po prostu złej woli obozu władzy w Polsce.

Tusk nie walczy obecnie o ustalenie prawdy, ale o własną skórę. Szantażuje Rosjan ujawnieniem niekorzystnych dla Kremla dowodów, co całą sprawę zamienia w gangsterskie porachunki. Widać też i dobrą stronę tej politycznej jatki – mamy szansę dowiedzieć się rzeczy, które były przed nami do tej pory ukrywane. Będą rzucać na stół kolejne kwity, chyba że znowu zawrą jakiś układ, który wszystko wyciszy.

Polacy nie mają już wyjścia: w tej sprawie zadziałają tylko najmocniejsze argumenty. Jeżeli Rosjanie mają jeszcze potrzebę walki o własny wizerunek, muszą udowodnić, że nie zabili prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Nie mogą nas interesować kolejne krętactwa i dywagacje na temat podziału odpowiedzialności. W interesie Polski jest postawienie sprawy na ostrzu noża. Z ulgą skonstatowałbym, że 10 kwietnia w Smoleńsku zdarzył się wypadek. Jednak Rosjanie zrobili, co mogli, bym do takiego wniosku dojść nie mógł. Skoro fałszują i niszczą dowody, to pewnie nie bez powodu. W tym samym narożniku trzeba postawić wszystkich, którzy chcą rozmywać rosyjską odpowiedzialność. Stosunki z Rosją się nie pogorszą, bo są w tej chwili absolutnie fatalne. Moskwa po tym, co zrobiła w Smoleńsku, publicznie nas upokorzyła, a teraz bezczelnie ingeruje w kształt władzy w Polsce, a nawet w nasze prawodawstwo.

Skundlonym polskim elitom muszą zadzwonić na alarm wszystkie dzwonki, zanim dojdzie do kolejnych nieszczęść. Możemy pomóc, nawet temu rządowi, w walce o wyjaśnienie katastrofy, ale musi on zaprzestać wewnętrznej wojny, której celem jest wykończenie opozycji, i postawić się Rosjanom.

Jeśli tego nie zrobi, czeka go to samo miejsce w historii, co wszystkich kremlowskich pomagierów. Myślę, że czeka go też wcześniej czy później sprawa karna za zaniedbania w śledztwie i pomoc w mataczeniu.Wybór stał się dzisiaj bardzo prosty.

Tomasz Sakiewicz

Gazeta Polska

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Naprowadzili ich na śmierć


18-01-2011
Nie ma już wątpliwości – ciężar winy pilotów, od 10 kwietnia 2010 r. sugerowany przez Rosjan i część polskich mediów, spada na kontrolerów z wieży w Smoleńsku. Ten wniosek płynie z konferencji komisji Jerzego Millera. Cały czas samolot był w innym położeniu, niż zapewniali naprowadzający. Piloci chcieli odejść. Nie zdążyli.

I najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego? W kokpicie cisza. W momencie uderzenia skrzydłem w brzozę pada żałosna i spóźniona komenda: „Horizont!” Kilka sekund wcześniej, drugi pilot mówi: „Nic nie widać”, dowódca załogi rzuca: „Odchodzimy”. Na 22 sekundy przed katastrofą. Ten wątek jest przedmiotem badań polskiej komisji.

Załoga była mądrzejsza niż wieża. W Smoleńsku od godz. 7 polskiego czasu posiadano wiedzę, że warunki na lotnisku są poniżej minimum. Polska delegacja o tym nie została poinformowana. Wniosek z tego płynie jasny: Rosjanie fałszowali dane meteorologiczne. Nie było mowy o żadnym lotnisku
zapasowym. Płk Krasnokutski bezprawnie rozmawiał z pilotami Tu-154 M. Naciski z Moskwy wydają się oczywistością. Nie ma też, co trzeba podkreślić, zdań o „debeściakach” ani „jak nie wylądujemy, to nas zabiją”. Nikt za dezinformację w mediach nawet nie przeprosi.

Dlaczego polska komisja tak późno reaguje na raport MAK? Jak odpowie na konferencję Moskwa? Czy chór dziennikarzy potrafi wskazać oczywisty błąd pilotów, skoro ujawnione rozmowy i rekonstrukcja lotu wskazują jasno, kto doprowadził do bezpośredniej przyczyny katastrofy, podając złe komendy?

Gazeta Polska

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized